Nasi książki piszą. Justyna Dziura zaprasza na adwentowy romans

  • 15.11.2021, 17:33
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Justyna Dziura z Gorlic wydała kolejną książkę Fot. Justyna Dziura
Zapraszamy dziś na rozmowę z młodą autorką, która pomiędzy opieką nad małym dzieckiem i czytaniem książek znajduje czas na pisanie własnych… i to jakich! Justyna Dziura to 26-latka z powiatu gorlickiego, zakochana w tańcu, fitnessie i oczywiście książkach. Autorka książki „Summer” i „Miłość na święta”, a także współautorka „Świątecznej magii”, Antologii „Kilka chwil miłości”, Antologii „W objęciach namiętności”.

 

haloGorlice: Dzień dobry Pani Justyno!

Dzień dobry!

 

hG: Przyszła do nas Pani niedawno z niezwykłą informacją. Oto młoda gorlicka autorka wydaje już kolejną książkę pod własnym nazwiskiem, co więcej, publikacja bardzo szybko zyskuje czytelników, a ich reakcje są – delikatnie mówiąc – bardzo pozytywne!

Moja pierwsza, debiutancka powieść została wydana w styczniu 2020 roku i nosiła tytuł „Summer”.

„Miłość na święta” jest książką, która także jest romansem, ale mam nadzieje, że będzie potraktowana jako bardziej dojrzała i po prostu lepsza. Cieszą więc pierwsze, pozytywne reakcje na publikację, która niedawno ujrzała światło dzienne.

 

hG: Pani książki to romanse, ma Pani na swoim koncie także kilka opowiadań o podobnej tematyce, które trafiły do zbiorów. Wydaje się, że ten właśnie gatunek – romans – ma się całkiem nieźle i nieustannie się rozwija, chociaż jest tak wiele wspólnych mianowników dla wszystkich tych publikacji.

Tak, to prawda. Romansów wydaje się teraz bardzo, bardzo wiele. Staram się być na bieżąco, ponieważ pisząc samemu, trzeba wiedzieć, o czym pisali inni. Kopiowanie pomysłów bądź przepisywanie pewnych konwencji jest plagą współczesnej literatury. Niestety, jak mówią niektórzy, skoro jest chętny, by to kupić, należy mu to podać. Staram się nie podążać tą samą ścieżką, piszę przede wszystkim dla siebie, dla swojej własnej przyjemności, ale nie ukrywajmy, także dla zarobku. Dlatego myślę, że napisanie dobrego romansu wymaga nie tylko pomysłu, ale też przeglądu romansów, które już istnieją, które są dobrze przyjmowane przez czytelników. Tylko w tym roku przeczytałam niemal sto książek z tego gatunku. Dzięki temu mam niemal pewność, że mój romans, chociaż może być potraktowany jako jeden z wielu, tak naprawdę pokazuje jeszcze jeden odcień tego przepięknego uczucia, jakim jest miłość.

 

hG: Zacznijmy więc od początku: wydanie pierwszej książki. Ważne wydarzenie dla młodego pisarza. Czy było trudno?

I tak i nie. Za każdym razem wysyłając pierwszą pracę, pisarz wybiega daleko myślami. Każdy marzy o sukcesie. Mnie się udało: po kilku tygodniach od wysłania propozycji do kilku wydawców otrzymałam od jednego pozytywną odpowiedź i proces wydawniczy ruszył. Najpierw korekty, przygotowanie, konieczne poprawki, a potem już ten satysfakcjonujący moment, kiedy można zobaczyć książkę na półkach sklepowych i ma się ją oprawioną, we własnych rękach. Bardzo ważne są dla mnie również reakcje czytelników. Należę do tych autorów, którzy czytają recenzje swoich tekstów i starają się uwzględniać konstruktywną krytykę w swoich kolejnych tekstach. To uczy pokory, ale daje często dużo satysfakcji.

Tak naprawdę jednak droga do wydania pierwszej książki była zdecydowanie dłuższa, ponieważ swoje pierwsze próby pisania do szuflady podjęłam już jako nastolatka. Aktywnie prowadzę bloga o tematyce książkowej, w końcu postanowiłam spróbować własnych sił w tej najpoważniejszej konkurencji: wydaniu własnej książki. Udało się!

 

hG: No właśnie: pierwsza publikacja wydana była przez wydawnictwo, które po prostu zaakceptowało pani pomysł i zdecydowało się go wypromować. Wydana niedawno „Miłość na święta” jest inna.

Tak. W przypadku tek książki postanowiłam pójść inną drogą i cały proces wydawniczy pozostał w moich własnych rękach. Chciałam sprawdzić, czy w ten sposób uda mi się dotrzeć do szerszego grona odbiorców i będzie to po prostu lepsze rozwiązanie. Współcześnie bardzo wiele osób rezygnuje z książek wydawanych tradycyjnie i stawia na e-publikacje. Stąd też pomysł, by właśnie ten kanał wybrać jako kluczowy. Postawiłam na serwis Ridero, z którego sama korzystam. Daje on ogromne możliwości i mam kontrolę nad każdym aspektem publikacji, jej wyglądem, przygotowaniem. Książka jest też dostępna w druku, ale podstawowym kanałem dystrybucji jest właśnie droga elektroniczna.

 

hG: Premiera miała miejsce pod koniec października: czy celowo wybrano taki termin?

Tak, to propozycja romansu, który ma przygotować nas do okresu świątecznego. Ważna była dla mnie ta atmosfera rosnącego przed świętami napięcia, oczekiwania. To nie historia wigilijna, ale opowieść o tym, jak wiele trzeba przeżyć, by okres świąt był wyjątkowy. Opisuję w niej losu osób, które, przez cały adwent odkrywają kolejne karty swoich uczuć i budują relację opartą na rozwikłaniu pewnych problemów z przeszłości.

 

hG: Realia, w których osadzona jest nowa opowieść są dalekie od naszych, rodzimych.

To dla mnie bardzo ważne: nie lubię się nudzić, pisząc książkę, a co więcej, chciałam nauczyć się czegoś nowego. Wybrałam więc lokalizację ze Stanów Zjednoczonych. Chciałam spróbować oddać tamtejszą atmosferę oczekiwania na święta, która różni się od naszej. Była to świetna zabawa, ponieważ przygotowując kolejne sceny, poszukiwałam informacji o ludziach, miejscach i okolicznościach, które będą prawdopodobne właśnie za oceanem. Dużo czasu spędziłam m.in. na mapach Google, spacerując ścieżkami, które później stały się drogami wydeptywanymi przez bohaterów mojej opowieści. Zmyślone są więc postaci i zdarzenia, ale miejsca i pewne okoliczności romansu pozostają wierne rzeczywistości.

 

hG: Najpierw pomysł, a potem rzemiosło pisania, czy też ciągłe pisanie pod wpływem natchnienia?

Wszystko zaczyna się, gdy w głowie pojawia się pomysł na fabułę. Najpierw układam w głowie zarysu historii, dopiero potem przychodzą bohaterowie i ich imiona. Całość fabuły jest gotowa, zanim napiszę pierwsze słowa. Dialogi są fragmentami, które piszę pod wpływem chwilowego natchnienia. Wielokrotnie je później poprawiam, żeby właściwie oddać atmosferę konkretnego spotkania. Pisanie samej książki to już właśnie wykonanie pracy, która została zaplanowana wcześniej. Potem przesyłam gotowy tekst moim Przyjaciółkom, które są nie tylko życzliwymi czytelnikami, ale i bezlitosnymi krytykami. Pomagają dopiąć całość przed odesłaniem tekstu właściwemu wydawcy.

 

hG: Czy już teraz powinniśmy przygotować się na to, że Pani nazwisko będzie pojawiało się częściej w witrynach naszych księgarni?

Mam taką nadzieję! Nadal uczę się pisania. Bardzo dużo czytam, recenzuję książki, które już poznałam, staram się udzielać także w innych projektach pisarskich, których efektem są kolejne wydane zbiory opowiadań. Tematyka romansu jest nie tylko ulubioną, ale i bardzo komfortową. Skoro udało się po raz pierwszy i drugi, dlaczego by nie pisać dalej?
 

 

hG: Bardzo serdecznie dziękujemy za rozmowę i zachęcamy do poznania Pani twórczości.

Tak, również bardzo dziękuję i zapraszam na platformę Ridero, gdzie można zapoznać się nie tylko z moimi tekstami, ale także publikacjami innych, godnych polecenia autorów!

 

 

Jeśli chcielibyście nabyć książkę jako prezent dla najbliższych można ją kupić TUTAJ, zachęcamy do kontaktu z autorką za pośrednictwem jej bloga Z miłości do książek. Dla mieszkańców naszego regionu istnieje możliwość nabycia książki bezpośrednio od autorki i odebrania w mieście bez dodatkowych kosztów wysyłki.

 

[...]

Optymizm ma to do siebie, iż czasami zgadzamy się na coś, nie myśląc o konsekwencjach. Tak właśnie postąpiła Layla. Pozornie zadowolona ze swojego życia kobieta, która prowadzi sklepik z rękodziełem, bez wahania zgodziła się pomóc przyjacielowi brata, Ianowi. Mężczyźnie, który w przeciwieństwie do niej nie wierzy w święta, ponieważ wspomnienia skutecznie odbierają mu całą radość tego niezwykłego czasu.

Oboje jednak nie zdają sobie sprawy, czego im brakuje, dopóki nie mają tego na wyciągnięcie... gałązki.



Grudzień to miesiąc pełen cudów. Niech i Ciebie otuli magia Świąt!

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

ppp
ppp 15.11.2021, 18:32
Widzę w jej oczach blask ciepła , kochałbym :)

Pozostałe