Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Auto-Centrum Woźniak - profesjonalny serwis samochodowy - stacja kontroli pojazdów - Gorlice, ul. 11 Listopada 37a, tel. 18 533 17 53 ; 500 281 660
ReklamaZnajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110
Reklama Dołącz do zespołu ProtexDent CLINIC - stanowisko lekarz dentysta - Zagórzany 386A, 38-300 Gorlice

Upał, brak wody i ciężkie chwile na Camino. Artur Grądalski na trasie charytatywnej wędrówki

Podziel się
Oceń

Jedenaście dni w drodze, 418 kilometrów w nogach i coraz większe zmęczenie. Artur Grądalski, który przemierza Portugalię w ramach charytatywnej wyprawy Camino de Santiago, ma za sobą niezwykle wymagający weekend.
mężczyzna w czapeczce, w tle las
Wyprawa charytatywna Artura Grądalskiego z Faro do Santiago de Compostella

Źródło: Artur Grądalski

 

Podczas naszej niedzielnej rozmowy na żywo opowiedział o 32-stopniowym upale, braku wody, nieudanym skrócie i niebezpiecznych odcinkach leśnych. Zdradził również, jak zamierza świętować swoje urodziny. Wszystko po to, aby pomóc Poli Betkier i Nikoli Woźniak, dziewczynkom chorującym na zespół Retta.

418 kilometrów za Arturem

W niedzielę, 11 października, ponownie połączyliśmy się na żywo z Arturem Grądalskim, który od początku miesiąca przemierza Portugalię, zmierzając do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Cała zaplanowana wyprawa liczy około 950 kilometrów, a po jedenastu dniach gorliczanin miał za sobą już 418 kilometrów.

Podczas naszej poprzedniej rozmowy, w piątek, jego licznik wskazywał 345 kilometrów. Oznacza to, że przez sobotę i niedzielę pokonał kolejne 73 kilometry.

Artur obrazowo podsumował dotychczasowy wysiłek, porównując przebyty dystans do dziesięciu maratonów. Choć ma za sobą wieloletnie doświadczenie biegowe, przyznaje, że tak intensywny marsz coraz mocniej daje się we znaki.

Szczególnie trudna okazała się sobota, kiedy wysoka temperatura, wielogodzinna ekspozycja na słońce i problemy z dostępem do wody mocno nadwyrężyły jego siły.

Dziesięć godzin w upale

Sobotni etap prowadził przez rozległe, odsłonięte tereny rolnicze. Temperatura sięgała około 32 stopni Celsjusza, a wzdłuż drogi praktycznie nie było miejsc, w których można byłoby schronić się przed słońcem.

Artur pokonał tego dnia 36 kilometrów. Jak przyznał podczas naszej rozmowy, w normalnych warunkach taki dystans zajmuje mu około sześciu lub siedmiu godzin. Tym razem marsz trwał niemal dziesięć.

Dodatkowym utrudnieniem okazała się próba skrócenia trasy. Inni pielgrzymi znaleźli w aplikacjach nawigacyjnych wariant pozwalający teoretycznie zaoszczędzić około trzech kilometrów. Artur również zdecydował się z niego skorzystać.

Szybko okazało się jednak, że zamiast skrócić drogę, nadłożył prawdopodobnie kilometr lub dwa. Co gorsza, na wybranym odcinku nie było sklepów ani punktów gastronomicznych.

Brak wody na szlaku

Najtrudniejszy moment sobotniej wędrówki nastąpił, gdy zaczęły kończyć się zapasy wody. Wielogodzinny marsz w pełnym słońcu powodował coraz większe osłabienie, a możliwość uzupełnienia płynów wydawała się odległa.

Artur przyznał nam, że znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Na trasie natrafił na pole melonów, z którego wziął jeden owoc, aby ugasić pragnienie.

Później, już w pobliżu miejscowości, do której zmierzał, zauważył rosnące przy drodze cytryny i pomarańcze. Owoce pomogły mu przetrwać końcowy fragment marszu.

Ta historia pokazuje, jak duże znaczenie podczas wielodniowej wyprawy ma odpowiednie planowanie zapasów wody. Szczególnie na odcinkach prowadzących przez tereny rolnicze, gdzie przez wiele kilometrów trudno znaleźć otwarty sklep czy restaurację.

Niebezpieczny odcinek przez las

Niedziela przyniosła kolejne trudności, choć tym razem nie były one związane przede wszystkim z upałem.

Po sobotniej wędrówce przez płaskie tereny Artur musiał zmierzyć się z około 20-kilometrowym odcinkiem prowadzącym przez las. Droga nieustannie wznosiła się i opadała, a nawierzchnia była miejscami mocno rozmyta przez wcześniejsze opady.

Podczas naszej rozmowy gorliczanin podkreślał, że na niektórych fragmentach trzeba było wyjątkowo uważać. Poślizgnięcie mogło zakończyć się niekontrolowanym zsunięciem kilka metrów w dół.

Nierówny grunt, zmęczenie i konieczność zachowania ciągłej koncentracji sprawiły, że niedzielny etap również okazał się bardzo wymagający.

Artur planuje zwolnić tempo

Podczas rozmowy zapytaliśmy Artura, czy po jedenastu dniach intensywnego marszu nie zamierza wreszcie nieco odpocząć.

Od początku wyprawy pokonuje bowiem dystanse znacznie przekraczające te, które zazwyczaj planują pielgrzymi na Camino de Santiago. Niejednokrotnie w ciągu jednego dnia realizuje odległość odpowiadającą dwóm standardowym etapom.

Artur przyznał, że rozważa zmianę tempa po dotarciu do Coimbry. Według niedzielnych przewidywań powinno to nastąpić w ciągu dwóch lub trzech dni.

Wówczas chciałby ograniczyć dzienne odcinki do około 20–22 kilometrów. Do tej pory udało mu się wypracować pewien zapas względem harmonogramu, dlatego może pozwolić sobie na spokojniejszy marsz.

Gorliczanin zdaje sobie sprawę, że wraz z kolejnymi dniami organizm może potrzebować coraz więcej czasu na regenerację. Nie chce doprowadzić do sytuacji, w której przemęczenie uniemożliwiłoby mu kontynuowanie wyprawy.

Portugalia oczami Gorliczanina

Podczas niedzielnej transmisji Artur pokazał nam również fotografie wykonane na ostatnich odcinkach trasy. Obok charakterystycznych krajobrazów portugalskiej prowincji mogliśmy zobaczyć rozległe pola uprawne oraz trwające zbiory warzyw.

Szczególną uwagę zwróciły plantacje papryki. Artur opowiedział, że przy jednej z nich widział, według własnych szacunków, około stu osób zajmujących się ręcznym zbieraniem plonów.

Warzywa trafiały do dużych kontenerów, skąd były później transportowane ciężarówkami.

Innym ciekawym doświadczeniem okazał się pobyt w miejscowości Golegã, znanej z tradycji jeździeckich. Na rynku Artur zobaczył specjalnie przygotowaną piaszczystą przestrzeń, po której poruszali się jeźdźcy w tradycyjnych portugalskich strojach.

Jak nam opowiadał, widok zrobił na nim duże wrażenie. Zwrócił szczególną uwagę na przywiązanie mieszkańców do regionalnych zwyczajów i tradycji.

Portugalczycy zaskakują życzliwością

Artur bardzo pozytywnie ocenia również podejście Portugalczyków do pielgrzymów. Podczas rozmowy podkreślał, że miejscowi są wyjątkowo otwarci i chętnie oferują pomoc.

Zdarza się, że mieszkańcy sami podchodzą do wędrowców, częstują ich owocami lub próbują wskazać właściwą drogę. W niedzielę Artura spotkała kolejna miła niespodzianka. Jedna z kobiet wyszła ze swojego ogrodu, zerwała owoc granatu i podarowała go pielgrzymowi.

Gorliczanin zauważył jednak z uśmiechem, że nadmierna chęć pomagania bywa czasami kłopotliwa. Niektórzy mieszkańcy próbują wskazywać kierunek marszu, nawet jeśli sami nie są pewni przebiegu szlaku. A pomyłka może kosztować pielgrzyma wiele dodatkowych kilometrów.

Dwa szlaki, różne kierunki

W ostatnich dniach Artur musiał także szczególnie uważać na oznaczenia turystyczne. W niektórych miejscach Camino de Santiago krzyżuje się bowiem ze szlakiem prowadzącym do Fatimy.

Jak wyjaśnił nam podczas rozmowy, trasy miejscami biegną wspólnie, a następnie ponownie się rozdzielają. Niektóre oznaczenia mogą prowadzić w stronę Lizbony, inne do Fatimy, podczas gdy celem Artura pozostaje Santiago de Compostela.

Dlatego nawet na dobrze oznakowanych fragmentach niezbędne jest regularne sprawdzanie kierunku i kontrolowanie nawigacji.

Zbiórka przekroczyła 3 tys. zł

Choć na trasie nie brakuje ciekawych doświadczeń, najważniejszy cel wyprawy pozostaje niezmienny.

Artur Grądalski idzie dla Poli Betkier i Nikoli Woźniak, dwóch dziewczynek chorujących na zespół Retta. To rzadka choroba o podłożu genetycznym, która może powodować poważne zaburzenia rozwoju, komunikacji i sprawności ruchowej.

Dziewczynki potrzebują specjalistycznej opieki, leczenia i rehabilitacji. Artur postanowił wykorzystać swoją wielodniową wyprawę, aby nagłośnić ich historię i zachęcić jak najwięcej osób do pomocy.

Podczas naszej niedzielnej transmisji poinformowaliśmy, że promowaną w ramach wyprawy zbiórkę wsparło już 31 osób, a zgromadzona kwota przekroczyła 3 tys. zł.

Artur ma nadzieję, że wraz z kolejnymi kilometrami będzie rosło zainteresowanie inicjatywą. Zależy mu szczególnie na tym, aby informacje o wyprawie docierały również poza Gorlice i powiat gorlicki.

Apel do znanych osób

Podczas niedzielnej rozmowy ponowiliśmy apel do osób publicznych, mediów i przedsiębiorstw, które mogłyby pomóc w nagłośnieniu charytatywnej inicjatywy.

Tym razem zwróciliśmy się między innymi do Marcina Dańca, znanego satyryka mającego rodzinne powiązania z Gorlicami. Artur wspomniał również o jego wieloletniej współpracy z gorlickim gitarzystą Tadeuszem Krokiem.

Do wsparcia akcji i udostępnienia informacji o zbiórce zachęcamy również Tadeusza Kroka, Radio RDN Małopolska oraz firmę Skanska, której oznaczenia Artur zauważa podczas swojej podróży. Liczymy, że rozpoznawalność tych osób i podmiotów może pomóc dotrzeć do nowych darczyńców.

Podkreślmy jednak, że skierowanie apelu nie oznacza jeszcze, iż wymienione osoby lub instytucje zadeklarowały wsparcie przedsięwzięcia.

Wyjątkowe urodziny na Camino

Pod koniec naszej rozmowy Artur przypomniał o szczególnej dacie. Jutro, w poniedziałek, 12 października, będzie obchodził urodziny. Tym razem postanowił jednak świętować je w nietypowy sposób.

Zamiast tradycyjnych prezentów zaprasza wszystkich znajomych, przyjaciół i osoby śledzące jego wyprawę do udziału w symbolicznych, wirtualnych urodzinach. Każdy może „postawić mu kawę lub ciasto”, przekazując równowartość takiego poczęstunku na zbiórkę dla Poli i Nikoli.

Gorliczanin ma nadzieję, że właśnie ten dzień stanie się okazją do zainteresowania akcją kolejnych osób. Na zakończenie transmisji zapowiedzieliśmy również następne połączenie na żywo z Arturem, zaplanowane na dzień jego urodzin.

Kolejne kilometry dla dziewczynek

Przed Arturem Grądalskim jeszcze ponad 500 kilometrów drogi do Santiago de Compostela. Każdy kolejny dzień oznacza wysiłek i nowe wyzwania, ale również okazję do przypominania o potrzebach Poli Betkier i Nikoli Woźniak.

W trakcie naszej rozmowy Artur ponownie zaapelował o udostępnianie informacji o wyprawie. Zwrócił uwagę, że zainteresowanie internautów może pomóc w dotarciu do mediów i osób, które zechcą wesprzeć akcję.

Pomóc można zarówno poprzez wpłatę, jak i przekazanie informacji o zbiórce dalej. Właśnie do tego zachęcamy naszych czytelników, którzy od początku śledzą niezwykłą drogę gorliczanina.

Link do zbiórki >>>Camino dla Poli i Nikoli

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż, Osiedle "Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
Reklama 10. edycja Budżetu Obywatelskiego - nabór zadań 01-30.10.2026
AKTUALNOŚCI
Reklama
POPULARNE
Reklama

Temperatura: 9°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1013 hPa
Wiatr: 5 km/h

Reklama
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż - Szklane Tarasy, Gorlice, ul. Kapuścińskiego