Jak zgodnie z prawem dogadać się po kolizji? Wydrukuj to i miej zawsze w aucie!

  • 20.01.2022, 17:36
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

kolizja na ulicy Węgierskiej w Gorlicach Fot. ilustracyjne/halogorlice.info ©
Wysokie mandaty powinny być przede wszystkim zachętą do bardziej ostrożnej i zgodnej z przepisami jazdy. Co jednak zrobić, gdy już dojdzie do niegroźnego otarcia samochodów, a my będziemy chcieli zaoszczędzić policjantom fatygi, a sami po prostu będziemy chcieli zaoszczędzić? Podpowiadamy!

 

Pogoda zaczyna przypominać nam o tym, że trwa zima, a więc warunki na drogach mogą być trudne. Chwila nieostrożności wystarczy, by przejażdżka znaną nam od lat trasą zakończyła się kolizją. Pamiętajmy wtedy: jeśli nie ma poszkodowanych zawsze możemy się dogadać: bez udziału policji, a jednocześnie w pełni zgodnie z prawem!

Cennik mandatów zmienił się w wielu przypadkach, ale szczególnie kontrowersyjne wydają się te zmiany, które dotknęły pospolitych stłuczek. Takich, do których doszło np. w korku czy na parkingu. Niby nic się nie stało, ale wezwanie policji oznacza czterocyfrowy mandat.

Czy to nieuniknione?

Weźmy głęboki oddech, wyjdźmy z pojazdów. Głębokie spojrzenie w oczy drugiemu kierowcy i szybka ocena sytuacji na miejscu zdarzenia.

 

Jeśli nikt nie został poszkodowany, a uszkodzenia są niewielkie, może po prostu warto się uśmiechnąć i spróbować się... dogadać?

W pierwszym odruchu i przypływie adrenaliny, wielu chce wykonać telefon po policję. Czy to konieczne? Jeśli nie ma osób poszkodowanych, nie mamy też do czynienia z jakimś zagrożeniem dla ruchu ulicznego (np. wyciek płynów eksploatacyjnych z samochodu), nie mamy obowiązku wzywania na miejsce takiego zdarzenia stróżów prawa.

Czas po wykonaniu telefonu z prośbą o interwencję policji, uczestnicy drobnych kolizji po kilku minutach dzwonią ponownie, by odwołać interwencję mundurowych. Postanowili po prostu samodzielnie się dogadać!

Czy to legalne? Jak najbardziej!

A czy to się nam opłaca? Od 1 stycznia odpowiedź jest zdecydowanie twierdząca!

Świetnym przykładem są tutaj drobne stłuczki, w czasie których obydwaj kierowcy nieco za bardzo zbliżają się do osi jezdni. W kilka sekund od samochodów odpadają lusterka. Nikomu nie stała się żadna krzywda, ucierpiały tylko samochody. Przyznanie się przed sobą, że jesteśmy współodpowiedzialni za to zdarzenie spowoduje, że będzie łatwiej zakończyć sprawę. Zaoszczędzimy na mandacie, który policjanci wręczyliby sprawcy zdarzenia lub wszystkim uczestnikom zdarzenia, jeśli orzeczono by na miejscu o współwinie!

 

A jak to zrobić, by ubezpieczyciel mógł rozliczyć naprawy?

Tutaj kluczowa podpowiedź, którą przygotowaliśmy dla Was z pomocą ubezpieczycieli. Poniżej znajdziecie w wersji do pobrania dokument – oświadczenie sprawcy zdarzenia komunikacyjnego. Przygotowany specjalnie dla Was formularz (załącznik do pobrania pod artykułem) miał być z założenia jak najprostszy. To absolutne minimum, które czyni za dość wymaganiom stawianym przez ubezpieczyciela.

Co powinno się obowiązkowo znaleźć się w oświadczeniu?

1. Dokładne dane uczestników zdarzenia (z konkretną informacją, który z nich jest sprawcą, a który poszkodowanym). Pamiętajcie o wskazaniu danych kontaktowych (np. numeru telefonu i adresu mailowego).

2. Dokładne dane pojazdów, które brały udział w zdarzeniu (marka samochodu, numer rejestracyjny).

3. Dane polisy ubezpieczeniowej sprawcy: numer polisy, nazwa towarzystwa ubezpieczeniowego oraz informacje o czasie, na który zawarta została umowa ubezpieczenia.

4. Dokładny opis zdarzenia: tu ważna uwaga! W opisie słownym warto wskazać dokładnie o której godzinie, w jakim miejscu i w jaki sposób doszło do zdarzenia. Użyteczne może być podanie nazw ulic, określenie charakterystycznych punktów terenu (jeśli miały wpływ na przebieg zdarzenia). Spróbujmy nazwać manewry, które wykonywaliśmy w czasie zdarzenia. Który pojazd był w ruchu? Jaki chcieli kontynuować jazdę uczestnicy zdarzenia, jakim torem chcieli się poruszać? Co się stało, że sytuacja zakończyła się zdarzeniem?

W naszym arkuszu nie zostawiliśmy dodatkowego miejsca na rysunek, ale zachęcamy: jeśli zdarzy się Wam z niego korzystać, wykorzystajcie drugą stronę oświadczenia i narysujcie na nim szkic sytuacyjny zdarzenia: taki sam, jak rysunki skrzyżowań, które pomagały nam w nauce w czasie kursu na prawo jazdy! Zaznaczcie pozycję pojazdów, strzałkami wskażcie tor ich ruchu, oznaczcie nazwy ulic. Schematyczny rysunek ułatwi zrozumienie opisu tekstowego.

Zawsze możecie też oczywiście zrobić dodatkowe zdjęcia zdarzenia, które w razie wątpliwości będziecie mogli przedstawić ubezpieczycielowi.

5. Podpis - nie zapomnijcie się podpisać i oznaczyć daty sporządzenia oświadczenia.

 

Tak przygotowany dokument wystarczy zanieść do ubezpieczyciela, który zajmie się sprawą. Zachęcamy więc: wydrukujcie najprostszą wersję oświadczenia i zawsze miejcie w samochodzie.

 

By się „dogadać” wystarczy dobra wola i jeden spełniony warunek

Jeśli w zdarzeniu, drobnej kolizji, nikt nie został poszkodowany, mamy otwartą drogę do tego, by się dogadać, czyli zgodnie z prawem podpisać oświadczenie dla ubezpieczyciela, który zajmie się później rozliczeniem kosztów niezbędnych napraw.

Wszystkim kierowcom życzymy jednak przede wszystkim bezpiecznych wyjazdów i powrotów: bez konieczności zagłębiania się w tajniki obsługi kolizji!

 

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ja
Ja 20.01.2022, 21:20
A może jednak wezwać policję i wybić z głowy jazdę tym co ciągle mają stłuczki i do tej pory tym się specjalnie nie przejmowali?

Pozostałe