Mgr Mors pojawił się na chwilę i już zniknął. Zostały pierwsze prace: jak się Wam podobają? [FOTO]

  • 04.10.2021, 08:15
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

mgr Mors podczas pracy przy muralu w Gorlicach Fot. haloGorlice
Akcja współpracy pomiędzy UM Gorlice, z sądeckim artystą znanym jako Mgr Mors budziła wielkie emocje od samego początku. W planie jest seria murali, które będą rozlokowane w całej przestrzeni naszego miasta. Czy podoba się Wam efekt jego pracy?

 

Zacznijmy od początku: czy pamiętacie mural, który publikowały chyba wszystkie media: od lewej, do prawej strony naszej sceny politycznej?

Pisaliśmy o tym tutaj >>>Miłujcie się tak jak Ja was umiłowałem [AKTUALIZACJA]

 

Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że znany i rozpoznawalny artysta z Nowego Sącza pojawi się w Gorlicach.

Jego >>>„Serial na Węgierskiej” jest niezwykłą koncepcją serii murali, o wysokim poziomie artystycznym, które żyją w rytmie miasta. Są umieszczone w bardzo nietypowym miejscu: przy bardzo ruchliwej ulicy, gdzie wielu doświadcza tego, w jak wysokim tempie żyjemy. Tak samo ma żyć „Serial...”. To murale, które pojawiają się szybko i szybko znikają, a w ich miejscu pojawiają się nowe. Są dopracowane i pełne detali, a mimo to, rozstanie z nimi jest integralną częścią planu na ten projekt.

To świadectwo ulotnych wrażeń, zdarzeń, komentarz społeczny, polityczny, a czasem obraz, który ma przemawiać przede wszystkim do emocji.

 

Mgr Mors w Gorlicach

Mgr-a Morsa spotkaliśmy w miniony piątek na dziedzińcu gorlickiego Urzędu Miejskiego. Luźna pogawędka stała się szybko rozmową o tym, co w sztuce jest dla niego najważniejsze. Odpowiada bardzo jednoznacznie:

Ludzie!

 

Jak opowiada, sztuka, którą tworzy, jest dla ludzi i oni są zawsze w centrum jego twórczości. Coraz bardziej interesuje go psychologia odbioru jego dzieł, to co ludzie mówią, myślą, czego się domyślają, czego doświadczają w zetknięciu z jego pracami. Nie ma znaczenia, ile mają lat, jaki jest ich status społeczny, najważniejsze w sztuce staje się dla artysty to, na co reagują jego odbiorcy i co oni sami wyciągają z treści jego murali – niezależnie od ich pierwotnego zamiaru i tego, co artysta (być może!) miał na myśli.

 

Oglądamy ściankę przygotowaną na dziedzińcu Urzędu Miejskiego i czujemy... rozczarowanie?

No bo jak to...? To już..? Mgr Mors uśmiecha się tajemniczo z drabiny i wyraża zadowolenie: najważniejsze, że jest reakcja.

A znasz taką zabawę: połącz kropki?

 

Znamy zabawę, wyobraźnia rusza. Z fali bąbelków, charakterystycznego elementu obrazów Mgr Morsa zaczyna wyłaniać się zarys obrazu. Dla każdego inny, dla każdego wyjątkowy. Sztuka, którą proponuje, bardzo często ma być właśnie otwarta na interpretacje. Charakterystyczna, nietypowa, miejska.
Komentowanie emocji i zdarzeń ważnych dla społeczeństwa w takiej formie daje ogromną swobodę.

Towarzyszymy mu przy kolejnej ścianie, przy ul. 3 Maja. Ogląda uważnie ścianę, otoczenie. Bierze kolejne puszki, dobiera odcienie, patrzy, w jaki sposób światło pada na konkretną przestrzeń. Szuka optymalnego miejsca i sposobu rozłożenia akcentów: w kolorze, odcieniu, ostrości. Bąbelki wypełniają całość przestrzeni w sposób zaplanowany i celowy. Projekt jest w głowie, ale każdy kolejny krok jest dla widza zaskoczeniem.

 

Sztuka miasta, które żyje

Rozmawiamy o wielu rzeczach. Urywkami zdań. W międzyczasie patrzymy, jak dopasowuje kolor farb do koloru elewacji, na której będzie pracował. Działa szybko, ale z rozmysłem. Czy ma jakieś artystyczne marzenia?
Bardzo interesujący byłby dla niego pomysł założenia w pobliżu miejsca, w którym dzieje się „Serial na Węgierskiej” kamer. Nie po to, by chronić dzieło, ale po to, by obserwować reakcje ludzi: pozytywne, negatywne, neutralne, zmienne. Wszystkie!

Wracamy w rozmowie do tematu murala z Kaczyńskim: ten żył intensywnie, choć bardzo krótko! Dlaczego? Czy taki był od początku plan?

Mgr Mors wyjaśnia i pokazuje fotografie potwierdzające jego wersję. Kilkanaście godzin po zakończeniu pracy nad tym muralem został on zdewastowany. Rozmazano na nim białą farbę.

Czy twórca był tym zawiedziony?

Nie, nie było złości, nie było zawodu, raczej pewien apel do osób, które chcą z nim rozmawiać na ścianach i prowadzić artystyczny dialog. Pomiędzy dewastacją i wandalizmem a prawdziwym street artem jest cienka granica. Gdyby pod białą plamą pojawił się podpis autora tego działania, choćby sam tag, sytuacja byłaby zupełnie inaczej oceniona, niż to, miało miejsce.

A tak?

Anonimowy atak na twórczość mogła być różnie oceniona. Całość jednak wzbudziła emocje i niesamowite reakcje. Wydaje się, że w tej jednej sytuacji postać J. Kaczyńskiego wzbudziła absolutnie skrajne emocje wśród zwolenników wszystkich politycznych obozów. Co ciekawe! Nawet wśród osób, które deklarują podobne poglądy, pojawiały się zarówno słowa gorącego poparcia dla muralu, jak i słowa absolutnego sprzeciwu przed takim przedstawieniem jednej z kluczowych postaci na polskiej scenie politycznej.

Mural był wieloznaczny i taki miał być. Niektórzy widzieli tam eleganckiego mężczyznę, uosobienie kultury, szarmancji i apelu o miłość oraz szacunek. Inni odczytali obraz jako karykaturę polityczną, jeszcze inni: bluźnierstwo!

Czy którakolwiek z tych interpretacji była dobra? A może każda była właściwa, a sztuka wywołała efekt, który powinna była wywołać?

Sztuka, którą uprawia Mgr Mors to twórczość, w której nadrzędna wydaje wolność. Wolność wyrazu artystycznego, mnogość interpretacji, symbolizm i... mrugnięcie oka do odbiorcy, który ma poczucie, że odkrył prawdziwą intencję nadawcy.

 

Gorliczanie spragnieni czegoś nowego

Zza muru, na którym powstają nowe projekty Mgr Morsa wyglądają zaciekawieni mieszkańcy, którzy przez przypadek pojawili się w tym właśnie miejscu i  czasie. Są zaciekawieni, uśmiechają się. To nie wandalizm? Nie, no jak, w biały dzień? W środku miasta? Raczej nie.?

Nawiązują krótkie, przypadkowe rozmowy, wyobrażają sobie przyszły projekt, dopytują, z zaciekawieniem zgadują: co przedstawia dzieło?

... to już wszystko? To mi się nie podoba!

...ale popatrz, tutaj widać jakby...!

 

To jeszcze nie koniec...

W ramach współpracy z naszym miastem Mgr Mors stworzy dziesięć mini-murali w przestrzeni miejskiej. Mini znaczy małe? A może minimalistyczne w formie?

Pierwsze prace możecie zobaczyć już na dziedzińcu gorlickiego Ratusza (przy wejściu do byłego Domu Polsko-Słowackiego), we wnęce w pobliżu ul. 3 Maja (skrót w stronę ul. Legionów, niedaleko ronda pod drukarnią), a trzeci zlokalizowany jest na ścianie pod Elpigazem.

Łatwo je rozpoznacie.

 

Monika Kulka-Smołkowicz

Zdjęcia (19)


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Gorliczanin
Gorliczanin 04.10.2021, 14:07
Dobrym "płótnem" byłyby ekrany wzdłuż obwodnicy zachodniej oraz południowej.
Gdy przejeżdżam tymi trasami, aby zdążyć do pracy - myślę często, jakich to artystów mamy w UM ;)
RaFiK
RaFiK 04.10.2021, 13:13
troche "słabe" te prace jak na Mors'a .. przynajmniej jak narazie.. mam nadzieje ze sie rozkręci , bo same "kółka" to jak na takiego artyste to troche za mało !

Pozostałe