Biegowy poranek w Gorlicach
Od rana było widać, że warunki będą sprzyjały zawodnikom. Dobra pogoda, odpowiednia temperatura i sucha trasa pozwalały skupić się na bieganiu. Na starcie stanęli mieszkańcy Gorlic i powiatu gorlickiego, ale także zawodnicy, którzy przyjechali z różnych części Polski.
W programie XXIV Biegu Naftowego znalazła się „Naftowa Dycha” na dystansie 10 km oraz rywalizacja na trasie liczącej 4,2 km, na której wystartowali również uczestnicy nordic walking. Zgodnie z programem biegu zawodnicy na 10 km ruszali z okolic cerkwi w Owczarach, natomiast krótszy dystans rozpoczynał się przy Szkole Podstawowej w Siarach. Wszyscy finiszowali na stadionie OSiR w Gorlicach.
Trasa nie należała do zupełnie płaskich. Charakterystyczne dla Beskidu Niskiego podbiegi i zbiegi wymagały odpowiedniego rozłożenia sił, ale jednocześnie właśnie taki profil sprawia, że Bieg Naftowy ma swój charakter.
Na kolejnych kilometrach zawodnikom towarzyszyły widoki, które są jednym z największych atutów tej imprezy. Jesienny Beskid Niski, okolice Owczar i Siar oraz droga prowadząca w stronę Gorlic stworzyły znakomitą scenerię do niedzielnego biegania.
Tempo było wysokie
Choć dla wielu zawodników najważniejsze były udział, dobra zabawa i samo pokonanie trasy, sportowych emocji nie brakowało. Czołówka od początku narzuciła mocne tempo, a dobre warunki sprzyjały osiąganiu wartościowych rezultatów.
Na trasie można było obserwować zarówno doświadczonych biegaczy walczących z czasem, jak i uczestników, dla których ukończenie dystansu było osobistym sukcesem. I właśnie ta mieszanka sportowej rywalizacji z rekreacyjnym charakterem od lat buduje atmosferę Biegu Naftowego.
Około 250 uczestników
Frekwencja również mogła cieszyć organizatorów. Według zapowiedzi przed wydarzeniem na trasach miało pojawić się około 250 osób. W niedzielny poranek rzeczywiście można było zobaczyć dużą i różnorodną grupę zawodników.
Byli biegacze z Gorlic i całego powiatu gorlickiego, ale także goście przyjeżdżający na zawody spoza regionu. Dla jednych była to walka o miejsce i czas, dla innych okazja do spotkania znajomych oraz kolejnego aktywnego poranka w Beskidzie Niskim.
Meta pełna uśmiechów
Najwięcej emocji tradycyjnie było na stadionie OSiR w Gorlicach. To tam kończyły się wszystkie dystanse i tam kolejni zawodnicy przekraczali linię mety.
Po wysiłku na uczestników czekały drożdżówki i ciepła herbata. Były rozmowy, gratulacje i uśmiechy osób, które chwilę wcześniej wspólnie pokonywały wymagające kilometry. Rywalizacja szybko ustępowała miejsca satysfakcji z ukończenia biegu.
Trasa ma potencjał
Beskid Niski pokazuje podczas takich zawodów, jak duży ma potencjał dla biegaczy. Zróżnicowany teren, podbiegi, szybkie fragmenty prowadzące w dół, krajobrazy i bliskość Gorlic pozwalają przygotowywać tutaj imprezy zarówno dla mocnych zawodników, jak i amatorów.



Napisz komentarz
Komentarze