Grobu nie można sprzedać, ale w Gorlicach miało się to udać…

  • 28.11.2019, 12:28
  • Barbara Ćmiech

Podziel się:

Grobu nie można sprzedać, ale w Gorlicach miało się to udać… Foto: archiwum rodzinne
Naszą redakcję odwiedzili Czytelnicy, według których jeden z grobów ich rodziny miał zostać sprzedany zupełnie nielegalnie i przez osobę, która nie miała żadnego prawa do podejmowania decyzji w tej kwestii.

Prawowitym opiekunem grobowca, o którym będę mówił, jest mój kuzyn, od wielu lat mieszkający za granicą. Kuzyn systematycznie odwiedzał grobowiec swoich dziadków, oczywiście nie tak często, jakby to mogło się odbywać, gdyby był na miejscu, ale jednak stwierdzenie, że grób był zapomniany, jest bezpodstawnym nadużyciem. Ja zostałem upoważniony do reprezentowania go w tej konkretnej sprawie.

Ale od początku…

Odwiedzając gorlicki cmentarz w pierwszej połowie tego roku, zauważyłem, że przy wspomnianym grobowcu zaczyna się „coś” dziać, więc zacząłem częściej niż zwykle tam przychodzić, zostawiając kwiaty i znicze. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia okazało się, że grobowiec jest rozebrany, a „zaglądając” do środka, można było stwierdzić, że nie ma w nim ani jednej trumny. Zaznaczam, że ostatnia osoba została w nim pochowana w 1996 roku. Owszem ekipa, która stawiała nowy pomnik, zapewniała, że piwniczka została pogłębiona i trumny przeniesiono w głąb, ale to tylko ustne zapewnienia…

O sprzedaży grobowca dowiedziałam się z własnych źródeł, o czym poinformowałem robotników, jak również o tym, że prace, które wykonują są nielegalne. Jeden z nich zadzwonił, jak mniemam do swojego szefa, który powiedział mu, że wszystko jest „załatwione”.

Zacząłem więc zgłębiać temat, odświeżając jednocześnie kontakt z kuzynem, który jednoznacznie zaprzeczył, że sprzedał czy w jakikolwiek inny sposób zrzekł się miejsca, w którym zostali pochowani jego dziadkowie. Był zszokowany, że mogło do czegoś takiego dojść.

Najpierw kuzyn na własną rękę próbował wyjaśnić sprawę, ale na odległość było to utrudnione, dlatego upoważnił mnie do reprezentowania go w tej kwestii.

Odwiedziłem chyba wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób mogły mieć związek ze sprawą lub wiedzę co konkretnie spowodowało, że na miejscu grobowca, w którym spoczywali dziadkowie mojego kuzyna, została postawiona zupełnie nowa mogiła.

Dowiedziałem się między innymi kto „sprzedał” grobowiec i wiem, że osoba ta nie była upoważniona do decydowania w jego sprawie, ponieważ nie była jego opiekunem w tak zwanej pierwszej linii. A co najważniejsze według prawa grobowca nie można tak po prostu sprzedać, bo prawo do miejsca na cmentarzu nie jest własnością.

Sprawę skonsultowałem również z policjantami i wiem, że w opisywanej przeze mnie sytuacji w grę wchodzi poświadczenie nieprawdy, fałszowanie dokumentów i zarządzanie cudzym mieniem.

Na dzisiaj chciałbym jedynie, aby osoba, która dopuściła się tego „procederu”, nie czuła się bezkarnie. Kuzyn, gdy tylko przyjedzie do Polski, zgłosi sprawę mundurowym.

...

Przepisami regulującymi kwestie pochówku jest ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 roku. Co do zasady prawo do grobu przysługuje osobie, która zawarła umowę z zarządcą cmentarza na pochówek w danym miejscu.

Mamy w tym przypadku do czynienia pewną grupą praw, w tym z prawami niemajątkowymi, które nie podlegają obrotowi. Skoro prawo do grobu to nie własność, to nie mamy również prawa zapisać miejsca pochówku w testamencie, nie działa tu też prawo dziedziczenia.

Ponadto prawo polskie nie pozwala na jakikolwiek handel grobami, w których spoczywają osoby zmarłe.

Imię i nazwisko autora listu pozostaje do wiadomości redakcji.

Źródło foto: archiwum rodzinne

Barbara Ćmiech

Zdjęcia (5)