782 kilometry dla dziewczynek
Od 1 października Artur Grądalski przemierza Szlak św. Jakuba, prowadzący z portugalskiego Faro do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Na wyprawę przeznaczył niemal cały miesiąc, rezygnując z codziennych wygód, aby nagłośnić zbiórkę na leczenie i rehabilitację dwóch dziewczynek.
Podczas naszej piątkowej rozmowy Artur poinformował, że ma za sobą już 782 kilometry. Do celu pozostaje mu coraz mniej drogi, a każdy kolejny dzień przybliża go do zakończenia wielkiego wyzwania.
Ostatnie dwa etapy były jednak wymagające. W czwartek pokonał około 29 kilometrów z Vilarinho do Barcelos, a w piątek kolejne 37 kilometrów, docierając do Ponte de Lima.
Kamienie i zmęczenie
Czwartkowy odcinek prowadził miejscami po nierównych granitowych kamieniach. Nawierzchnia była na tyle niewygodna, że wielu pielgrzymów zatrzymywało się z powodu problemów ze stopami.
Artur pokonał ten etap bez kontuzji, jednak marsz zajął mu ponad siedem godzin. Następnego dnia przeszedł jeszcze dłuższy dystans.
Dodatkowym utrudnieniem okazała się pogoda. Po wcześniejszych upałach przyszło ochłodzenie i intensywne opady deszczu. Na trasie pojawiły się kałuże, miejscami zmuszające pielgrzymów do obchodzenia zalanych fragmentów drogi.
Podczas rozmowy Artur przyznał, że zmęczenie jest już ogromne. Zdarzają się momenty, kiedy nawet wejście na niewielki krawężnik wymaga dużego wysiłku. To najlepiej pokazuje, jak mocno ponad trzy tygodnie codziennego marszu obciążają organizm.
Ponte de Lima na trasie
Piątkowe połączenie na żywo odbyło się z Ponte de Lima. Artur specjalnie podszedł do zabytkowego mostu, aby pokazać naszym widzom jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc tej portugalskiej miejscowości.
Na trasie spotyka coraz więcej pielgrzymów, którzy rozpoczynają swoje Camino w różnych miejscach. W ostatnich dniach regularnie mijał osoby z Brazylii i Hiszpanii.
Gorliczanin zwrócił także uwagę na poprawę dostępności punktów, w których można uzupełnić wodę. Obecnie wystarcza mu mniejszy zapas niż na wcześniejszych, bardziej odludnych odcinkach.
Większa liczba pielgrzymów oznacza jednak również problemy z noclegami. Niektóre schroniska nie przyjmują rezerwacji i udostępniają łóżka według kolejności przybycia.
W piątek Artur wyruszył na szlak po godz. 7, dzięki czemu dotarł do schroniska jako jeden z pierwszych i bez problemu znalazł miejsce do odpoczynku.
Krótszy etap przed Arturem
Po dwóch wymagających dniach gorliczanin rozważa ograniczenie sobotniego dystansu.
Jednym z wariantów jest pokonanie około 17 kilometrów do Rubiães. Alternatywnie mógłby wydłużyć trasę do około 25 kilometrów.
Krótszy etap pozwoliłby na regenerację, zrobienie prania i spokojniejsze przygotowanie do dalszej drogi.
Artur ma świadomość, że mimo zbliżającego się finału nie może lekceważyć zmęczenia. Chce zachować siły na ostatnią część Camino i bezpiecznie dotrzeć do Santiago de Compostela.
Zbiórka osiągnęła 7 285 zł
Najważniejszym celem wyprawy pozostaje pomoc Poli Betkier i Nikoli Woźniak. Dziewczynki chorują na zespół Retta, rzadką chorobę genetyczną powodującą poważne zaburzenia neurologiczne i rozwojowe. Artur codziennie pokonuje kolejne kilometry, aby zainteresować ich historią jak największą liczbę osób.
Podczas naszej piątkowej transmisji poinformowaliśmy, że na zbiórce zgromadzono już 7,2 tys. zł, a wpłat dokonało ponad 150 darczyńców. Ta kwota rośnie, ale potrzeby związane ze specjalistyczną opieką, leczeniem i rehabilitacją dziewczynek są znacznie większe.
Dlatego szczególnie zależy nam na dalszym udostępnianiu informacji o wyprawie. Każdy komentarz, przekazanie linku znajomym czy publikacja informacji na profilu firmy lub organizacji może zwiększyć szansę dotarcia do kolejnych darczyńców.
Apel do sądeckich przedsiębiorców
Podczas rozmowy Artur ponownie zwrócił się do dużych przedsiębiorstw z Sądecczyzny, zachęcając je do wsparcia dziewczynek i rozważenia szerszej inicjatywy charytatywnej.
Do wcześniej wymienionych firm WIŚNIOWSKI, FAKRO i Koral dołączyła kolejna – Szubryt. Gorliczanin zaproponował, aby przedsiębiorcy rozważyli wspólne zaangażowanie w organizację pomagającą osobom chorującym na zespół Retta.
Warto zaznaczyć, że podobne organizacje działają już w Polsce i Europie. Jedną z nich jest Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Zespołem Retta, a na poziomie europejskim funkcjonuje federacja Rett Syndrome Europe.
Pomysł Artura mógłby więc oznaczać stworzenie dodatkowego programu wsparcia lub współpracę z istniejącymi organizacjami.
Pomóżmy Arturowi pomagać
Artur Grądalski od 23 dni poświęca swoje siły, zdrowie i czas, aby promować charytatywną inicjatywę dla dwóch dziewczynek. Za nim już 782 kilometry, trudne warunki pogodowe, wielogodzinne marsze i ogromne zmęczenie. Mimo tego nie rezygnuje z celu.
Teraz szczególnie ważne jest zaangażowanie naszych Czytelników. Zachęcamy mieszkańców Gorlic, powiatu gorlickiego i całej Polski do udostępniania informacji o wyprawie, wspierania zbiórki i przekazywania apelu kolejnym osobom. Wspomóc akcję mogą także samorządowcy, przedsiębiorcy, media, stowarzyszenia i lokalne społeczności. Artur pokonuje setki kilometrów dla Poli i Nikoli. My możemy pomóc, aby wiadomość o ich potrzebach dotarła jak najdalej.
Wesprzyj Polę Betkier i Nikolę Woźniak - dziewczynki z syndromem Retta. Każda wpłata ma znaczenie. Równie ważne jest udostępnianie informacji o wyprawie i zachęcanie kolejnych osób do pomagania. Wpłat można dokonywać poprzez skarbonkę „Camino dla Poli i Nikoli” w serwisie SiePomaga.pl >>>Camino dla Poli i Nikoli – wesprzyj zbiórkę.




Napisz komentarz
Komentarze