Szlakiem św. Jakuba
Trasa Artura prowadzi szlakami Camino de Santiago, czyli Drogą św. Jakuba – siecią pielgrzymkowych tras prowadzących do Santiago de Compostela w Hiszpanii, gdzie według tradycji znajduje się grób św. Jakuba Apostoła.
Portugalski odcinek Camino ma kilka wariantów, a Artur wybrał wymagającą drogę prowadzącą w dużej mierze wzdłuż Atlantyku. To właśnie dlatego na trasie pojawiają się piaszczyste odcinki, wydmy, klify, strome zejścia i podejścia. W jego przypadku pielgrzymka ma dodatkowy wymiar – każdy kolejny etap ma nagłaśniać pomoc dla Nikoli Woźniak i Poli Betkier.
Czterdzieści kilometrów wybrzeża
Drugi dzień Artur rozpoczął w Aljezur. Meta znajdowała się w Zambujeira do Mar – nadmorskiej miejscowości położonej już w regionie Alentejo.
W dużej części droga prowadziła wzdłuż Atlantyku. Jak relacjonuje Artur, przez wiele kilometrów szedł po piaszczystym podłożu i wydmach. Do tego dochodziły wzniesienia, strome zejścia oraz fragmenty skalistego wybrzeża, na których trzeba było znacznie bardziej uważać na każdy krok.
Około 40-kilometrowy dystans podawany przez Artura jest zgodny z przebiegiem tej części portugalskiego wybrzeża. Oficjalne warianty Rota Vicentina dzielą odcinek pomiędzy Aljezur a Zambujeira do Mar na dwa etapy – przez Odeceixe – które łącznie mają około 38–40 km.
Ponad 10 godzin marszu
To był zdecydowanie cięższy dzień niż może sugerować sama liczba kilometrów. Marsz trwał ponad 10 godzin.
Piasek i wydmy mocno zwiększają wysiłek, bo każdy krok wymaga więcej energii niż poruszanie się po twardej nawierzchni. Charakter tej części Rota Vicentina dobrze potwierdzają również opisy samego szlaku – prowadzi on przez piaszczyste fragmenty wybrzeża, wydmy, klify i nierówny skalisty teren.
Do tego dochodzi bagaż. Plecak Artura waży około 10 kilogramów. Znajduje się w nim cały potrzebny ekwipunek oraz zapas wody.
Nogi wytrzymują
Po dwóch wymagających dniach najważniejsza wiadomość jest jednak dobra. Artur ocenia kondycję nóg jako bardzo dobrą.
Nie oznacza to, że droga jest łatwa. Długie zejścia, późniejsze podejścia i wielogodzinne poruszanie się po miękkim piasku sprawiają, że obciążenie kumuluje się przez cały dzień. Na tym etapie organizm radzi sobie jednak z wysiłkiem, a Artur może myśleć o kolejnym odcinku.
Pogoda pomaga
Warunki pogodowe sprzyjają wędrówce. Podczas drugiego dnia temperatura utrzymywała się – według relacji Artura – w granicach około 20–25 stopni Celsjusza.
Niebo było lekko zachmurzone, a od Atlantyku wiał wiatr. Przy ponad dziesięciu godzinach marszu takie warunki były znacznie korzystniejsze niż pełne słońce i wysoka temperatura.
Artur przekazuje również, że według sprawdzanych przez niego prognoz podobna aura powinna utrzymać się do końca tygodnia, a od poniedziałku ma zrobić się jeszcze cieplej.
Już 80 kilometrów
Po dwóch dniach licznik wyprawy pokazuje około 80 kilometrów. Cała zaplanowana przez Artura droga ma liczyć około 950 km.
To oznacza, że najdłuższa część wyprawy nadal jest przed nim. Już pierwsze etapy pokazują jednak, że nie będzie to zwykły spacer szlakiem pielgrzymkowym. Na zachodnim wybrzeżu Portugalii pojawiają się wydmy, klify, zejścia na plaże i ponowne podejścia.
Dla porównania opisy Rota Vicentina wskazują, że na niektórych odcinkach nawet około 20 km zajmuje piechurowi sześć–siedem godzin.
Jutro do Almograve
Kolejny cel to Almograve. Z Zambujeira do Mar planuje przejść około 25–27 kilometrów. Będzie to więc krótszy etap niż dzisiejsze 40 km.
Standardowy fragment Rota Vicentina pomiędzy Almograve i Zambujeira do Mar liczy około 20–22 km, zależnie od wariantu. Artur idzie nim w przeciwnym kierunku i jego zaplanowany kilometraż może uwzględniać dodatkowe dojścia lub zmodyfikowany przebieg trasy.
Każdy kilometr pomaga
Trzeba jednak cały czas przypominać, że Santiago nie jest najważniejszym celem tej wyprawy.
Artur idzie dla dwóch dziewczynek – Nikoli Woźniak oraz Poli Betkier. Obie chorują na zespół Retta, a ich rodziny potrzebują środków związanych z leczeniem i rehabilitacją.
Chcą dotrzeć dalej
Artur działa wspólnie z rodzinami dziewczynek. Plan jest znacznie szerszy niż samo przejście 950 kilometrów.
Informacja o Nikoli i Poli ma być konsekwentnie rozpowszechniana w czasie kolejnych etapów. Artur chce, aby apel dotarł także do Konferencji Episkopatu Polski, Sejmu RP oraz twórcy internetowego Łatwoganga.
Ten ostatni w kwietniu 2026 roku pokazał skalę, jaką może osiągnąć pomoc uruchomiona przez internet. Podczas dziewięciodniowej transmisji związanej z Fundacją Cancer Fighters zebrano ponad 250 mln zł.
Pomóżmy dziewczynkom
Właśnie o taki mechanizm chodzi również Arturowi – oczywiście w zupełnie innej skali. Jedna osoba usłyszy o zbiórce podczas transmisji, druga udostępni informację, kolejna wpłaci kilka lub kilkadziesiąt złotych.
Im dalej będzie szedł, tym dalej ma docierać historia obu dziewczynek.
Dlatego również podczas kolejnych relacji będziemy przypominać, wyprawę można obserwować, można dopingować Artura, ale przede wszystkim można pomóc Nikoli Woźniak i Poli Betkier.
Drugi dzień dobiegł końca. Około 80 kilometrów zostało za plecami. Przed Arturem jeszcze setki kolejnych – i kolejna szansa, by o dziewczynkach usłyszeli następni ludzie.
Link do zbiórki >>>Camino dla Poli i NikoliZapraszamy do obejrzenia relacji z drugiego dnia wyprawy Artura Grądalskiego. Oglądamy, pomagamy, udostępniamy!




Napisz komentarz
Komentarze