19 dni poświęcenia
Od 1 października Artur Grądalski przemierza Szlak św. Jakuba, prowadzący z Faro w Portugalii do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Na realizację wyprawy przeznaczył niemal cały miesiąc, rezygnując z codziennych wygód i poświęcając swój czas oraz siły na promowanie pomocy dla dwóch ciężko chorych dziewczynek.
Każdego dnia pokonuje kilkadziesiąt kilometrów, często w trudnych warunkach pogodowych i terenowych. Wcześniej zmagał się z upałem przekraczającym 30 stopni Celsjusza, brakiem wody, bolesnymi otarciami stóp i problemami ze znalezieniem noclegu.
Podczas naszej poniedziałkowej rozmowy na żywo Artur podkreślił, że mimo narastającego zmęczenia nie traci motywacji. Najważniejszym celem pozostaje dotarcie do Santiago de Compostela i zainteresowanie jak największej liczby osób historią Poli i Nikoli.
Coraz bliżej Porto
Ostatnie dwa dni przyniosły kolejne wymagające etapy. Pierwszy prowadził częściowo asfaltowymi drogami, a następnie przez malownicze lasy eukaliptusowe. Artur zwrócił jednak uwagę na problem z oznakowaniem. Liczne przecinki leśne i rozwidlenia sprawiały, że miejscami trudno było odnaleźć właściwy kierunek.
Poniedziałkowy etap liczył około 28 kilometrów i prowadził głównie przez miejscowości oraz asfaltowe drogi. Gorliczanin poinformował, że do Porto pozostało mu około 50 kilometrów. Rozważa pokonanie następnego dnia bardzo długiego, ponad 40-kilometrowego odcinka, co wymagałoby nawet dziesięciu godzin marszu.
Nie ukrywa jednak, że coraz ostrożniej podchodzi do takich planów. Organizm potrzebuje regeneracji, a najważniejsze jest bezpieczne ukończenie wyprawy.
Stopy powoli się regenerują
Podczas naszej rozmowy zapytaliśmy Artura również o kondycję fizyczną. Gorliczanin przyznał, że ograniczenie dziennych etapów do około 25–28 kilometrów przyniosło wyraźną poprawę. Otarcia, które wcześniej mocno utrudniały marsz, zaczynają się goić.
Artur nadal obawia się jednak nieprzewidzianych trudności. Kontuzja, choroba czy gwałtowne pogorszenie pogody mogłyby pokrzyżować plany. Dlatego każdą decyzję dotyczącą kolejnego etapu podejmuje z myślą o zachowaniu sił potrzebnych na dalszą drogę.
Historia Artura dociera dalej
Jednym z najciekawszych momentów ostatnich dwóch dni było niespodziewane spotkanie w jednej z portugalskich miejscowości. Artur zatrzymał się, aby kupić wodę. Wówczas podszedł do niego mężczyzna z Anglii i zapytał, czy ma na imię Artur. Okazało się, że dzień wcześniej Anglik słyszał o nim podczas rozmowy z innymi pielgrzymami w schronisku.
Ta sytuacja szczególnie ucieszyła gorliczanina. Pokazała bowiem, że wiadomości o jego wyprawie i jej charytatywnym celu zaczynają docierać również do osób spotykających się na Camino. Artur przyznaje, że każdego dnia otrzymuje coraz więcej wiadomości od ludzi zainteresowanych jego wędrówką. Nie zawsze jest w stanie na wszystkie odpowiedzieć, ponieważ większość dnia spędza w drodze.
Zbiórka osiągnęła 6,4 tys. zł
Najważniejszym celem całego przedsięwzięcia jest zbieranie funduszy na leczenie i rehabilitację Poli Betkier i Nikoli Woźniak. Obie dziewczynki chorują na zespół Retta, rzadką chorobę genetyczną powodującą poważne zaburzenia rozwoju i funkcjonowania układu nerwowego.
Podczas naszej poniedziałkowej transmisji poinformowaliśmy, że zbiórka osiągnęła już 6,4 tys. zł. Artur z ogromną satysfakcją obserwuje kolejne wpłaty. Szczególnie cieszy go fakt, że do akcji włączają się mieszkańcy różnych części Polski.
Wśród miejscowości, których nazwy zauważył przy wpłatach, wymienił Sulęcin, Gdańsk i Poznań. To również efekt ogłoszonego wcześniej wyzwania, w którym zachęcał samorządowców i mieszkańców do wspierania dziewczynek oraz wpisywania nazw swoich miejscowości i kodów pocztowych przy wpłatach.
Pomóżmy nagłośnić wyprawę
Artur od dziewiętnastu dni wykonuje ogromną pracę, aby zwrócić uwagę na potrzeby Poli i Nikoli. Teraz potrzebuje naszego zaangażowania. Każde udostępnienie informacji o wyprawie, komentarz czy przekazanie linku do zbiórki może pomóc dotrzeć do kolejnych osób.
Apel kierujemy szczególnie do samorządowców, lokalnych przedsiębiorców, organizacji społecznych, mediów oraz osób aktywnych w mediach społecznościowych. Zachęcamy do przekazywania informacji wśród znajomych, rodzin i współpracowników. Warto udostępniać relacje z Camino również na profilach gmin, sołectw, stowarzyszeń czy lokalnych społeczności.
Nie trzeba pokonywać setek kilometrów, aby pomóc. Nawet niewielka wpłata lub jedno udostępnienie może stać się początkiem większego zainteresowania zbiórką.
Apel do profesor Kwiatkowskiej
Podczas poniedziałkowej rozmowy Artur wskazał kolejną osobę, którą chciałby zainteresować charytatywną inicjatywą.
Tym razem apel skierował do profesor Marty Kwiatkowskiej, wybitnej informatyczki związanej z Uniwersytetem Oksfordzkim, zajmującej się między innymi bezpieczeństwem i niezawodnością systemów informatycznych oraz sztucznej inteligencji.
Profesor Kwiatkowska jest również związana z Gorlicami i miejscowym I Liceum Ogólnokształcącym im. Marcina Kromera. Artur ma nadzieję, że zainteresowanie naukowczyni mogłoby pomóc w dotarciu z historią dziewczynek do kolejnego środowiska, również poza granicami Polski.
Krótko z trasy Camino
Podczas naszej rozmowy Artur odpowiedział również na kilka pytań dotyczących codzienności na szlaku. Zapytany o to, czego najbardziej brakuje mu z domu, bez wahania wskazał polską kuchnię, szczególnie pierogi. Jednocześnie przyznał, że z niecierpliwością czeka na wizytę w Porto, gdzie chciałby spróbować jednej z ulubionych portugalskich potraw z dorsza, ziemniaków i cebuli.
Pytaliśmy także, czy zbliżanie się do końca portugalskiej części trasy dodaje mu motywacji. Artur przyznał, że tak, choć nadal zachowuje ostrożność i nie chce przedwcześnie świętować sukcesu.
Najważniejsza pozostaje dla niego świadomość, że każdy kolejny kilometr zwiększa szansę na zainteresowanie ludzi losem dziewczynek.
Artur idzie, my pomagajmy
Przed Arturem Grądalskim wciąż długa droga. Po dziewiętnastu dniach marszu jest jednak znacznie bliżej realizacji swojego celu.
Gorliczanin poświęca czas, zdrowie i ogromne pokłady energii, aby pomóc dwóm dziewczynkom, których rodziny każdego dnia mierzą się z konsekwencjami ciężkiej choroby.
My możemy wesprzeć ten wysiłek bez wychodzenia z domu.
Zachęcamy wszystkich Czytelników do wpłat, udostępniania zbiórki i przekazywania informacji o wyprawie. Szczególnie ważne jest dotarcie z apelem poza powiat gorlicki, aby wokół Poli i Nikoli zgromadziła się jak największa społeczność pomagających.
Wesprzyj Poli i Nikolę
Wpłaty można przekazywać na skarbonkę „Camino dla Poli i Nikoli” za pośrednictwem Fundacji Siepomaga >>>Przejdź do zbiórki dla Poli i Nikoli
Artur codziennie pokonuje kolejne kilometry. Pomóżmy mu sprawić, aby jego wysiłek przyniósł dziewczynkom jak największe wsparcie.
Obejrzyj ostatnią relację Artura Grądalskiego z trasy Camino de Santiago.



Napisz komentarz
Komentarze