Kot zmarł u weterynarza
Według informacji opublikowanych w mediach społecznościowych w niedzielę, 18 października, mieszkanka Dominikowic znalazła swojego kota w bardzo ciężkim stanie. Zwierzę miało problemy z oddychaniem, a na jego boku widoczna była otwarta rana.
Właścicielka niezwłocznie udała się po pomoc do lekarza weterynarii. Jak wynika z internetowej relacji, podczas badania miało się okazać, że kot został postrzelony z wiatrówki. Jego stan był krytyczny. Stwierdzono między innymi obniżoną temperaturę ciała, przyspieszoną akcję serca oraz poważne problemy z oddychaniem.
Pomimo podjętych działań nie udało się uratować zwierzęcia. Kot zmarł podczas zabiegu operacyjnego.
Podobne zdarzenie przed laty?
Publikacja wywołała liczne reakcje internautów. Szczególną uwagę zwraca komentarz jednej z mieszkanek Dominikowic, która twierdzi, że kilka lat temu jej kotka zginęła w podobnych okolicznościach.
Kobieta przekazała, że cztery lata temu w ciele jej zwierzęcia znaleziono trzy śruty. Zadeklarowała również gotowość do pomocy w ustaleniu osoby odpowiedzialnej za najnowsze zdarzenie.
Na obecnym etapie nie ma jednak podstaw, by łączyć obie historie z jednym sprawcą. Nie wiadomo również, czy wcześniejszy przypadek był przedmiotem policyjnego postępowania.
Kto może za tym stać?
Wśród komentujących pojawiają się pytania o tożsamość osoby, która mogła strzelać do zwierzęcia. Mieszkańcy zastanawiają się również, czy ktoś z najbliższego otoczenia posiada informacje pozwalające wyjaśnić okoliczności zdarzenia.
Jeżeli rzeczywiście doszło do celowego postrzelenia kota, sprawa wymaga wyjaśnienia przez odpowiednie służby. Ustalenie sprawcy może być trudne bez zeznań świadków lub innych dowodów.
W niewielkich społecznościach nawet pozornie nieistotna informacja może okazać się pomocna. Ktoś mógł usłyszeć odgłos wystrzału, zauważyć osobę posługującą się wiatrówką albo dysponować wiedzą o wcześniejszych podobnych przypadkach.
Warto jednak podkreślić, że samo posiadanie wiatrówki nie stanowi dowodu udziału w zdarzeniu. Nie należy publicznie wskazywać ani oskarżać konkretnych osób bez potwierdzonych ustaleń.
Mieszkańcy mogą pomóc
Zwracamy się do naszych Czytelników, szczególnie mieszkańców Dominikowic i okolicznych miejscowości, z prośbą o przekazywanie sobie informacji o tym zdarzeniu.
Być może ktoś słyszał o podobnych przypadkach, był świadkiem niepokojącego zachowania wobec zwierząt albo posiada informacje, które mogą pomóc w ustaleniu przebiegu wydarzeń.
Zachęcamy do rozmów z sąsiadami i udostępniania artykułu. Im więcej osób dowie się o sprawie, tym większa szansa, że dotrze ona również do potencjalnych świadków.
Osoby posiadające konkretne informacje powinny przekazać je policji. Szczególnie ważne mogą okazać się nagrania z monitoringu, relacje świadków oraz dokumentacja weterynaryjna. Należy unikać internetowych oskarżeń i samodzielnych prób wymierzania sprawiedliwości.
Co grozi sprawcy?
Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje odpowiedzialność karną za nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz za znęcanie się nad nimi. Za podstawowy typ tych przestępstw grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Jeżeli czyn został popełniony ze szczególnym okrucieństwem, kara może wynosić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Ostateczna kwalifikacja prawna zależy jednak od ustalonych okoliczności, w tym od tego, czy działanie było umyślne i jakie dowody uda się zgromadzić.
Czy sprawa trafiła na policję?
Na chwilę przygotowania artykułu nie mamy potwierdzenia, czy właścicielka kota zgłosiła zdarzenie policji oraz czy funkcjonariusze prowadzą w tej sprawie czynności.
Apelujemy do osób posiadających informacje o możliwym sprawcy, aby nie pozostawały obojętne. Jeśli ktoś dysponuje wiedzą o podobnych zdarzeniach w Dominikowicach, warto również przekazać ją odpowiednim służbom.
Prosimy Czytelników o udostępnianie tej informacji. Być może dzięki wspólnemu zaangażowaniu uda się ustalić, co rzeczywiście wydarzyło się w Dominikowicach i kto odpowiada za śmierć zwierzęcia.
O podobnych przypadkach pisaliśmy już kilka razy.




Napisz komentarz
Komentarze