Liczby w sporcie. I nie tylko. 

  • 13.04.2019, 20:11
  • Tomasz Stasiowski
Podziel się:
Oceń:
Liczby w sporcie. I nie tylko.
Słoneczny był lipiec 1976 w kanadyjskiej metropolii. Na lekkoatletycznym stadionie giganci, tytani. A wśród nich Żydówka, urodzona w Petersburgu, reprezentująca Rzeczpospolitą, w biegu życia na prestiżowym dystansie 400 metrów. Tych, którzy to widzieli i dziś przechodzi dreszcz. Współczesne gwiazdy sportu, kreowane przez media, to często inny kaliber, za to pieniądze, ech…

Mówią mądrzy ludzie, że milczenie jest złotem i pewnie wiele w tym racji. Gdy milczysz, nie gadasz głupot, nie sprawisz nikomu przykrości, a słuchacze twoich słów nie będą mieli szans zmieszać cię z błotem. Gregus długo milczał, ale nie z powodu swojej mądrości, tylko raczej nie znalazł motywacji, by gadać. Jak wiadomo gregus nie zna się na emocjach i nie wie dlaczego szczęśliwi ludzie płaczą, ale trochę zna się na liczbach i o liczbach woli pisać. Tego, co poniżej właściwie wolałby nie pisać, bo czuje, że będzie to dla niego niezdrowe.

Jest taki program, który ma tytuł „Taniec z gwiazdami”… gregus go nie ogląda, choć tam trochę liczb jest. Jurorzy wystawiają tabliczki z numerkami,, które się później dodaje, można też wysłać sms z cyferką za kilka złotych plus VAT, gdy widzowi podoba się szczególnie jakaś para tancerzy. Kilka dni temu trzema milionami widzów wstrząsnął film opisujący historię życia jednej tancerki, Pani Joanny, która oprócz tego, że pięknie tańczy, to jeszcze na dodatek jest niewidoma i z sukcesami uprawia lekkoatletykę, konkurując z innymi niewidzącymi biegaczkami na różnych dystansach. Z ostatnich mistrzostw świata przywiozła kilka medali, w tym na pewno jeden złoty.

W czasie filmu i po jego emisji z ekranu popłynęły strumienie łez. Można się domyślić, że trzy miliony widzów zareagowały podobnie, jak Polska długa i szeroka spłynęły litry łez. Jurorzy programu, zwłaszcza Pan Grabowski i Pani Pavlović wzięli pod but Państwo Polskie, które dopuściło do sytuacji, że świetna tancerka i światowej klasy sportsmenka mieszka w internacie, gdzie jest wspólna ubikacja na korytarzu. Że to urąga ludzkiej godności i w ogóle tak nie można. Oczywiście najlepiej by było, gdyby każdy mieszkaniec miał własny kibel, sprzątaczkę i kamerdynera.

https://plejada.pl/newsy/joanna-mazur-mieszka-w-internacie-w-pokoju-bez-lazienki-szok-zbiorka-pieniedzy/nht3kvh?utm_source=detal&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne

W tej sytuacji rodacy i rodaczki (parytet obowiązkowy) w porywie serca rozpoczęli zbiórkę na mieszkanie dla trzydziestolatki i w parę dni zebrali 300.000 zł. Jak dobrze pójdzie, uzbierają na piętrowy apartament z windą. Wadą tego rozwiązania jest, że wtedy Pani Joanna sama będzie musiała sprzątać kibel…

https://pomagam.pl/joannamazur?fbclid=IwAR1RHwIfct8p_zDwlDI0ntQBOURsCNeGuavcdJIDKSU_GLyog66emu8vBOU

https://zrzutka.pl/62p9xe

Tomasz Stasiowski

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe