Maria Zielińska była znana w Gorlicach jako wieloletnia pracownica i dyrektor Banku Spółdzielczego, społeczniczka, podróżniczka i miłośniczka gór. Dla swoich najbliższych była jednak przede wszystkim Ciocią Marysią – osobą obecną przy rodzinnym stole, podczas sobotnich spotkań, wspólnych wyjazdów i zwyczajnych rozmów. Po jej śmierci jednym z najbardziej osobistych wspomnień podzieliła się Aleksandra Zastępa, wnuczka siostry Marii Zielińskiej.
Rodzina była najważniejsza
Maria Zielińska nie założyła własnej rodziny, ale – jak wspomina Aleksandra Zastępa – była niezwykle mocno związana ze swoim rodzeństwem, a później z kolejnymi pokoleniami rodziny. Pomagała siostrom, zajmowała się ich dziećmi, zabierała je na wyjazdy i starała się być obecna w ich życiu.
Rodzina była dla niej po prostu ważna – podkreśla Aleksandra.
Wspomina, że jeszcze jako dziecko dzięki Cioci Marysi mogła zobaczyć wiele miejsc, do których być może wówczas nie miałaby okazji pojechać.
Osobiście byłam z Ciocią jako dziecko nad Bałtykiem, na Węgrzech, w Bałtowie, Inwałdzie, Szczyrku, Zatorze, Sandomierzu, nad Soliną czy w Oświęcimiu. Nie zobaczyłabym jako dziecko tych wielu pięknych miejsc, gdyby nie Ciocia – wspomina.
Zawsze przy rodzinnym stole
W pamięci Aleksandry pozostały jednak nie same dalekie i bliższe wyjazdy. Równie ważne są obrazy z codziennego życia: święta, rodzinne uroczystości, wizyty u babci, rozmowy i wspólne gry w karty.
W pamięci mam każde święta i okazje rodzinne, na których Ciocia Marysia była stałym gościem, cosobotnie wizyty u babci, gdzie również regularnie się pojawiała pomimo swoich licznych obowiązków. Pamiętam wspólne rozmowy czy tradycyjną grę w karty, które bardzo lubiła – opowiada Aleksandra Zastępa.
Wracają także wspomnienia chwil spędzanych na działce oraz historii z kolejnych wypraw. Maria Zielińska miała wiele do opowiedzenia. Podróże przez lata stały się jedną z największych pasji jej życia.
Szczególnie poruszające jest dziś wspomnienie ostatnich wspólnych świąt.
Kto by pomyślał, że zeszłoroczne Boże Narodzenie z Ciocią będzie tym ostatnim. Zawsze miała swoje jedno i to samo miejsce przy stole... – pisze Aleksandra.
Życie pełne podróży
Maria Zielińska przyszła na świat 1 lutego 1950 roku w Łużnej. Miała troje rodzeństwa. Uczyła się najpierw w rodzinnej miejscowości, następnie w technikum ekonomicznym w Gorlicach. Później podjęła zaoczne studia ekonomiczne w Krakowie, które łączyła z pracą zawodową.
Przez lata była związana z Bankiem Spółdzielczym w Gorlicach. Z czasem została jego dyrektorem, a po przejściu na emeryturę zasiadała w radzie nadzorczej banku. Rodzina wspomina ją jako osobę pracowitą, profesjonalną, serdeczną i zawsze gotową pomagać innym.
Emerytura nie oznaczała dla niej zwolnienia tempa. Przeciwnie – kolejne lata wypełniała aktywnością, podróżami i pieszymi wędrówkami.
Dziesiątki krajów i szlaków
Według rodzinnego wspomnienia Maria Zielińska odwiedziła około 90 państw, w tym niemal wszystkie kraje Europy. Podróżowała również znacznie dalej – była m.in. w Chinach, Australii, Peru i Kenii, a jedną z jej wypraw była podróż Koleją Transsyberyjską.
Szczególne miejsce zajmowały jednak góry. Pięciokrotnie zdobyła Koronę Gór Polski, także po ukończeniu 70. roku życia. Zdobyła również Diadem Polskich Gór i Koronę Beskidów.
Pokonała Główny Szlak Beskidzki i Główny Szlak Sudecki. Ten drugi, liczący około 440 kilometrów, miała przejść samotnie w ciągu 18 dni. Wędrowała również po Bieszczadach i Tatrach, przeszła polskie wybrzeże oraz trasę przez Polskę od Medyki do Zgorzelca.
Na swoje 70. urodziny postawiła przed sobą szczególne wyzwanie – zdobycie 70 szczytów w ciągu roku.
Droga do Santiago
Wśród jej wypraw znalazła się również Droga św. Jakuba. Maria Zielińska przemierzyła pieszo szlak prowadzący z Francji do Hiszpanii. Wędrówka trwała niemal miesiąc.
Pielgrzymowanie było dla niej ważną częścią podróżowania. Wracała do Santiago de Compostela, odwiedzała także sanktuaria maryjne, m.in. Fatimę i La Salette.
Swoimi doświadczeniami chętnie dzieliła się z innymi. W Gorlicach organizowano spotkania, podczas których prezentowała zdjęcia i opowiadała o kolejnych wyprawach. W listopadzie 2023 roku wystąpiła również w programie „Dzień Dobry TVN”, opowiadając o swojej pasji i podróżniczych dokonaniach.
Aktywna do końca
Jeszcze tego lata Maria Zielińska wędrowała po górach. Jak przekazała rodzina, ostatni czeski szlak przemierzała do 14 sierpnia 2026 roku. Niedługo później przyszła choroba.
Choroba była krótka, intensywna i niestety śmiertelna – napisała Aleksandra.
Nagłe odejście jest tym trudniejsze, że aktywność była nieodłączną częścią życia Marii Zielińskiej praktycznie do ostatnich tygodni.
Zaangażowana w społeczność Gorlic
Maria Zielińska pozostawała również aktywną uczestniczką życia społecznego Gorlic. Działała w Uniwersytecie Złotego Wieku, Gorlickiej Radzie Seniorów oraz gorlickim PTTK. Brała udział w wyjazdach, spotkaniach i inicjatywach kierowanych do seniorów.
Jej podróże stawały się później opowieściami, którymi dzieliła się podczas spotkań z mieszkańcami. W ten sposób miejsca oddalone od Gorlic o setki czy tysiące kilometrów przybliżała tym, którzy słuchali jej relacji.
Dla najbliższych wszystkie te dokonania pozostają jednak częścią większej historii – historii człowieka, który mimo licznych zajęć znajdował czas dla rodziny.
Pozostaną wspomnienia
Aleksandra Zastępa żegna Ciocię przede wszystkim poprzez obrazy zachowane z dzieciństwa i rodzinnego domu. Wyjazdy nad morze, wspólne wycieczki, sobotnie spotkania, gra w karty, działka, opowieści z dalekich krajów i stałe miejsce przy świątecznym stole – właśnie z takich chwil składa się jej osobiste wspomnienie Marii Zielińskiej.
Odwdzięczmy się Cioci za jej dobre serce, które okazywała tak wielu osobom, szczerą modlitwą – apeluje Aleksandra.
Rodzina prosi o modlitwę w intencji zmarłej. Termin uroczystości pogrzebowych został ustalony na 5 października na godz. 13.30 w Kościele pw. Św. Andrzeja Boboli w Gorlicach.




Napisz komentarz
Komentarze