Piękny i zarazem straszny widok
Z wysokości Zbiornik Klimkówka nadal wygląda malowniczo. Promienie zachodzącego słońca odbijają się od pozostałej tafli wody, a wokół rozciągają się wzgórza Beskidu Niskiego. Dopiero szerszy kadr pokazuje, jak bardzo zmienił się zbiornik.
Tam, gdzie jeszcze niedawno była woda, dziś widać ogromne połacie odsłoniętego dna. Pojawiają się półwyspy i wyspy, coraz większe fragmenty brzegów porasta roślinność. W niektórych miejscach można dostrzec ślady terenu, który przez lata pozostawał ukryty pod wodą.
Fotografie Piotra Szczerby są więc jednocześnie piękne i niepokojące. Dokumentują krajobraz Beskidu Niskiego, ale też pokazują skalę suszy hydrologicznej.
Klimkówka bije rekord za rekordem
Najnowsza wartość napełnienia to 4,01 mln m³ wody. Przy rezerwie wynoszącej 37,94 mln m³ suma daje 41,95 mln m³. Oznacza to, że w zbiorniku znajduje się obecnie około 9,6 proc. tak liczonej pojemności.
Skala spadku jest ogromna. Jeszcze 15 lipca oficjalne dane Wód Polskich wskazywały 11,42 mln m³ wody. Pod koniec lipca było to 9,50 mln m³, 21 września około 4,19 mln m³, a teraz wartość spadła do 4,01 mln m³.
To oznacza, że od połowy lipca Klimkówka straciła około 7,4 mln m³ wody, czyli blisko dwie trzecie ówczesnych zasobów.
Co ważne, obecny poziom jest już niższy od wartości notowanych podczas poprzedniego historycznego minimum. W grudniu 2024 roku wskazywano około 4,22 mln m³ jako najniższe napełnienie od czasu uruchomienia zbiornika.
Zostało mniej 10 procent
W oficjalnych materiałach można znaleźć różne wartości dotyczące maksymalnej lub całkowitej pojemności Klimkówki. Bieżące zestawienia napełnienia i rezerwy dają łącznie 41,95 mln m³. Wody Polskie w charakterystyce obiektu podają natomiast całkowitą pojemność dla MaxPP na poziomie 42,53 mln m³.
Niezależnie od przyjętej wartości odniesienia obraz jest podobny, obecnie w Klimkówce znajduje się mniej niż 10 proc. całkowitej pojemności zbiornika. I właśnie tę skalę najlepiej pokazują zdjęcia wykonane z powietrza.
Po co jest Zbiornik Klimkówka?
Problem nie kończy się na turystyce, żeglarstwie czy wyglądzie jeziora. Klimkówka jest zbiornikiem wielozadaniowym, a jedną z jego najważniejszych funkcji jest wyrównywanie przepływu w rzece Ropie.
Wody Polskie wskazują wprost, że zbiornik ma uzupełniać deficyt wody w korycie Ropy podczas suszy i pomagać w zapewnieniu dostaw wody pitnej oraz przemysłowej użytkownikom znajdującym się na odcinku od zbiornika aż do ujścia Ropy w Jaśle.
Ma to ogromne znaczenie również dla Gorlic. Ujęcie powierzchniowe zaopatrujące miasto korzysta z wody Ropy, a Klimkówka pomaga utrzymywać odpowiedni przepływ rzeki.
Czy zabraknie wody?
Na tym etapie nie ma podstaw, aby przesądzać, że mieszkańcom Gorlic zabraknie wody w kranach. Taki scenariusz zależałby od wielu czynników: dalszego dopływu do Klimkówki, opadów w całej zlewni Ropy, wielkości odpływu ze zbiornika, możliwości zarządzania pozostałymi zasobami oraz pracy systemu wodociągowego.
Nie można jednak ignorować pytania, które przy obecnym stanie zbiornika staje się coraz ważniejsze: co stanie się, jeżeli przez kolejne tygodnie nie pojawią się opady wystarczające do odbudowy zasobów?
Im mniej wody pozostaje w Klimkówce, tym mniejsza staje się możliwość długotrwałego podtrzymywania przepływu Ropy wodą zgromadzoną wcześniej w zbiorniku.
Gorlice szukają rozwiązań
Problem bezpieczeństwa wodnego nie pojawił się dopiero teraz. Władze Gorlic już wcześniej informowały o poszukiwaniu alternatywnych źródeł zaopatrzenia mieszkańców w wodę. Rozważano między innymi studnie głębinowe, jednak dostępne zasoby wód podziemnych i wydajność takich ujęć nie dają prostego rozwiązania problemu.
Sytuacją zajmują się również Wody Polskie. We wrześniu ogłoszony został przetarg na ekspertyzę dotyczącą zmiany gospodarki wodnej na Klimkówce. Analiza ma obejmować między innymi bilans wodny zlewni, różne warianty przepływu oraz wpływ zmian klimatycznych, w tym wzrost temperatur i wydłużanie okresów suszy hydrologicznej.
To szczególnie istotne w momencie, gdy zbiornik osiąga poziomy, których wcześniej praktycznie nie obserwowano.
Zdjęcia pokazują skalę
Jeszcze kilka lat temu fotografie Klimkówki wykonywane z powietrza były przede wszystkim pocztówką z Beskidu Niskiego. Dziś stają się dokumentacją zmian zachodzących na naszych oczach.
Odsłonięte dno, szerokie pasy wyschniętego brzegu i roślinność pojawiająca się w miejscach, które przez lata znajdowały się pod wodą, pokazują więcej niż same liczby.
4,01 mln m³ brzmi abstrakcyjnie. Zdjęcia Piotra Szczerby pozwalają zobaczyć, co ta liczba oznacza w rzeczywistości.
Co będzie dalej?
Klimkówka nie jest obecnie „wyschniętym zbiornikiem”, a stwierdzenie, że w Gorlicach zabraknie wody w kranach, byłoby na tym etapie nieuprawnione. Faktem jest jednak rekordowo niski poziom napełnienia oraz strategiczne znaczenie zbiornika dla utrzymywania przepływu Ropy.
Dalszy rozwój sytuacji będzie zależał przede wszystkim od warunków hydrologicznych i sposobu gospodarowania pozostałą wodą. Bez długotrwałych opadów odbudowanie zasobów będzie trudne.
Dlatego fotografie wykonane nad Klimkówką warto oglądać z dwóch perspektyw. Pierwsza pokazuje jeden z najpiękniejszych zakątków Beskidu Niskiego. Druga – ostrzeżenie, jak niewiele wody pozostało w zbiorniku, który odgrywa kluczową rolę w gospodarce wodnej całego regionu.
Źródło info: Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie



Napisz komentarz
Komentarze