Światło z Gorlic
Elżbieta Jaworowicz rozpoczęła historię Nikoli od Gorlic. Przypomniała miasto, w którym w 1854 roku zapłonęła uliczna lampa naftowa i które w epoce naftowego boomu przyciągało przedsiębiorców, inwestorów i ludzi dysponujących ogromnymi majątkami. W programie pojawiły się nazwiska Rockefellerów i Noblów oraz opowieść o Ignacym Łukasiewiczu, który swoje odkrycia wykorzystywał z myślą o innych.
Ten historyczny wątek nie był przypadkowy. Prowadząca próbowała zbudować pomost między dawnym bogactwem tej ziemi a dzisiejszą walką rodziny o zdrowie dziecka. Dawniej ludzie przyjeżdżali w okolice Gorlic po „czarne złoto”. Dziś rodzice Nikoli szukają czegoś znacznie cenniejszego – możliwości pomocy swojej córce.
Nikola wszystko rozumie
Jednym z najbardziej poruszających momentów programu była opowieść o codzienności dziewczynki. Jej bliscy mówili, że Nikola rozumie otaczający ją świat, ale nie może powiedzieć tego, co chciałaby przekazać rodzicom.
Mama opowiadała o chwilach, gdy córka z bezsilności uderza w ścianę. Wtedy przytula ją i śpiewa. Dziewczynka uspokaja się, uśmiecha i szuka bliskości.
Za tymi kilkoma minutami telewizyjnego materiału kryje się jednak codzienność całej rodziny. Codzienność, w której są strach, zmęczenie i pytanie, co jeszcze można zrobić, żeby pomóc własnemu dziecku.
Gorlice już pomagają
W programie mocno wybrzmiało, że rodzina nie została sama. Pomagają mieszkańcy, znajomi, lokalne środowisko i ludzie, którzy organizują kolejne akcje.
Wszyscy pomagają, cała nasza gmina, gmina Gorlice, nasz powiat, tylko to jest cały czas mało – mówiła jedna z osób zaangażowanych w pomoc.
Nadzieją stała się więc ogólnopolska emisja programu i możliwość dotarcia do ludzi, którzy wcześniej o Nikoli zwyczajnie nie słyszeli.
Było morsowanie i polewanie się lodowatą wodą w zamian za wpłaty. Było zbieranie butelek – podczas jednej z takich akcji udało się zgromadzić ich aż 48 tys. Była również „Cytrynka dla Nikoli”, czyli kolejny sposób na zwrócenie uwagi na zbiórkę.
Za każdą taką inicjatywą stoją ludzie. Każdy pomaga tak, jak potrafi.
Cena nadziei
Najtrudniejsza część programu dotyczyła pieniędzy. W studiu mówiono o zespole Retta oraz możliwościach leczenia dostępnych w Stanach Zjednoczonych. Padła informacja o preparacie zatwierdzonym przez amerykańską FDA w 2023 roku, który według przywoływanych w programie danych może poprawiać funkcjonowanie części pacjentek.
Padła też kwota, która dla zwykłej rodziny brzmi niemal niewyobrażalnie – około 40 tys. zł tygodniowo, a więc nawet od miliona do dwóch milionów złotych w skali roku.
I właśnie w tym miejscu opowieść o chorobie dziecka zamienia się również w opowieść o pieniądzach. O sytuacji, w której rodzice wiedzą, że istnieje możliwość działania, ale pomiędzy nimi a nią stoi suma przekraczająca możliwości niemal każdej polskiej rodziny.
Apel do najbogatszych
Elżbieta Jaworowicz skierowała w programie bardzo bezpośredni apel do ludzi z ogromnymi majątkami. Przypomniała, że fortuny zostają na ziemi, a część z nich może zostać wykorzystana do ratowania zdrowia i życia innych ludzi.
Nie mamy miliardów Rockefellera, ale mamy serca ludzi – usłyszeli widzowie.
I być może właśnie w tym zdaniu zawiera się cała historia tej zbiórki.
Tysiące osób mogą wpłacić kilka lub kilkanaście złotych. Ktoś inny może przekazać znacznie więcej. Jeszcze ktoś nie wpłaci pieniędzy, ale udostępni materiał osobie, która będzie mogła realnie zmienić sytuację Nikoli.
Nie wiemy, kto przeczyta ten tekst.
Czy przeczyta Rockefeller?
W programie pojawiła się myśl, która może brzmieć jak marzenie, ale przecież właśnie po to historie takie jak ta wychodzą poza lokalną społeczność.
Elżbieta Jaworowicz zastanawiała się, czy materiał oglądany także przez Polonię może dotrzeć kiedyś do potomków Rockefellerów albo do innych bardzo zamożnych ludzi. Do kogoś, dla kogo kwota będąca dla rodziny Nikoli niewyobrażalnym ciężarem mogłaby być możliwa do przekazania bez zmiany własnego życia.
Czy tak się stanie? Tego dziś nikt nie może obiecać.
Ale żeby wiadomość mogła dotrzeć daleko, najpierw musi zacząć wędrować.
Od Gorlic do Krakowa. Z Krakowa do Warszawy. Z Polski do Polonii w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Australii. Z jednego telefonu na drugi. Z jednego profilu społecznościowego na kolejny.
Czasami jedna osoba znajduje kolejną. Ta następną. A na końcu tego łańcucha może znaleźć się ktoś, kto będzie mógł zrobić bardzo wiele.
Podajmy tę wiadomość dalej
W programie padł prosty apel: wpłacić choćby najmniejszą kwotę, udostępnić zbiórkę i przekazać informację kolejnym osobom.
Wielkie rzeczy naprawdę zaczynają się od małego gestu – przekonywali twórcy akcji.
Dlatego również my prosimy naszych Czytelników: przekażcie tę historię dalej.
Nie wiemy, czy przeczyta ją milioner. Nie wiemy, czy trafi do właściciela wielkiej firmy, znanego sportowca, przedsiębiorcy albo fundacji dysponującej dużymi środkami. Wiemy natomiast, że jeśli zatrzymamy ją wyłącznie w Gorlicach, jej droga skończy się tutaj. A przecież właśnie emisja „Sprawy dla reportera” sprawiła, że historia Nikoli otrzymała szansę wyjścia daleko poza granice powiatu gorlickiego.
Teraz ruch należy do nas
Telewizyjne kamery już zgasły. Program się skończył. Dla rodziców Nikoli nic jednak się nie skończyło. Następnego dnia nadal trzeba opiekować się córką. Nadal trzeba szukać możliwości leczenia. Nadal trzeba prowadzić zbiórkę i wierzyć, że kolejna osoba zdecyduje się pomóc.
W studiu „Sprawy dla reportera” wielokrotnie wracało słowo „empatia”. Prowadząca przekonywała, że właśnie zdolność dostrzegania cierpienia drugiego człowieka jest jedną z najważniejszych ludzkich cech. Być może teraz najważniejsze pytanie brzmi więc nie: ilu ludzi obejrzało program?
Tylko, ilu ludzi po jego obejrzeniu zrobi coś dalej? Jeśli nie możecie pomóc finansowo – udostępnijcie tę historię. Jeśli możecie przekazać ją komuś, kto zna ludzi mogących pomóc – zróbcie to. Może naprawdę gdzieś po drugiej stronie świata znajduje się osoba, która jeszcze nie słyszała o Nikoli Woźniak.
Wystarczy, że wiadomość do niej dotrze.
Źródło info: TVP1 „Sprawa dla reportera”



Napisz komentarz
Komentarze