Spotkaliśmy mitycznego, gorlickiego Turystę i... pojawił się problem

  • 28.07.2021, 07:32
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Spotkaliśmy mitycznego, gorlickiego Turystę i... pojawił się problem Fot. haloGorlice
Regularnie piszemy o różnych propozycjach dla turystów w naszym regionie. Z wielu z nich korzystamy sami, ale taki pełnoprawny turysta? Jak przyjąć tak egzotycznego gościa? I co musimy poprawić?

 

Spotkanie z mitycznym Panem Turystą!

Spotkanie było przypadkowe: ot, spacerujemy wieczorową porą i przyglądamy się miastu. Na Maślanym Rynku stoi mężczyzna: młody, uśmiechnięty. Widok jakich wiele, gdyby nie to, że mężczyzna bardzo dziwnie się zachowuje: robi zdjęcia Teresce, czyta tabliczkę informacyjną umieszczoną obok. Czy to możliwe?

Tak! Właśnie spotkaliśmy mityczną postać! Turystę!

Wyciągajmy czerwone dywany, wiwatujmy na jego cześć! Pan Turysta w Gorlicach objawił się w najwspanialszej, możliwie formie!

Uśmiechamy się, podchodzimy i szukamy pretekstu, by  Turystę zobaczyć z bliska, a może nawet bardziej oficjalnie powitać w naszych skromnych progach! Pojawia się pomysł: sprawdzimy, czy mechanizm ukryty we wnętrzu Tereski działa. Mamy pewne przeczucia związane z mokrą plamą znajdują się na ziemi, ale przyciskamy przycisk i...woda leje się nieregularną, ale wielce satysfakcjonującą strugą. Punkt dla miasta!

Turysta chętnie nawiązuje kontakt i rozpoczyna się rozmowa, w której bardzo szybko pada proste pytanie:

Gdzie tu jest cmentarz żydowski?

 

Turysta jeszcze nie wie, na kogo trafił, więc oczywiście grzecznie odpowiadamy, że i owszem, wszystko w pobliżu, ale odległości spore, a przynajmniej nietypowe jak na trasę spacerową. Ale oczywiście wyjaśniamy, okraszając garścią informacji o tym, co i jak z Sidurem i macewami. Czujemy na barkach wielką odpowiedzialność: w końcu to my będziemy w wyobrażeniu Tego Człowieka reprezentantami lokalnej ludności. To od nas zależy, czy powie On kiedyś: ludzie przyjaźni, pomocni, uśmiechnięci...

Stres nas zjada, ale w końcu wypluwamy z siebie komunikat: na światłach w lewo, a potem prosto. 600 metrów? Może kilometr? Właśnie uświadamiamy sobie, jakie odległości w naszym regionie kwalifikują się jako spacerowe. Żyjemy wolniej, chodzimy dalej, ale Turysta jest zachwycony, więc życzymy powodzenia i zapewniamy, że miejsce warte zobaczenia.

 

Ciekawość pcha nas do przodu, a głowę zaczyna zaprzątać kłopotliwa sprawa

Ruszamy dalej, przecież zupełnie przypadkowo trasa naszego spaceru biegnie właśnie w okolicy Siduru. Przemykamy bocznymi ścieżkami i w końcu wychodzimy nieopodal ul. Stróżowskiej. Im bliżej podchodzimy, tym większe mamy wątpliwości: czy Szanowny Gość dotarł na miejsce? A może zaginął w trasie? Może zrezygnował ze względu na odległość? A może nie znalazł miejsca? Im dłużej zastanawiamy się nad tym, jak opisaliśmy trasę do Siduru, tym więcej mamy wątpliwości.

W głowie przechodzimy tą trasą jeszcze raz i wydaje się nam, że od samego centrum do Siduru nie ma żadnego znaku, który informowałby o tym miejscu. Niedostatek znaków informacyjnych jest wręcz bolesny. Kiedy zbliżamy się do Siduru, sprawdzamy jego widoczność: ściana zieleni zaczyna przesłaniać interesujące miejsce: wiemy, jak wygląda z lotu ptaka, ale bez nawigacji w telefonie znalezienie miejsca i drogi dojścia do niego może być nieco kłopotliwe.

W myślach trzymamy kciuki za Pana Turystę, chociaż wydaje się nam, że prawdopodobnie zrezygnował.

Ale nie! Oto jest! Widzimy, jak w promieniach zachodzącego słońca Dostojny Gość podziwia Sidur z bliska, robi zdjęcia. Tak, tak! Nadal uśmiechnięty, nadal pod wrażeniem! Macha do nas i ponownie podchodzi!

Pasmo turystycznych sukcesów nie ma końca!

... ale tu Pan Turysta zadaje kolejne pytanie:

A jest tu coś jeszcze ciekawego?

 

O-ho! Podchwytliwe pytanie: ma nadzieję na więcej atrakcji! Ma nowy telefon, a jednak zamiast korzystać z nawigacji i gotowych folderów woli zapytać. Ponownie sobie przypominamy jaki ciężar na nas spoczywa: trzeba zaproponować coś interesującego, ważnego i z historią, a jednocześnie widowiskowego. Cóż możemy zaproponować Gościowi Miłemu? Spacer na Górę Cmentarną: zachwalamy więc widoki, porę dnia, unikatowe walory historyczne miejsca i potencjał fotograficzny. Wspominamy o niezwykłości Łużnej, by Gość miał szersze spojrzenie, ale wskazujemy, że najbliżej zasmakuje historii przy Cmentarzu Wojennym nr 91.

 

Bezpieczna lokalizacja: wystarczy wyjść na szczyt góry. Zgubić się nie sposób, a trafić łatwo, prawda?

I znów pojawia się trudność: czy prowadzić Miłościwego Turystę łącznikiem przy Sidurze, pod górę? A może zalecić powrót do centrum i wejście od strony osiedla Hallera? Pierwsza opcja: widokowo wspaniała, ale nie chcemy mieć na sumieniu Człowieka, który może zaginąć w nieznanym mu terenie pod szczytem.

Niestety, uświadamiamy sobie kolejny problem. Ważne turystycznie miejsce, jakim jest cmentarz, jest oznakowane raczej dla podróżujących samochodami, a nie jak nasz gość: pieszo. Wskazanie dobrej jakościowo i bezpiecznej trasy podejścia na starą nekropolię jest problematyczne.

Od strony Siduru można by poprowadzić w górę bardzo interesującą i widokowo atrakcyjną trasę spacerową na samą Górę Cmentarną. Zejście z drugiej strony także wymaga dopracowania: skierowanie spacerowiczów w stronę osiedla Hallera wydaje się najkrótszą i najprostszą trasą, jaką bezpiecznie mogliby oni wrócić do centrum. Przeganianie Turystów tam i z powrotem tymi samymi drogami wydaje się nie mieć sensu. Sugerowanie zejścia trasą główną: betonowym podjazdem i naokoło może być najmniej bezpieczną opcją.

 

Oznakować, poprawić jakość tras spacerowych. I raz jeszcze oznakować

Odprowadzamy wzrokiem naszego Drogiego Turystę. Spaceruje raźno i mamy nadzieję, że spotkanie z nami było dla niego miłe i pozwoliło mu uzyskać potrzebne informacje. Promocja miasta jest ważna, ale nie mniej istotne staje się wykończenie tego zaproszenia. Mówiąc o wykończeniu, myślimy o połączeniu pewnych punktów, przedeptanie tras i przetestowanie systemu informacji: jak prosto odpowiedzieć na pytanie: jak dotrę do...?
Odpowiedź musi przychodzić sama i być poparta sygnałami, które turystów będą utwierdzać w przekonaniu: tak, jesteś we właściwym miejscu!

Nie żyjmy w złudnym przekonaniu, że GPS doprowadzi nas wszędzie. Przyjeżdżając w celach turystycznych, chcemy iść przed siebie, a nie spacerować z nosem w telefonie. Wolimy rozmawiać z ludźmi, poznawać charakterystyczne punkty. Chcemy oglądać i podziwiać, a nie tylko sprawdzać, czy nie zboczyliśmy z trasy: znaki widoczne w terenie powinny nas naprowadzać i upewniać: tak! To tutaj!
U nas wszędzie jest dalej: punkty orientacyjne muszą być więc rozlokowane tak, by spacerowicze mieli poczucie bezpieczeństwa w czasie pokonywania kolejnych setek metrów.

Uśmiechnięty Pan Turysta był jak wspaniała jaskółka zwiastująca wiosnę.

Da się! ...ale pracy jeszcze wiele!

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (9)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

pol44
pol44 28.07.2021, 20:14
Najbardziej atrakcyjne w naszym mieście są..dziewczyny,
582
582 28.07.2021, 16:56
Hehe , z taką ofertą i reklamą jaką my mamy , to turysta u nas może się pojawić co najwyżej jak złapie gumę będą przejazdem :)
adam1
adam1 28.07.2021, 16:16
To dla tych, co chcą stawiać na turystykę. Rzeczywiście raz w roku może się tutaj pojawić zabłąkany turysta. Jak z turystyki utrzymać całe miasto i region?
0000
0000 28.07.2021, 21:00
Rozwinięta i zrównoważona turystyka to coś co generuje potężny dochód na całym świcie tyle, że same Gorlice nie mają nic z tych rzeczy do zaoferowania. Zawsze można iść w specjalizację pt: skażone tereny po nielegalnym składowisku w miecie, życie w starzejącym się i wyludniającym mieście czy też małomiasteczkowe układy, które doprowadziły do odcięcia ludzi od drogi dojazdowej do domu i nadal się nic nie zmieniło. To mogłaby być ciekawa ścieżka dla mitycznego turysty.
Polak
Polak 28.07.2021, 21:25
Gorlice mogę być baza hotelowa na wypady do okolicznych wiosek gdzie atrakcji nie brakuje. Sam Szymbark to 3 cmentarze z wojen, zabytkowy kościół, cerkiew, skansen i dwór obronny. W każdej wiosce dookoła mamy masę zabytkow. Problem byłby jedynie z dojazdem.
adam1
adam1 28.07.2021, 21:14
Trzeba powiedzieć prawdę: Gorlice nie mają takich atrakcji aby ściągnąć większą liczbę turystów
Ona
Ona 28.07.2021, 15:31
Turysta Żyd zaczął się pytać o bloki przy ulicy Kościuszki i o kolejne zakazy wjazdu i skrętu.
Rozsądny
Rozsądny 28.07.2021, 13:01
Podoba mi się lekkość z jaką został napisany ten artykuł. Oby więcej takich artykuły i sytuacji.
a to prawda, oznakowania w mieście są kiepskie.
Iks De
Iks De 28.07.2021, 11:56
Sensacja rewelacja!

Pozostałe