Oznacza to, że aktualnie wypełnione jest zaledwie około 6,5 proc. jego całkowitej pojemności.
Jeszcze 27 lipca w Zbiorniku Klimkówka znajdowało się około 9,5 mln m³ wody. W niespełna trzy miesiące zasoby wody zmniejszyły się zatem o około 6,79 mln m³, czyli blisko 71 proc. w stosunku do lipcowego stanu. Szczególnie niepokojąca jest różnica pomiędzy ilością wody wpływającej do zbiornika a ilością odprowadzaną do rzeki Ropy.
Według przekazanych pomiarów chwilowy dopływ wynosił 0,18 m³/s, podczas gdy odpływ utrzymywał się na poziomie 1 m³/s. Oznacza to ponad pięciokrotnie większy odpływ niż dopływ.
Dziesięć dni do granicy?
Zgodnie ze schematem, który jest przedstawiony na tablicy informacyjnej znajdującej się przy wejściu na zaporę, pojemność martwa zbiornika wynosi 2,16 mln m³. Oznacza to, że przy aktualnym napełnieniu na poziomie 2,78 mln m³ powyżej tej granicy znajduje się około 620 tys. m³ wody. Przy utrzymaniu chwilowego dopływu 0,18 m³/s oraz odpływu 1 m³/s ubytek wynosiłby około 70,8 tys. m³ na dobę. W takim wariancie granica pojemności martwej mogłaby zostać osiągnięta po niespełna 9 dniach. Wskazywałyby one na możliwość osiągnięcia tej granicy w okolicach 24–25 października, licząc od pomiaru z 15 października.
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że są to wyliczenia warunkowe, zakładające utrzymanie podobnego bilansu wodnego. Nie stanowią oficjalnej prognozy terminu osiągnięcia minimalnego poziomu piętrzenia.
Czym jest pojemność martwa?
Pojemność martwa to część pojemności zbiornika znajdująca się poniżej określonego poziomu eksploatacyjnego. W przypadku Klimkówki, zgodnie z przedstawioną tablicą informacyjną, wynosi ona 2,16 mln m³.
Osiągnięcie tej granicy nie oznacza całkowitego wyschnięcia zalewu. W zbiorniku nadal pozostaje woda, jednak możliwości jej wykorzystywania i regulowania odpływu podlegają ograniczeniom technicznym oraz obowiązującym zasadom gospodarowania wodą.
Nie można też automatycznie przyjąć, że po osiągnięciu tej wartości odpływ natychmiast zrówna się z dopływem. Sposób dalszej pracy zapory zależy od instrukcji gospodarowania wodą, wymagań środowiskowych oraz decyzji właściwych służb. Właśnie dlatego tak istotne staje się pytanie, jakie rozwiązania przewidziano na wypadek dalszego spadku poziomu wody.
Radny pyta o wodę
Temat Klimkówki został poruszony podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Gorlice, 15 października. Radny Adam Piechowicz zapytał o działania podejmowane przez miasto w związku z coraz trudniejszą sytuacją hydrologiczną. Nawiązał do spotkania przedstawicieli samorządów i Wód Polskich, które odbyło się 6 października, oraz do medialnych informacji o możliwym przygotowywaniu planu awaryjnego na wypadek niedoborów wody.
Burmistrz Rafał Kukla wyjaśnił, że obecnie przepływ Ropy w rejonie miejskiego ujęcia w Ropicy Polskiej jest wystarczający do pobierania wody. Zastrzegł jednak, że przy drastycznym ograniczeniu przepływu mogą pojawić się trudności związane z obniżeniem poziomu rzeki oraz zwiększonym zamuleniem. Władze miasta podkreśliły, że aktualnie nie występuje zagrożenie dla ciągłości zaopatrzenia mieszkańców w wodę pitną.
Plan awaryjny budzi pytania
Podczas sesji przedstawiciele miasta zakwestionowali pojawiające się doniesienia o przygotowywaniu planu awaryjnego. Tymczasem w oficjalnym komunikacie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie z 6 października znalazła się informacja, że samorząd analizuje możliwość uruchomienia awaryjnych ujęć wody na wypadek przyszłej sytuacji kryzysowej.
Nie oznacza to, że gotowy plan już istnieje. Pokazuje jednak, że temat alternatywnych źródeł zaopatrzenia mieszkańców jest przedmiotem analiz.
Podczas sesji wyjaśniono również, że wcześniejsze analizy dotyczące budowy studni nie wykazały opłacalności takiego rozwiązania. Koszty wykonania ujęć i stacji uzdatniania miałyby być niewspółmiernie wysokie w stosunku do możliwej ilości pozyskiwanej wody.
Wody Polskie przygotowują zmiany
Równolegle prowadzone są prace nad zmianą zasad gospodarowania wodą w Klimkówce.
Wody Polskie ogłosiły we wrześniu przetarg na wykonanie ekspertyzy hydrologiczno-hydraulicznej. Dokument ma ocenić możliwości utrzymywania wyższego poziomu piętrzenia oraz wpływ ewentualnych zmian na przepływy Ropy, bezpieczeństwo przeciwpowodziowe i środowisko naturalne.
Podczas spotkania 6 października przedstawiciele Wód Polskich informowali, że przygotowania do zawarcia umowy z wykonawcą są na końcowym etapie.
Problem polega jednak na tym, że opracowanie ekspertyzy, przygotowanie nowych zasad i ich wdrożenie wymaga czasu. Tymczasem obecny bilans wodny wskazuje, że Klimkówka może osiągnąć granicę pojemności martwej znacznie wcześniej.
Czy można działać szybciej?
Spadek ilości wody w Klimkówce wywołuje pytania o możliwość podjęcia działań doraźnych jeszcze przed zakończeniem prac nad nową instrukcją gospodarowania wodą. Nie wiadomo, czy obecne przepisy i warunki techniczne pozwalają na dodatkowe ograniczenie odpływu ani jakie konsekwencje miałoby to dla rzeki Ropy i odbiorców wody poniżej zapory.
Ograniczenie odpływu mogłoby spowolnić ubytek wody w zbiorniku, ale równocześnie zmniejszyłoby ilość wody zasilającej dalszy odcinek rzeki. Dlatego takie rozwiązanie wymaga oceny jego skutków. W obecnej sytuacji potrzebna jest przede wszystkim jasna informacja od Wód Polskich, jakie działania zostaną podjęte, jeżeli poziom wody osiągnie granicę pojemności martwej.
Najbliższe dni będą ważne
Władze Gorlic uspokajają mieszkańców, że obecnie nie występuje zagrożenie dla dostaw wody. Jednocześnie sytuacja samego zbiornika jest bardzo trudna.
W świetle przekazanych danych istnieje możliwość osiągnięcia granicy pojemności martwej jeszcze przed końcem października, jeżeli dotychczasowe warunki hydrologiczne nie ulegną zmianie.
Najważniejsze pytanie pozostaje więc otwarte, czy Wody Polskie mają przygotowany sposób postępowania na taką ewentualność i czy możliwe są działania, które pozwolą spowolnić tempo ubytku wody?
Źródło info: Wody Polskie/RZGW w Rzeszowie




Napisz komentarz
Komentarze