Zimą takie sytuacje potrafią rozwijać się szybciej niż klasyczna fala wezbraniowa po ulewie. Gdy w korycie zalega lód, rzeka zaczyna się korkować, a spiętrzenie wody pojawia się nagle nawet przy braku intensywnych opadów. To właśnie dlatego zatory lodowe są uznawane za jedne z bardziej nieprzewidywalnych zjawisk hydrologicznych w sezonie zimowym i podczas odwilży.
W serwisie HYDRO IMGW-PIB stacja Gorlice wskazała poziom 452 cm, czyli powyżej stanu alarmowego wynoszącego 450 cm. Odczyt oznaczono jako aktualny z godz. 21.40 czasu lokalnego (20.40 UTC), a trend opisano jako malejący. Poprzedni pomiar również wynosił 452 cm i został zarejestrowany 10 minut wcześniej.
Warto zwrócić uwagę na skalę samego skoku: na wykresie z ostatnich dni widać stabilne wartości poniżej progu ostrzegawczego, a potem nagłe wybicie do poziomu alarmowego. Dla tego trzydniowego zakresu serwis pokazuje minimum 374 cm i maksimum 456 cm. Dla porównania, w danych historycznych stacji podano absolutne minimum 273 cm oraz absolutne maksimum 778 cm.
IMGW wydał dla tego obszaru ostrzeżenie hydrologiczne trzeciego stopnia, najwyższe w skali. Taki komunikat oznacza realne ryzyko groźnych skutków wezbrania, w tym lokalnych podtopień terenów nadrzecznych. W praktyce kluczowe jest to, że przy zatorach lodowych sytuacja może zmieniać się skokowo, woda potrafi szybko przybierać, a równie szybko opaść, gdy zator puści lub zostanie przerwany.
Sytuacja na Sękówce jest obserwowana na bieżąco. W razie ponownego wzrostu poziomu wody możliwe są działania zabezpieczające w newralgicznych miejscach oraz interwencje mające na celu udrożnienie przepływu, jeśli warunki i procedury na to pozwolą. Mieszkańcom zaleca się ostrożność w pobliżu rzeki, szczególnie na odcinkach, gdzie lód gromadzi się w zakolach i przy przeszkodach w korycie.









Napisz komentarz
Komentarze