590 kilometrów za Arturem
W sobotę, 17 października, ponownie połączyliśmy się na żywo z Arturem Grądalskim, który od 1 października przemierza portugalską część Camino de Santiago. Jego charytatywna wyprawa rozpoczęła się w Faro, a zakończyć ma w Santiago de Compostela w Hiszpanii.
Podczas naszej czwartkowej rozmowy Artur miał za sobą 530 kilometrów. Przez kolejne dwa dni pokonał następne 60 kilometrów, osiągając dystans 590 kilometrów.
Gorliczanin ma nadzieję, że w ciągu najbliższych trzech dni dotrze do Porto. Według jego obliczeń pozostanie mu wówczas około 265 kilometrów do Santiago de Compostela, które chciałby pokonać w jedenaście dni.
Dwa dni, różne warunki
Ostatnie etapy wyraźnie różniły się ukształtowaniem terenu. Pierwszy prowadził przez liczne podejścia i zejścia, drugi był zdecydowanie bardziej płaski, ale niemal w całości przebiegał po asfalcie. Poprawiły się również warunki pogodowe. W sobotę temperatura wynosiła około 26 stopni Celsjusza, podczas gdy wcześniej na szlaku upał przekraczał 30 stopni.
Artur odczuł różnicę w tempie marszu. W piątek pokonanie około 30 kilometrów zajęło mu ponad osiem godzin, natomiast w sobotę podobny dystans przeszedł w niespełna sześć godzin. Po wcześniejszych problemach ze zmęczeniem była to dla niego bardzo dobra wiadomość.
Portugalia żyje piłką nożną
Podczas transmisji oglądaliśmy fotografie przesłane przez Artura. Na jednej z nich widać było kompleks sportowy z kilkoma boiskami piłkarskimi. Gorliczanin natrafił tam na rozgrywki młodzieżowe. Według jego relacji jednocześnie odbywały się trzy lub cztery mecze drużyn dziewcząt i chłopców.
Artur, który sam przez wiele lat trenował piłkę nożną, zwrócił uwagę na znakomite warunki do uprawiania sportu oraz ogromne zainteresowanie Portugalczyków futbolem. Jak opowiadał, mieszkańcy doskonale znają zawodników swoich drużyn, ale potrafią także rozmawiać o polskich piłkarzach występujących za granicą.
Kolorowa Águeda zachwyca
Kolejnym przystankiem Artura okazała się Águeda, miasto słynące z kolorowych dekoracji i parasolek zawieszonych nad ulicami. Podczas naszej rozmowy nie ukrywał zachwytu miejscowością. Barwne budynki, chodniki, ławki i liczne instalacje artystyczne tworzą wyjątkową atmosferę.
Águeda jest znana z projektu „Umbrella Sky Project”, którego charakterystycznym elementem są kolorowe parasolki zawieszane ponad ulicami. Artur odwiedził również duży portugalski targ, który porównał do gorlickiego Maślanego Rynku. Wśród świeżych owoców, warzyw, serów i oliwek znalazł także mandarynki oraz inne cytrusy, których postanowił spróbować.
Trzy dni do Porto?
Najbliższy plan Artura zakłada pokonanie około 82 kilometrów w ciągu trzech dni. Gorliczanin rozważa podzielenie dystansu na dwa dłuższe etapy i jeden krótszy. Chce zachować rezerwę czasową na wypadek pogorszenia pogody, problemów zdrowotnych lub konieczności odpoczynku.
Szczególnie obawia się długotrwałych opadów. Mokre ubrania, przemoknięte buty i śliskie podłoże mogą zwiększać ryzyko otarć i kontuzji. Dlatego mimo poprawy kondycji Artur zamierza rozsądnie gospodarować siłami na pozostałej części trasy.
Zbiórka przekroczyła 6 tys. zł
Najważniejszym celem wyprawy pozostaje pomoc Poli Betkier i Nikoli Woźniak, dziewczynkom chorującym na zespół Retta. Podczas naszej sobotniej rozmowy poinformowaliśmy, że zbiórka osiągnęła już 5 788 zł, a wsparcia udzieliło ponad 120 darczyńców.
Artur liczy, że wraz z kolejnymi kilometrami liczba wspierających będzie rosła. Podkreśla, że nawet niewielkie wpłaty mają ogromne znaczenie, szczególnie gdy w akcję angażuje się coraz więcej osób.
Apel do sądeckich firm
Podczas sobotniego połączenia Artur skierował szczególny apel do trzech dużych przedsiębiorstw z Sądecczyzny: WIŚNIOWSKI, FAKRO oraz Koral. Zachęcił firmy do wsparcia zbiórki dla Poli i Nikoli, ale zaproponował także szerszą inicjatywę.
Chciałby, aby przedsiębiorcy rozważyli wspólne zaangażowanie w działalność organizacji pomagającej dzieciom chorującym na zespół Retta. Mogłaby ona zajmować się pozyskiwaniem środków, wspieraniem rodzin oraz finansowaniem potrzeb związanych z leczeniem i rehabilitacją.
W Polsce i Europie działają już organizacje zajmujące się zespołem Retta. Pomysł Artura mógłby więc przybrać formę nowej inicjatywy lub współpracy z istniejącymi podmiotami.
Kolejne kilometry dla dziewczynek
Artur Grądalski ma za sobą 590 kilometrów. Z każdym dniem zbliża się do Porto, a następnie do hiszpańskiej części Szlaku św. Jakuba. Mimo zmęczenia nie traci motywacji. Podczas sobotniej rozmowy był w dobrym humorze i cieszył się z poprawy warunków na trasie.
Przed nim kolejne wyzwania, ale również szansa na zainteresowanie charytatywną inicjatywą nowych osób i przedsiębiorstw. Zachęcamy naszych Czytelników do wsparcia zbiórki i udostępniania informacji o wyprawie. Im więcej osób dowie się o potrzebach Poli i Nikoli, tym większa szansa na zebranie środków na ich leczenie i rehabilitację.
Skarbonka wyprawy Artura Grądalskiego dostępna jest w serwisie Siepomaga: >>>Camino dla Poli i Nikoli (SiePomaga.pl)




Napisz komentarz
Komentarze