Końcówka września przyniosła kierowcom wyraźny wzrost kosztów tankowania. Według danych e-petrol z 30 września średnia cena benzyny Pb95 wynosiła 8,19 zł za litr, oleju napędowego 9,14 zł, a LPG 3,22 zł. Tydzień wcześniej było to odpowiednio 7,99 zł, 8,99 zł i 3,14 zł. Oznacza to, że w ciągu tygodnia benzyna podrożała średnio o 20 gr, a diesel o 15 gr na litrze.
Jeszcze 24 września analitycy BM Reflex wskazywali na średnią cenę Pb95 na poziomie 7,97 zł za litr oraz 9 zł za litr oleju napędowego. Już wtedy na części stacji benzyna przekraczała 8 zł, a diesel kosztował ponad 9 zł.
Prezydent podpisał ustawę
Wieczorem 1 października prezydent Karol Nawrocki poinformował w orędziu o podpisaniu ustawy dotyczącej nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Dokument został podpisany tego samego dnia i opublikowany w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1287.
Ustawa wprowadza czasowe opodatkowanie nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw działających na rynku paliw. Według wcześniejszych szacunków Ministerstwa Finansów wpływy z tej daniny mają wynieść około 4 mld zł. Stawka podatku od nadzwyczajnego zysku została określona na 60 proc. Środki mają pomóc w finansowaniu działań osłonowych związanych ze wzrostem cen paliw.
Sam podatek nie powoduje jednak automatycznego obniżenia cen widocznych na stacjach. Do tego potrzebne są kolejne działania rządu, w tym zmiany dotyczące obciążeń podatkowych paliw.
Nawrocki o cenach
Prezydent w swoim wystąpieniu odniósł się bezpośrednio do sytuacji kierowców i kosztów życia. Wskazywał, że wysokie ceny paliw mają znaczenie także dla cen innych produktów, ponieważ wpływają między innymi na koszty transportu. Jednocześnie odpowiedzialnością za utrzymujące się wysokie ceny obciążył rząd.
Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników – powiedział Karol Nawrocki. Jednocześnie zapowiedział, że skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Prezydent podtrzymał więc wcześniejsze zastrzeżenia dotyczące konstytucyjności przepisów. Kancelaria Prezydenta wskazywała wcześniej między innymi na retroaktywny charakter części regulacji oraz brak bezpośredniego mechanizmu, który w samej ustawie gwarantowałby przeznaczenie wpływów z podatku na obniżenie cen paliw. Są to stanowiska Kancelarii Prezydenta, a o zgodności przepisów z Konstytucją ma rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny.
Rząd zapowiada obniżki
Po podpisaniu ustawy minister finansów Andrzej Domański poinformował, że dokument trafił do Rządowego Centrum Legislacji. Zapowiedział również działania, które mają umożliwić obniżenie obciążeń podatkowych i przełożyć się na ceny widoczne przy dystrybutorach.
Według deklaracji ministra pierwsze niższe ceny mają pojawić się już w weekend 3–4 października. Domański oszacował skalę spadku na około 1,2–1,3 zł na litrze. Jest to na razie zapowiedź rządu, a nie potwierdzona średnia cena, którą kierowcy zobaczą na wszystkich stacjach. Ostateczna wysokość cen może różnić się w zależności od rodzaju paliwa, stacji i sytuacji na rynku.
Gdyby zapowiadana przez ministra skala obniżki w pełni przełożyła się na ceny detaliczne, różnica przy tankowaniu 50 litrów paliwa wyniosłaby około 60–65 zł.
Kierowcy czekają na weekend
Najbliższe dni pokażą więc, jak szybko działania rządu będą widoczne na pylonach stacji. Na razie punktem odniesienia pozostają rekordowo wysokie notowania z końca września. E-petrol podawał 30 września średnio 8,19 zł za Pb95 oraz 9,14 zł za olej napędowy.
Spór pomiędzy rządem a Pałacem Prezydenckim dotyczy zarówno odpowiedzialności za dotychczasowy poziom cen, jak i sposobu ich obniżenia. Dla kierowców najważniejszym sprawdzianem zapowiadanych zmian będą jednak ceny, które pojawią się na stacjach w najbliższych dniach.
Źródło info: Kancelaria Prezydenta RP, Ministerstwo Finansów




Napisz komentarz
Komentarze