Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Auto-Centrum Woźniak - profesjonalny serwis samochodowy - stacja kontroli pojazdów - Gorlice, ul. 11 Listopada 37a, tel. 18 533 17 53 ; 500 281 660
ReklamaZnajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki 34
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110
Reklama Dołącz do zespołu ProtexDent CLINIC - stanowisko lekarz dentysta - Zagórzany 386A, 38-300 Gorlice

Paliwa potaniały. Kierowcy komentują, ale kto naprawdę płaci za obniżkę?

Podziel się
Oceń

Ceny na stacjach spadły, ale reakcje kierowców dalekie są od jednoznacznego entuzjazmu. W internetowych komentarzach powtarza się pytanie, czy mamy do czynienia z rzeczywistą ulgą dla gospodarstw domowych, czy przede wszystkim z czasowym przesunięciem pieniędzy pomiędzy kierowcami, budżetem państwa i branżą paliwową. Sprawdziliśmy mechanizm obowiązujący od początku października i to, skąd mają pochodzić pieniądze na tańsze tankowanie.
pylony wyświetlające ceny paliwa na gorlickich stacjach
Ceny paliw znów spadły, interweniował prezydent i rząd.

Autor: halogorlice.info/Tomasz Stasiowski

 

Ceny rzeczywiście spadły

Nowe zasady obowiązują od 3 października. Na części stacji zmiana cen była dla kierowców szczególnie widoczna przy weekendowej aktualizacji pylonów. Nie jest to jednak zwykła rynkowa przecena paliwa.

Rząd uruchomił kolejną odsłonę programu „Ceny Paliwa Niżej”. VAT na benzynę i olej napędowy został czasowo zmniejszony z 23 do 8 proc., natomiast akcyza spadła o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego. Obniżone stawki mają obowiązywać do 31 grudnia 2026 roku.

Jednocześnie działa mechanizm maksymalnych cen detalicznych. Ministerstwo Energii podało, że od 3 do 5 października litr benzyny 95 nie może kosztować więcej niż 6,73 zł, benzyny 98 – 7,59 zł, a oleju napędowego – 7,88 zł. Limity mają zapobiegać sytuacji, w której zmniejszenie podatków zostałoby zatrzymane w marżach zamiast przełożyć się na rachunek kierowcy.

Internet bez zachwytu

Pod informacjami o obniżkach szybko pojawiły się setki komentarzy. Część internautów zwraca uwagę, że paliwo wcześniej bardzo mocno podrożało, dlatego obecna obniżka jest przez nich postrzegana raczej jako częściowe cofnięcie wcześniejszych wzrostów niż powrót do niskich cen.

Inni przypominają o politycznych zapowiedziach ceny w okolicach 5,19 zł za litr i zauważają, że obecne poziomy pozostają od niej wyraźnie wyższe. Pojawiają się również pytania o wysoką cenę oleju napędowego, szczególnie istotną dla transportu i rolnictwa.

Kolejna grupa komentujących zwraca uwagę na czasowy charakter obniżenia VAT i akcyzy. To ważne spostrzeżenie: obecne rozwiązania nie oznaczają trwałej zmiany systemu podatkowego. Niższe stawki przewidziano do końca 2026 roku.

Skąd ta obniżka?

Mechanizm najłatwiej zrozumieć, patrząc na paragon.

Cena litra paliwa zawiera cenę samego produktu, koszty jego transportu i sprzedaży, marże, a także podatki i opłaty. Państwo może więc szybko wpłynąć na cenę brutto poprzez zmniejszenie podatków.

I właśnie to zrobiło.

VAT spadł z 23 do 8 proc., a akcyzę obniżono do poziomu wskazanego przez rząd jako najniższy dopuszczalny przez regulacje unijne. Ministerstwo Finansów szacuje, że łącznie powinno to przełożyć się na około 1,2–1,3 zł różnicy na litrze.

Dla kierowcy efekt jest prosty: przy takim samym zakupie paliwa mniej pieniędzy zostaje pobranych w cenie brutto.

Budżet traci podatki

Obniżenie podatku nie tworzy jednak nowych pieniędzy. Jeżeli państwo pobiera mniej VAT i akcyzy, zmniejszają się jego dochody z tych źródeł.

Skalę pokazują wcześniejsze wyliczenia Ministerstwa Finansów. Przy poprzedniej odsłonie programu rząd szacował miesięczny koszt obniżenia VAT na około 900 mln zł, a akcyzy na około 700 mln zł. Oznacza to około 1,6 mld zł miesięcznie mniejszych wpływów według ówczesnych założeń.

Nie należy jednak automatycznie przenosić tej kwoty na okres od października do grudnia. Ostateczny koszt zależy między innymi od sprzedaży paliw i cen, dlatego pełny rachunek obecnej odsłony programu będzie można ocenić dopiero później.

Zapłacą firmy paliwowe

Rząd przygotował równolegle drugą część mechanizmu – podatek od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw paliwowych.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę 1 października, jednocześnie kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Zasadnicza część ustawy ma wejść w życie 1 listopada.

Konstrukcja podatku przewiduje porównanie wyników przedsiębiorstwa z poziomem marży z 2025 roku, powiększonym o 20 proc. Nadwyżka ponad tak ustalony poziom ma być objęta stawką 60 proc. Rząd szacuje wpływy z tej daniny na około 4 mld zł. Pieniądze mają pomóc zrekompensować ubytek dochodów z VAT i akcyzy.

W praktyce powstaje więc zamknięty mechanizm: państwo rezygnuje z części wpływów podatkowych zawartych w każdym litrze paliwa, a równocześnie próbuje odzyskać część pieniędzy poprzez dodatkowe opodatkowanie nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.

Kto więc zarabia?

Na to pytanie nie ma uczciwej odpowiedzi w postaci jednego nazwiska czy jednej instytucji.

Kierowca korzysta bezpośrednio, ponieważ za litr paliwa płaci mniej niż zapłaciłby przy niezmienionych stawkach VAT i akcyzy. Przy tankowaniu 50 litrów i obniżce rzędu 1,2 zł daje to około 60 zł różnicy.

Budżet państwa początkowo otrzymuje natomiast mniej pieniędzy z VAT i akcyzy. Jednocześnie ma uzyskać dodatkowe dochody z podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.

Firmy paliwowe zachowują zwykłą rentowność przewidzianą w mechanizmie ustawy, ale część zysku uznanego według nowych przepisów za nadzwyczajny ma zostać opodatkowana stawką 60 proc.

Państwo czasowo więc zmienia sposób podziału kosztów, zmniejsza podatki pobierane bezpośrednio przy tankowaniu i próbuje część powstałej luki pokryć dodatkową daniną nakładaną na określoną część sektora paliwowego.

Kto zapłaci ostatecznie?

Tu pojawia się najważniejsza niewiadoma.

Formalnie podatek od nadzwyczajnych zysków zapłacą przedsiębiorstwa objęte ustawą. Ekonomicznie nie oznacza to jednak automatycznie, że cały jego koszt pozostanie po stronie firm.

Przedsiębiorstwa mogą próbować reagować zmianami marż, ograniczaniem części kosztów lub inwestycji. Możliwość przeniesienia obciążeń na ceny ogranicza jednak system maksymalnych cen detalicznych. Dopiero dane z kolejnych miesięcy pokażą, jaka część kosztu rzeczywiście pozostanie po stronie sektora paliwowego.

Z drugiej strony państwo nadal pobiera od każdego sprzedanego litra zarówno VAT, jak i akcyzę – tyle że w niższej wysokości. Nie można więc powiedzieć, że budżet przestał zarabiać na sprzedaży paliwa. Jego dochód podatkowy z litra po prostu spadł.

A co z firmami?

W internetowej dyskusji pojawił się również argument, że przedsiębiorcy rozliczający VAT odczują obniżkę inaczej niż konsument.

To częściowo trafna uwaga. Dla osoby prywatnej najważniejsza jest cena brutto widoczna na pylonie. Podatnik VAT patrzy natomiast również na cenę netto, ponieważ VAT naliczony przy zakupie może – na zasadach przewidzianych przepisami – podlegać odliczeniu.

Dlatego obniżenie VAT z 23 do 8 proc. ma dla konsumenta inne znaczenie ekonomiczne niż dla przedsiębiorcy mającego prawo do odliczenia podatku. Nie oznacza to jednak, że firma w ogóle nie korzysta ze spadku cen. W jej kosztach znaczenie mają także akcyza oraz sama cena netto paliwa.

Obniżka jest czasowa

To właśnie ten element najmocniej przebija się również w komentarzach kierowców. Obecne ceny nie wynikają wyłącznie ze spadku ceny ropy czy normalnej konkurencji pomiędzy stacjami. Znaczna część obniżki jest efektem decyzji podatkowych i regulacyjnych.

Jeżeli po 31 grudnia VAT i akcyza wrócą do wcześniejszych poziomów, a pozostałe elementy ceny się nie zmienią, powstanie presja na ponowny wzrost cen brutto. Nie można jednak już dziś przesądzić, ile wtedy będzie kosztował litr paliwa. Zależeć będzie to m.in. od cen ropy, kursu złotego, cen produktów gotowych, sytuacji geopolitycznej i marż.

Dlatego dzisiejsza cena na pylonie jest faktem, ale nie powinna być traktowana jako gwarancja poziomu cen w 2027 roku.

Źródło info: Ministerstwo Finansów/Ministerstwo Energii/Dziennik Ustaw,Kancelaria Prezydenta RP

 


Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż, Osiedle "Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
Reklama 10. edycja Budżetu Obywatelskiego - nabór zadań 01-30.10.2026
Reklama Warsztaty twórcze - TKAMY WIĘZI - rękodzieło, tradycja i sztuka spotkania międzypokoleniowego w bibliotece - WRZESIEŃ - GRUDZIEŃ 2026 - Biblioteka Biecz
AKTUALNOŚCI
Reklama
POPULARNE
Reklama

Temperatura: 12°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1032 hPa
Wiatr: 6 km/h

Reklama
Reklama