To nie żart: planowanie grudniowych wydatków wielu rozpoczęło już teraz. A jaka jest Twoja strategia?

  • 11.10.2021, 20:03
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Prezenty pod choinkę - Boże Narodzenie 2021 Fot. ilustracyjne/freepik
Nieco ponad dwa miesiące, tyle pozostało do świąt Bożego Narodzenia. Możemy zaprzeczać, ale prawda jest prosta: ruszymy wtedy na zakupy, by przygotować piękne święta dla siebie i swoich najbliższych. Zanim to nastąpi, podliczymy finanse i niektórzy z nas ze smutkiem przyznają: będzie nieco skromniej niż rok wcześniej.

 

Wrzesień: czas przygotowań do Bożego Narodzenia rusza z kopyta

We wrześniu intensywne prace przedświąteczne rozpoczynają cukiernie, które przygotowują pierniczki, które będziemy kupować za kilka miesięcy. Producenci zabawek i ich dystrybutorzy dokonują ostatnich świątecznych zakupów i zamawiają kontenery, które przypłyną na czas. Ci z nas, którzy są przyzwyczajeni do zakupów na azjatyckich portalach także zamawiają już teraz ostatnie ozdoby i dekoracje oraz prezenty. Dla tych osób przygotowanie do Bożego Narodzenia i każdych innych, ważnych świąt, musi rozpoczynać się odpowiednio wcześnie. Wszystko po to, by w pełni sezonu przedświątecznego towar na półkach już był.
Dlaczego więc jako konsumenci nie planujemy z większym wyprzedzeniem tych spodziewanych wydatków?

 

Październik: znicze, wiązanki i mikołaje

To nas właśnie irytuje: od kilku lat obserwujemy, jak pomiędzy pierwszolistopadowymi ozdobami coraz odważniej pojawiają się dekoracje bożonarodzeniowe. Niektórzy stwierdzają:

Za wcześnie! Na pewno nie zrobię tam zakupów, bo to już przesada!

 

Często kończy się wydaniem małej fortuny na prezenty, zabawki gdy czas zaczyna już naglić. Ten sam produkt przed świętami bywa tańszy, ale oczekujemy na gotowe, kompletne propozycje i możliwość zrobienia zakupów „raz a porządnie”. To niestety często powoduje, że przepłacamy i mamy powód, by narzekać: znów wydaliśmy za dużo.

 

Planuj zakupy: gra toczy się o wielką stawkę

Planowanie bożonarodzeniowych uroczystości z większym wyprzedzeniem nie powinno dziwić. GUS co jakiś czas podaje nowe dane na temat siły nabywczej naszego pieniądza. Nie ma zaskoczenia: produkty drożeją, a wielu z nas odczuwa to bardzo mocno. Nasze wynagrodzenia (nie te statystyczne...) bardzo często stoją w miejscu lub ich wzrost jest nieproporcjonalnie wolny do podwyżek.

To powoduje, że by zapracować na zakup tego samego jabłka lub bochenka chleba, pracujemy coraz dłużej. A przecież to podstawowe produkty.

Planowanie świątecznych zakupów z wyprzedzeniem nie powinno dziwić. Chociaż możemy złościć się na nagonkę mediów i sklepów, które zasypują nas świątecznymi propozycjami prawie od początku listopada, to pomyślmy, czy już teraz nie powinniśmy zaplanować wydatków świątecznych tak, by jak najsłabiej odczuć grudniową potyczkę ze świętami.

Może to już czas na zapytanie o to, co pojawi się w świątecznych pakunkach pod choinką? A może właśnie teraz dokonamy zakupu produktów spożywczych i najdłuższej trwałości?

 

 

 

 

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

~~~~ja
~~~~ja 12.10.2021, 04:59
Kto mało zarabia (na tyle, że dane statystyczne na temat zarobków są dla niego "z kosmosu") to znaczy, że w przyszłym roku nie zapłaci podatku PiT albo zapłaci znacznie mniej a więc dochody wzrosną nawet jeżeli pracodawca nie da nic "od siebie"...
Prawda jest taka, że teraz mało kto pracuje za najniższą, która zresztą też rośnie szybciej niż inflacja (niżeli link do artykułu na ten temat) a jeszcze kilka lat temu niektórzy cieszyli się że w ogóle mają pracę a jak nie mieli to w ogóle nie planowali wydatków.

https://businessinsider.com.pl…

Pozostałe