Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Wakacje.pl - Salon Gorlice, ul. Sienkiewicza 2, tel. 514 298 136
ReklamaZnajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki 34
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110
Reklama Dołącz do zespołu ProtexDent CLINIC - stanowisko lekarz dentysta - Zagórzany 386A, 38-300 Gorlice

Totalna opresja?

Podziel się
Oceń

W ostatnią niedzielę miałem okazję dłużej pobyć z koleżanką, matką dorosłych dzieci, którą niezwykle cenię. Relacje męsko damskie zawsze niosą jakieś ryzyko błędów i wypaczeń, choć w naszym wieku zapewne mniejsze niż wśród młodszych osobników. Nasza relacja na szczęście nie niesie silnego ładunku  niezdrowych emocji, a rozmowy są konstruktywne i ciekawe, bo różni  nas doświadczenie życiowe i spojrzenie na świat.

 

Znaczną część czasu spędziliśmy w samochodzie. Jestem kierowcą pewnym i dość wprawnym, nie przeszkadzam autu jechać, a i inni uczestnicy ruchu nie powinni narzekać na moją ospałość czy, odwrotnie, brawurę. Koleżanka, sama kierowca(kierownica?) choć zapewne mniej wprawna i z pewnością znacznie wolniej jeżdżąca,  szybko odzyskała mowę i przestała skrycie obserwować z niedowierzaniem szybkościomierz. Zupełnie naturalnie jednym z pierwszych tematów były sprawy związane z używaniem samochodu.

Wspomniałem sytuację, której opis i to niezbyt precyzyjny miałem podany przez osobę trzecią, a której głównym w pewnym sensie aktorem, a raczej aktorką była moja towarzyszka podróży. Zgodnie z opisem owej osoby trzeciej, koleżanka otrzymała mandat 300 zł od gorlickiego policjanta za przejechanie o jakieś 20 cm linii zatrzymania przed przejściem na ulicy Parkowej. Znam koleżankę na tyle, że moja wyobraźnia nie umiała wyprodukować działań, jakich mogłaby się dopuścić, by zasłużyć na tak drakońską karę. Znając ortodoksyjny stosunek naszej bohaterki do zasad, nie wierzę w żadne świadome przekraczanie przepisów przez znajomą, dopuszczałem więc jedynie ewentualność zapalenia się czerwonego światła na przejściu w ostatniej chwili, na co koleżanka skonsternowana mogła zareagować nagłym, nie do końca skutecznym hamowaniem, zakończonym centymetry za linią zatrzymania. Taki przebieg wypadków, przy pewnej dozie złej woli mógł być uznany za przekroczenie przepisów, czyn społecznie (tfu) szkodliwy, potencjalnie niebezpieczny… zażądałem szczegółowego opisu.

Oto on:
„jechałam od Glinika sobie powoli (wierzę w 100%), przepisowo (ech te baby się wloką) i zobaczyłam, że na przejściu zmienia się światło na czerwone. Wyrzuciłam na luz i rozpędem dojechałam do przejścia, a lusterku widziałam, że jedzie za mną radiowóz policyjny. Przed przejściem powoli zahamowałam, ale że jestem baba (to już moja interpretacja) stanęłam kołami na linii, a przedni zderzak był mniej niż pół metra za linią (to się okazało, gdy policjant zachęcił mnie do zweryfikowania faktu popełnienia przeze mnie owej trzystuzłotowej zbrodni). Czekałam na zmianę światła, gdy do mojego wozu podszedł z radiowozu pan policjant, który zarządził, że w związku z wykroczeniem, jakie  popełniłam, mam się zatrzymać na poboczu w celu dokonania dalszych czynności. W toku tych czynności dowiedziałam się, że naruszyłam przepis zabraniający wjeżdżania na skrzyżowanie (sic!) na czerwonym świetle, w związku z czym nakłada na mnie mandat 300 zł.”

Oczywiście, mojej koleżance możecie wierzyć lub nie, ja wierzę całkowicie i stuprocentowo w rzetelność jej opisu i żaden rzecznik prasowy policji, prokuratury, czy sądu tego nie zmieni. Inaczej mówiąc, jeśli jakiś policjant wypowie się w tej sprawie i podda w wątpliwość prawdziwość tego opisu, bez wahania nazwę go bezczelnym kłamcą i z radością napluję w gębę. Zresztą Wy, czytelnicy widząc oboje uczestników tego zdarzenia z pewnością podzielilibyście moje zdanie.

Słysząc tę opowieść czułem jak resztki włosów jeżą się na mej zmęczonej życiem głowie i wściekłość podchodzi do gardła. Fakt faktem, nie moje pieniądze i nie ja koleżankę utrzymuję i w gruncie rzeczy jej wydatki mało mnie obchodzą, ale czy nie jest to moja sprawa? Przeciwnie…

Oto mamy do czynienia z objawem pewnego procesu, który się na naszych oczach dokonuje, a dotyczy każdego z nas bardziej, niż się na pozór wydaje. W pierwszym odruchu spytałem: czemu przyjęłaś mandat i nie poszłaś do sądu? Tam na pewno ktoś rozsądny oceni, czy twój czyn choć zabroniony zasługuje na karę. Chyba możemy liczyć,  że wykształcony sędzia rozumie więcej niż ktoś, komu „mundur uratował życie”. Przecież nie ma zamiaru ewentualnego, szkodliwość czynu jest równa zeru absolutnemu. W ułamku sekundy zdałem sobie sprawę, że być może ja jestem większym kretynem niż ona, wierząc w to. Gdy byłem młodszy, w naszej drogówce służył socjopata, który swe deficyty osobiste odreagowywał w czasie służby. Wszyscy go nienawidzili; przełożeni, współpracownicy, a nade wszystko kierowcy. Nic z tego nie wynikało, a gliniarz awansował, przez jakiś czas nawet kierował wydziałem. Dziś cieszy się resortową emeryturą. Nic mu nie można było w zasadzie zarzucić, po prostu rygorystycznie egzekwował prawo.

Czyżby pojawił się kolejny punisher, spadkobierca szczytnych tradycji, jak tamten wspomniany? A może to jakiś ogólny trend? Mam wrażenie, że sędzia i stróż prawa karzący moją koleżankę, w jakimś sensie sprawnie realizuje zadania, jakie nałożył na niego pracodawca. Ten pracodawca nazywa się Państwo Polskie i w osobach długiej drabinki przełożonych zlecił mu łupienie za wszelką cenę poddanych Rzeczpospolitej. Oto państwowy funkcjonariusz idealny, ślepe narzędzie ślepej Temidy, bez mrugnięcia okiem realizuje plan mandatowy i egzekwuje paragrafy. Ciekawe jak długiego czasu po ściągnięciu munduru potrzebuje na stanie się człowiekiem…

Czym jest prawo i komu ma służyć? Na pozór pytanie banalne i odpowiedź prosta. Prawo ma służyć bezpiecznemu życiu obywateli, regulować stosunki między nimi. Obywatel powinien się utożsamiać z państwem, a państwo powinno pełnić wobec niego rolę służebną. Na podstawie tego zdarzenia dowiadujemy się, że jesteśmy w opresji państwa, w jakiejś formie wewnętrznej okupacji, a państwo i prawo stało się bytem niezależnym, by nie powiedzieć nadrzędnym.

Łupić za wszelką cenę… to zdanie staje się kluczowe. Cena może być za wysoka. Ceną jest opór obywatela i wzajemność traktowania. Kiedyś państwo może się odwołać do  swych obywateli o poświęcenie dla wspólnego dobra. Odpowiedzią będzie głucha cisza, bo nic poza przymusem państwa z obywatelem nie łączy. Chyba, że ten milion oprawców w postaci funkcjonariuszy państwowych, których coraz lepiej opłaca.

Prawo o ruchu drogowym to specyficzny dział prawa. Zawiera i hipotezy i dyspozycje i sankcje. Tym nie różni się od innych kodeksów. Po polskich drogach jeździ kilkadziesiąt milionów samochodów, motocykli, rowerów. Chodzi miliony pieszych. Nie istnieje możliwość nie naruszania kodeksu drogowego. Jest przepis, który zabrania przekraczania, lub choćby najeżdżania linii ciągłej. Co to jest linia ciągła? Biała kreska na mniej lub bardziej ciemnym asfalcie. Każdy z nas co dzień najeżdża na mityczną białą kreskę, bez zamiaru jej przekraczania, na skutek nieuwagi, lekko ścinając zakręt, jadąc po ośnieżonej drodze, gdy jej nie widać.

Wyobraźcie sobie, że za każde najechanie macie zapłacić 300 złotych i dostać 4 punkty ( a może 6). Zgodnie z literą prawa wszyscy kierowcy mają po 100 tysięcu długu i po 500 punktów rocznie. Na pieszych też by się coś znalazło. Wasze pieniądze już od dawna nie są wasze…

Pytam jakim bezmyślnym bydlakiem trzeba być, by w ten sposób egzekwować prawo, by realizować swoje i swych mocodawców cele, by traktować swych współobywateli w tak haniebny sposób? Trzeba być gnojem, czy zwykłym człowiekiem o racjonalnym zachowaniu? Zrobić co mi kazali i mieć z głowy… wykonać polecenia, rozkazy… gdzie ja to słyszałem? W Norymberdze.

Jak się czuje dojrzały człowiek, jeżdżący samochodem spokojnie, w najlepszej wierze przestrzegający przepisów, przyłapany przez młodzieńca w granatowym wdzianku na centymetrowym naruszeniu prawa? Jak postrzega majestat najjaśniejszej, reprezentowany przez takiego kogoś. Jaką naukę otrzyma, łajany, pouczany i ukarany za nic? Ja porównałbym to do uczucia naukowca, któremu ktoś publicznie pluje w twarz i kopie w dupę. Ostatnią rzeczą, jaką przyjdzie mu do głowy w razie stania się ofiarą przestępstwa będzie zwrócenie się do przedstawicieli prawa, bo będzie miał głęboko zakodowane w głowie, że należy ich omijać szerokim łukiem jak śmierdzącego trupa. Bo państwo z takim do obywatela stosunkiem jest trupem in spe, trupem z odroczonym wyrokiem.

Na koniec: Panie policjancie, dla ludzi takich jak Pan w moim świecie nie ma miejsca. Kiedyś i to pewnie wkrótce, będzie Pan emerytem, nie zawsze i nie wszędzie resortowa legitymacja będzie mile widziana. Zanim Pan wypisze kolejny mandat warto o tym pomyśleć.

Antipationiusz*
*materiał nadesłany


Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż, Osiedle "Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
Reklama Warsztaty twórcze - TKAMY WIĘZI - rękodzieło, tradycja i sztuka spotkania międzypokoleniowego w bibliotece - WRZESIEŃ - GRUDZIEŃ 2026 - Biblioteka Biecz
AKTUALNOŚCI
Reklama
POPULARNE
Reklama

Temperatura: 15°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1021 hPa
Wiatr: 10 km/h

Reklama
OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: T Treść komentarza: Podłączą, potem rozłączą, potem podłączą, potem rozłączą i tak co 40-50 lat. W to jeszcze podłączenia i rozłączenia z województwami, a to krakowskim, a to rzeszowskim, a to podkarpackim, a to małopolskim. Możliwa też inna kombinacja, w zależności, jak Niemcy ustalą granicę z Rosją (Ukrainą). Data dodania komentarza: 25.09.2026, 10:22 Źródło komentarza: Gorlice. Park&Ride. Tak będzie wyglądać to miejsce przy ul. Bardiowskiej Autor komentarza: Tad. Treść komentarza: "Po ukończeniu szkoły średniej studiowała informatykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Następnie kontynuowała edukację na Uniwersytecie Oksfordzkim, gdzie uzyskała tytuł magistra, a później zdobyła doktorat na Uniwersytecie w Leicester." Coś tu ktoś pokręcił! Marta Kwiatkowska została magistrem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Cyt. oficjalny życiorys: "Po obronie pracy magisterskiej w 1980 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim rozpoczęła pracę na uczelni jako adiunkt, na którym to stanowisku pozostawała do 1988. Równocześnie, w 1984 rozpoczęła doktorat na Uniwersytecie w Leicester, który obroniła w 1989 roku, po czym pozostała wykładowczynią uczelni do 1994 roku. W latach 1994 do 2007 była zatrudniona jako wykładowczyni Uniwersytetu w Birmingham, na którym w 2001 uzyskała tytuł profesora[1]. W 2007 roku została pierwszą kobietą profesor wydziału nauk komputerowych Uniwersytetu Oksfordzkiego, przyjmując pozycję fellow w Trinity College[2]. Data dodania komentarza: 24.09.2026, 19:01 Źródło komentarza: KROMER AI MASTERS w Gorlicach. Wybitni absolwenci odwiedzili swoją szkołę [FOTO] Autor komentarza: . Treść komentarza: Zawsze tak jest. Ale gdy to radiowóz uderzył w zapakowany samochód to nagle winna była jednak nieodpowiednio odśnieżona jezdnia. Kilka lat temu zaraz po tym jak przejechał pług wyjechałem samochodem na drogę. Zjeżdżając z górki z prędkością 10km/h straciłem panowanie nad pojazdem - obrót kierownicą w którąkolwiek stronę skutkował tym że auto wciąż jechało na wprost a i hamulce nie działały bo na drodze była szklanka. U podnóża górki jest skrzyżowanie i całe szczęście że nic akurat nie jechało bo byłaby kraksa i jak znam KPP Gorlice to usłyszałbym że nie dostosowałem prędkości do warunków. Data dodania komentarza: 24.09.2026, 18:02 Źródło komentarza: Poważne zdarzenie drogowe w Gorlicach. Bus zderzył się z osobówką. Jedna osoba zakleszczona [AKTUALIZACJA] Autor komentarza: wędrowiec Treść komentarza: Więcej ludzi w lasach, więcej dzikich zwierząt w miastach. Ostatnie piękne dzikie ostoje zwierząt zadeptane przez ludzi. Szkoda Radocyny... Data dodania komentarza: 24.09.2026, 13:52 Źródło komentarza: Zielony Most między Polską i Słowacją. Ważny projekt w lasach Beskidu Niskiego
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż - Szklane Tarasy, Gorlice, ul. Kapuścińskiego