Jak to pieczenie chleba stało się początkiem całkiem poważnego, prywatnego śledztwa. W roli głównej mąka pszenna typu graham.

  • 04.05.2020, 12:39
  • Tomasz Stasiowski

Podziel się:

Oceń:

Jak to pieczenie chleba stało się początkiem całkiem poważnego, prywatnego śledztwa. W roli głównej mąka pszenna typu graham. fot. ilustracyjne / pixabay.com
Okres epidemii i przebywanie w domach skłoniło wiele osób do różnego rodzaju aktywności, na które wcześniej nie mogli sobie pozwolić, bo wiadomo, więcej czasu to więcej możliwości i pomysłów. Jedna z naszych Czytelniczek postanowiła skorzystać z takiej okazji i regularnie wypiekała domowy chleb. Podstawą każdego przepisu na pieczywo tradycyjnie jest mąka. I tak właśnie rozpoczyna się historia, o której chcemy Państwu opowiedzieć.

 

Czytelniczka:

Dzień dobry, czy mogę zająć chwilę? Chciałabym prosić o wyjaśnienie informacji na opakowaniu Mąki pszennej Graham typ 1850 - rozpoczyna konwersację z producentem rzeczonej mąki, pani Monika.

Kupujemy od pewnego czasu Państwa mąkę, wychodzi z niej znakomity chleb. Jednocześnie ciągle mieliśmy problem z dobraniem proporcji ze znanego nam przepisu. 2,5 kg netto na opakowaniu sugerowało, że mąki jest dokładnie tyle, ile potrzebujemy.

Sprawdziłam dziś po kolei wagę używanych składników i co się okazało. Po raz pierwszy zważyliśmy mąkę i dochodzimy do wniosku, że napis na opakowaniu jest zwyczajnym oszustwem. Zamiast spodziewanych 2,5 kg mąki netto zakupiliśmy opakowania, w których mieściło się ok. 1,8 kg mąki, a więc niemal o jedną trzecią mniej niż się spodziewaliśmy!

Skąd tak ogromna różnica!? Czy to celowe wprowadzanie w błąd? Jak to możliwe, by waga netto na opakowaniu i na wadze aż tak bardzo się różniła?

 

 

Odpowiedź mailowa producenta:

Paczkuje maszyna, więc mogło się zdarzyć, że trafiła się niedowaga.

Czytelniczka:

Jest ona bardzo istotna i to w kilku opakowaniach chyba z tej samej serii. Czy w tej sytuacji mogę złożyć reklamację? Niestety - rozpakowałam jedno opakowanie - zważyłam, nie zgadzało się. Sprawdziłam wagę - działała prawidłowo. Zważyłam więc opakowanie zapieczętowane - różnica wagi była ogromna. Na opakowaniu mąki graham jest jasna informacja: 2,5 kg.

Producent:

Na opakowaniu jest błąd, gdyż w związku z dużym zapotrzebowaniem, drukarnia też popełniła błąd, a my pakujemy w to, co mamy, bo po prostu nie wyrabiamy się. Zapłaciła Pani na pewno za 2 kg, a 0,2 niedowaga może wynikać z wilgotności mąki. Świeża zawsze jest cięższa.

Czytelniczka:

Rozumiem. Probowałam więc szukać tej informacji, na opakowaniu, ale zwyczajowego „+/-” także nie znalazłam na torebce mąki.

Producent:

Bo takich rzeczy nie wolno pisać, bo są określone normy co do opakowań.

Czytelniczka:

Nie zmienia to faktu, że czuję się w istotny sposób wprowadzona w błąd i uważam, że klientom należy się przynajmniej informacja, która na opakowaniu nie jest pełna. W tym przypadku jest zwyczajnie błędna. A jak trafia się komuś 2,2 kg, to wtedy nie reklamuje? Trafiło mi się kilka takich opakowań i każde z niedowagą ok. 0,2 kg, co na 5 opakowaniach daje kilogram...

Producent:

A jak trafia się komuś 2,2 kg, to wtedy nie reklamuje? Proszę z reklamacją przyjechać do nas.

Czytelniczka:

Co powinnam zabrać ze sobą? Przede wszystkim muszę poszukać paragonu.

Producent:

Jak Pani chce.

Czytelniczka:

Nie „że chcę”, ale po prostu uważam, że zostałam wprowadzona w błąd. Naprawdę rozumiem napięte grafiki, ale ważniejsza dla mnie jest zawsze informacja producenta, na opakowaniu. Różnica 2,5 kg - 1.8 kg to 0,7 kg, Zgodzi się Pan, że jest istotna.

Producent:

Graham pakowany jest po 2 kg i każdy jest o tym informowany w zakładzie.

Czytelniczka:

„W zakładzie” ?, Ale nie w sklepie. Tam zostaje mi opakowanie i wiara w to, co jest napisane na nim.

Producent:

Ale sprzedawca w sklepie też o tym wiedział.

Czytelniczka:

Dobrze, zastanowię się co dalej z tym zrobić, bo sytuacja jest dla mnie krępująca, a jednocześnie naprawdę czuję się bardzo wprowadzona w błąd (pomijając już nawet niedowagę w każdym z opakowań).

Producent:

Jak Pani chce, zapraszamy po 1 kg do młyna. To będzie rekompensata. Pozdrawiamy


I tak wyjaśniła się tajemnica receptury na wypiek chleba, który nie wychodził tak, jak oczekiwała tego Czytelniczka, zawierzając temu, co podawano w przepisie i na opakowaniach składników. Czy macie podobne doświadczenia u was w kuchni? Czy zdarzają się Wam takie przypadki?

Tomasz Stasiowski

Komentarze (11)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

asdasda
asdasda 04.05.2020, 23:15
zwykłe złodziejstwo, na to jest paragraf
Ala
Ala 04.05.2020, 23:15
Ale co to za „producent”? Nazwa firmy? To jest oszustwo i takie rzeczy zgłasza się do odpowiednich instytucji. Z jakiej racji kobieta ma jeszcze ponosić dodatkowe koszta na podróż do młyna? Ona sprawdziła wagę, z korespondencji wynika, że to ich stała praktyka, ile osób nie sprawdziło... Podajcie jaka to firma, rynek szybko ich zweryfikuje.
dhjgdahjgd
dhjgdahjgd 04.05.2020, 22:33
lepiej napiszcie co to za producent
dsadasdas
dsadasdas 04.05.2020, 21:20
O jakiego producenta chodzi? Bo to chyba najważniejsze.
Jan Brzoza
Jan Brzoza 04.05.2020, 21:16
Jaka to mąka i kto jest producentem?
Maryśka
Maryśka 04.05.2020, 14:27
no świetnie. wszystko już trzeba sprawdzac, bo wszyscy kłamią i to tak ordynarnie
Lisiczka
Lisiczka 04.05.2020, 13:50
Pewna gorlicka piekarnia też robiła wała, tylko że na chlebie. Kupowałam go regularnie, aż kiedyś z ciekawości rzuciłam na wagę.
Na metce 0,5kg
Waga nierozpakowanego bochenka? 0,38kg
I nie, nie jest to produkt na wagę czy wyrabiany ręcznie.
No OK. Zdarza się. Dopuszczam różnice +- 10% więc ok.
Ale sytuacja powtarza się drugi raz, trzeci...
Dopiero interwencja w sklepie, gdzie zwróciłam uwagę sprzedawczyni spowodowała, że od tamtej pory chleb waży tyle ile ma ważyć.
Ale rozwiązanie jest proste - pieczywo sprzedawane na wagę.
I apel do klientów: sprawdzajcie wagę chociaż raz na jakiś czas pakowanych produktów. Nawet przy kasie, w obecności pracowników sklepu, jeśli jest dostępna waga, a jeśli nie, proście o zważenie.
bezsensu
bezsensu 04.05.2020, 21:23
Dopuszcza Pani różnice +- 10%, więc ponad 20% różnicy jest ok? Gdzie tu logika
Żołońć
Żołońć 05.05.2020, 09:43
Od -10% do +10% jest 20%, czego nie rozumiesz, lewaku?
matma
matma 05.05.2020, 11:06
co xD nie wierzę, jak można być takim dzbanem.
+/- 10% nie oznacza w sumie 20%, a 10% mniej lub więcej od deklarowanej. Wspomniane 0,38 do deklarowanego 0,5 to "ponad 20%" różnicy na niekorzyść, więc dużo więcej niż akceptowalne 10%.
~~~~ja
~~~~ja 05.05.2020, 10:36
@Żołońć +- 10% oznacza dopuszczalną różnicę na poziomie do 10% więcej lub mniej od opisanej wagi i to się nie sumuje na 20% dopuszczalnej różnicy choć w skrajnych przypadkach waga 2 chlebów mogłaby się o tyle różnić gdyby jeden odbiegał o 10% na plus a drugi na minus. Poza tym w opisanym przypadku mamy aż 24% różnicy i to na niekorzyść klienta.
Jak kiedyś zarobisz o 24% mniej to zrozumiesz o co chodzi.

Pozostałe