Od śmierci harcerek do zmiany myślenia o prognozach pogody [WYWIAD]

  • 01.08.2021, 15:30
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Od śmierci harcerek do zmiany myślenia o prognozach pogody [WYWIAD] Fot. ilustracyjne/ unsplash
Dziś kontynuujemy rozmowę o pogodzie. Naszym Gościem był Pan Marek Sowa: pasjonat obserwacji meteorologicznych z Moszczenicy, na co dzień prowadzący profil FB Pogoda okiem Marka.

 

W odstępie zaledwie kilku dni nasza redakcja gościła dwóch młodych mieszkańców naszego regionu, którzy z wielką ochotą przyjęli nasze zaproszenie na rozmowę. Obydwaj opowiadali nam o swojej pasji: obserwacjach meteorologicznych i wyjaśniali, jak należy czytać pewne znaki. Panowie byli zgodni: źródeł informacji jest wiele, ale pewności nie możemy mieć nigdy. Po dobrym wstępie do dyskusji, jakim była rozmowa z Panem Szymonem Pankiem, dziś zapraszamy na wywiad z Panem Markiem Sową, autorem codziennie aktualizowanego profilu >>>Pogoda okiem Marka

 

hG: Dziękujemy za przyjęcie naszego zaproszenia. Na wstępie proste pytanie: czy Pan jest w stanie wytłumaczyć, skąd pasja do obserwacji?

Pogodą interesuje się od dziecka i tak już pozostanie. Już we wczesnym dzieciństwie interesowałem się różnymi zjawiskami, nie tylko związanymi z pogodą. Pamiętam jak mając kilka lat, lubiłem patrzeć w niebo i obserwować chmury lub patrzeć jak pada deszcz. Fascynował mnie kosmos: mając 8 lat znałem większość gwiazdozbiorów i nazwy poszczególnych, najjaśniejszych ich gwiazd.

W pogodzie zaciekawiła mnie przede wszystkim jej zmienność oraz piękno. Każdy dzień przynosi nam coś nowego i zawsze można znaleźć coś wyjątkowego – nawet podczas jesiennych dni z długotrwałym opadem deszczu. Pogodą interesuje się trochę też mój tata i on także miał wpływ na to, że we wczesnym dzieciństwie zacząłem spoglądać w niebo.

 

hG: Przyniósł Pan ze sobą niezwykłe materiały: proszę nam zdradzić, co to jest?

Te materiały to zeszyty z rocznymi obserwacjami pogody w moim miejscu zamieszkania. Prowadzę codzienne notatki na temat pogody od grudnia 2014. Mam dane ilustrujące każdy dzień – krótki opis, w którym zawieram m.in. zmierzoną w danym dniu temperaturę czy informacje na temat liczby burz lub wysokości pokrywy śnieżnej. Z tych danych następnie obliczam np. średnią temperaturę o godzinie 12 – dla poszczególnych miesięcy i ostatecznie dla całego roku.

 

hG: Mógłby Pan nam zdradzić, ile mieliśmy przykładowo dni z większym zachmurzeniem w ostatnich latach?

Tak. Dni z większym zachmurzeniem w moim miejscu zamieszkania w 2015 roku było dokładnie 189. W następnych latach było to kolejno: 256 dni, 288 dni, 305 dni, 299 dni, a w 2020 roku 305 dni. Na taką różnicę z 2015 rokiem składa się zmiana sposobu liczenia od 2016 roku – zacząłem również liczyć dni z umiarkowanym zachmurzeniem.
W 2015 roku mieliśmy również dużą liczbę pogodnych dni – głównie w sierpniu, za co odpowiadała adwekcja suchszej masy powietrza.

 

hG: Przejdźmy teraz do kwestii, która wielokrotnie wypływała w komentarzach na FB. Ostrzeżenia meteorologiczne IMGW-PIB: czy warto je publikować?

Pozwolę sobie odpowiedzieć na to pytanie nie wprost. IMGW-PIB w ostatnich latach mocno się sprofesjonalizował, a w sieci możemy znaleźć zdecydowanie więcej danych, m.in. dzięki organizacji Polscy Łowcy Burz, która miała wpływ na uchwalenie ustawy gwarantującej wolny dostęp do danych meteorologicznych od 1 stycznia 2017 roku. Co więcej, jeszcze z 10 lat temu, kiedy nie spodziewano się żadnych niepokojących zjawisk atmosferycznych, szczegółowe dane radarowe w ogóle nie były dostępne na bieżąco. Dziś jest to nie do pomyślenia, a mówimy o krótkim odstępie czasu! Osobiście pamiętam czasy, kiedy trzeba było czekać aż 6 godzin, żeby mieć dostęp do danych z jakiegoś momentu dnia. Zmieniło się to dopiero w 2012 roku, a wpływ na to miała trąba powietrza w północnej Polsce.

Wróćmy na chwilę roku 2017: województwo pomorskie, miejscowość Suszek. W czasie ogromnej nawałnicy, która powaliła tysiące drzew, zginęły dwie młode harcerki: mimo ostrzeżeń meteorologicznych obozu nie ewakuowano. Dlaczego? Problem jest wielopoziomowy, ale mówiąc krótko: informacja o zbliżającym się zagrożeniu nie dotarła odpowiednio wcześnie do organizatorów obozu. Komunikat nie został przekazany na czas, a kiedy nawałnica się rozszalała, nie można było uniknąć tragedii. Dopiero niedawno zapadły wyroki w tej sprawie: zaskakująco łagodne, ale sąd uznał, że w czasie tej tragedii to system nie zadziałał prawidłowo. To, jak zachowali się ludzie w obliczu zagrożenia, było konsekwencją tego wcześniejszego problemu: braku informacji.

Chociaż ostrzeżenia IMGW-PIB nie zawsze są precyzyjne i czasem ich występowanie w momencie, gdy nic nie będzie, moim zdaniem jest co najmniej dziwne, to uważam, że warto je jednak przekazywać choćby ze względu na fakt, że lepiej je wydać mimo niewielkiego zagrożenia, żeby ludzie mieli świadomość, że teoretycznie może coś być. Należy również pamiętać, że jest to państwowa instytucja, która ma swoje przepisy i czasem jest zmuszona do wydawania takich właśnie ostrzeżeń. Dużym krokiem naprzód jest system powiadomień Alertów SMS. Lekcja z Suszku nadal nie została jednak całkowicie odrobiona, choć cieszy duży krok naprzód.

 

hG: Co ma Pan na myśli?

Dostęp do informacji, który mamy obecnie w sieci jest szeroki, do czego przyczyniła się ustawa z 1 stycznia 2017 roku. Dobrze widać to w katalogu linków podanych przy okazji rozmowy z Szymonem Pankiem. Tam pojawiły się właściwe tropy. Oficjalny system ostrzegania państwowych instytucji mimo kroku naprzód w postaci choćby wprowadzenia Alertów RCB w połowie 2018 roku jednak nadal jest archaiczny, jeśli tak to mogę określić.

Cechuje go przede wszystkim niedokładność, co wiąże się z wydawaniem ostrzeżeń na bardzo duży obszar na dłuższy okres czasu przed wystąpieniem zjawisk w postaci choćby wspomnianych alertów. Co prawda ma to też swoje plusy, o czym powiedziałem chwilę temu, jednak jeżeli chcemy wydawać precyzyjne ostrzeżenia, to przede wszystkim musimy polegać na aktualnej obserwacji synoptycznej. Tą możemy prowadzić także sami, korzystając ze stron wspomnianych tydzień temu przez Pana Szymona.

Mając w dłoni telefon z dostępem do sieci, możemy sami nawet bez specjalistycznej wiedzy meteorologicznej, w miarę dokładnie określić miejsce, w którym występuje lub w najbliższym czasie wystąpi największe zagrożenie: choćby w postaci wyładowań atmosferycznych. Osobiście zachęcam do korzystania z tych stron, które przytoczył Pan Szymon.

 

hG: A czy poza alertami IMGW-PIB mamy jakieś inne źródła ostrzeżeń, które moglibyśmy potraktować pomocniczo?

Jeżeli nie chcemy sami sprawdzać danych radarowych oraz danych z detektorów wyładowań atmosferycznych, możemy także korzystać z precyzyjnych, wydawanych z krótkim wyprzedzeniem czasowym, ostrzeżeń. W Polsce istnieją organizacje pozarządowe, które zajmują się wydawaniem takich ostrzeżeń. Świetnym przykładem jest tutaj system SkyPredict opracowany przez Skywarn Polska.

Nadal jesteśmy jednak daleko np. za Amerykanami i ich systemem informowania o sytuacji zagrożenia. Świetnym przykładem są ich programy nadawane w czasie huraganów, a także ostrzeżenia przed możliwością wystąpienia tornad.

Mniej abstrakcyjny, ale godny naśladowania jest także przykład Słowacji. Na stronie SHMU (Slovak Hydrometeorological Institute – odpowiednik IMGW) od dawna możemy znaleźć wiele przydatnych danych, takich jak np. choćby produkt Echo Top pokazujący wysokość wierzchołków chmur. System ostrzegania, który znajduje się na stronie instytutu, również był już bardziej rozwinięty od polskiego w przeszłości.

 

hG: Zagrożenia bezpieczeństwa związane z pogodą dotyczą nas wszystkich. Nie ma więc znaczenia, czy interesujemy się przewidywaniem pogody: reagować na zagrożenia z jej strony powinniśmy umieć. Czy w tym zakresie sytuacja jest Pana zdaniem dobra?

Martwi mnie przede wszystkim fakt, że w szkole tak mało mówi się o zagrożeniach związanymi choćby z burzami. Osobiście również ubolewam nad faktem, że w programie nauczania nie ma nic (nawet na rozszerzonej geografii) na temat rozpoznawania potencjalnych zagrożeń na podstawie danych radarowych. Temat ekstremalnych zjawisk atmosferycznych również na rozszerzeniu jest poruszany w delikatny sposób. Brakuje mi rozmowy o potencjalnych zagrożeniach w polskim szkolnictwie.

Szkolnictwo powinno dążyć do wpajania ważnych informacji dotyczących bezpieczeństwa, zwłaszcza w tych czasach, kiedy częstotliwość poszczególnych zjawisk jest większa. Czasami mam wrażenie, że wszystko zrzucamy na barki służb odpowiedzialnych za ratowanie nas, kiedy zagrożenie już wystąpi. Za mało mówi się zaś o zapobieganiu różnym zdarzeniom, minimalizowaniu ryzyka, o tym jak się zachować w sytuacji kryzysowej, choćby podczas występowania silnych porywów wiatru czy trąb powietrznych.

Chociaż to banał, w tak intensywnym sezonie burzowym jak teraz widzimy, że ludzie nie doceniają sił przyrody. Chodzi tu o podstawowe błędy, które niestety nadal się zdarzają: kiedy rozpęta się burza, chowamy się pod drzewami, uciekamy biegiem, żeby nie zmoknąć albo nie zwracając uwagi na pomruki z oddali świadczące o burzy, udajemy się w wyższe partie gór.  Tak, jakby nieszczęścia zdarzały się tylko w telewizji. Jednak rzeczywistość taka nie jest i nas to również może dotknąć, jeżeli nie będziemy mieć wiedzy, jak znacząco zredukować ryzyko choćby porażenia piorunem.

W tym miejscu chciałbym również podkreślić, że nie powinniśmy lekceważyć ostrzeżeń meteorologicznych, co niestety po wprowadzeniu niedokładnych Alertów RCB nasiliło się. Świadczą o tym choćby memy krążące w sieci na ten temat. Burze poza nielicznymi wyjątkami są zjawiskiem lokalnym i fakt, że u nas nic nie ma, nie oznacza, że w miejscowości oddalonej nawet o kilka km występuję np. nawalny opad deszczu.  Uświadomienie sobie, że poszczególne zjawiska cechują się czasem naprawdę dużą lokalnością, jest bardzo ważne, a niestety wiele osób o tym zapomina.

 

hG: Codziennie publikuje Pan na swoim FB informacje pogodowe. Prosimy więc o wiadomość czego możemy się spodziewać jutro w naszym regionie?

W poniedziałek front polarny, który w niedzielę ma ogromny wpływ na pogodę w naszym kraju, opuści już granice Polski. Będziemy znajdować się w obszarze podwyższonego ciśnienia, a za frontem zacznie napływać do nas chłodniejsza polarno-morska masa powietrza, w związku z czym ochłodzi się. Temperatura maksymalna w naszym powiecie osiągnie granice 20 stopni, z czego powinna ona zostać trochę przekroczona w północnej części powiatu. Zawita do nas typowe atlantyckie lato, które może utrzymać się przez następne dni.

W nocy z niedzieli na poniedziałek powinny występować opady deszczu, które będą pozostałością po burzach. Niewykluczone jednak, że wyładowania nawet w drugiej części nocy pojawią się, jednak szansa na to będzie bardzo mała. W ciągu dnia – głownie popołudniu będzie niewielka szansa na przelotne opady deszczu. Niewielka niestabilność troposfery w połączeniu z operacją Słońca może przyczynić się do utworzenia się komórek opadowych, z których wystąpiłby przelotny opad. Burz jednak nie powinno być. Szansa na opad w ciągu dnia mimo wszystko nie będzie jednak duża.

Wiatr w porywach przeważnie umiarkowany lub dość silny z północnego zachodu. Zachmurzenie umiarkowane lub duże.

 

 

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe