UOKiK nałożył ogromną karę na Vinted

  • 10.05.2022, 13:19
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

panel w aplikacji vinted Fot. ilustracyjne/halogorlice.info ©
Miała być wypłata środków, a zamiast o to pojawiała się blokada środków i żądanie skanu dowodu osobistego bądź innego dokumentu pełnego danych wrażliwych. Skargi użytkowników serwisu Vinted zostały przeanalizowane i dało to efekt w postaci nałożenia wysokiej kary na litewską spółkę.

 

Platforma do sprzedawania używanych przedmiotów to rynkowy gigant

Bardzo szybko łatwa w obsłudze platforma stała się jednym z liderów rynku, skupiając wokół siebie miliony użytkowników. Tak duży gracz musi liczyć się z tym, że w razie kontroli nie będzie dla niego taryfy ulgowej. Tutaj chodziło zaś o to, że w czasie gry zmieniano jej zasady i to w sposób, który zagrażał bezpośrednio interesom użytkowników platformy.

Na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta pojawił się właśnie komunikat bardzo ważny dla osób, które wiedziały, że podjęte względem nich działania są bezprawne. Chodziło o to, że użytkownicy nie otrzymali informacji o warunkach odblokowania pieniędzy przed dokonaniem sprzedaży. Nie byli też należycie informowani o tym, jak uniknąć dodatkowych opłat za tzw. Ochronę Kupującego.  Te informacje pojawiały się w formie rozproszonej, a nie jasnej, bezpośredniej, takiej, która nie narażałaby interesu użytkowników.

Ze względu na powyższe praktyki UOKiK uznał, że konsumenci mogli w związku z tym podejmować niekorzystne dla siebie decyzje, a dodatkowo tracić pieniądze oraz czas. Stąd też decyzja prezesa UOKiK o nałożeniu na litewską spółkę VINTED kary finansowej.
 

Ponad 5,3 miliony złotych kary

Użytkownicy przesyłali kolejne skargi na platformę Vinted.pl do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i do Europejskiego Centrum Konsumenckiego (ECK). Spółka należy do litewskiej spółki VINTED UAB i oferuje użytkownikom możliwość korzystania z serwisu, poprzez który możliwe jest kupowanie i sprzedawanie różnych przedmiotów, w szczególności używanych ubrań i dodatków.


Jak wyjaśnia prezes UOKiK, Tomasz Chróstny:

Platformy takie jak Vinted są coraz popularniejsze wśród konsumentów. Wpisują się w ideę zrównoważonego rozwoju i troskę o środowisko, co wyraża się m.in. dawaniem drugiego życia rzeczom używanym. Dlatego bardzo ważne jest, aby takie serwisy przestrzegały praw konsumenta oraz zapewniały transparentność i bezpieczeństwo transakcji.

Niestety, w przeprowadzonym postępowaniu ustaliliśmy, że VINTED poprzez brak przejrzystych informacji godził w zbiorowe interesy konsumentów i mógł przyczyniać się do tego, że ponosili oni straty finansowe. Wątpliwości co do praktyk VINTED występują nie tylko na rynku polskim. Działania spółki są obecnie przedmiotem analiz CPC (Consumer Protection Cooperation Network) – sieci współpracy organów państw europejskich, w czym również jako Urząd uczestniczymy.

 

Postępowanie rozpoczęło się już we wrześniu 2021 r., a spółce przedstawiono dwa zarzuty związane ze zgłaszanymi przez konsumentów nieprawidłowościami.

Problemy dotyczyły zarówno osób, które kupowały tam różne przedmioty jak i sprzedawały je.

Jeśli chodzi o sytuację sprzedających UOKiK wskazał jako kluczowy zarzut brak informacji o tym, że dostęp do zarobionych pieniędzy może się wiązać z koniecznością spełnienia dodatkowych warunków związanych z weryfikacją tożsamości.

W przypadku gdy na żądanie dostawcy usług płatniczych (spółki Ayden) konsument nie przedstawił dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy lub wyciągu z banku, to pieniądze ze sprzedaży, które już były w wirtualnym portfelu zostawały zablokowane. Jak wskazuje w tym przypadku UOKiK:

O tym, że wypłata środków może być uzależniona od potwierdzenia tożsamości, spółka nie informowała w należyty sposób. Konsument nie dowiadywał się o tym ani z regulaminu platformy, ani na etapie zakładania e-portfela, w którym gromadzone są środki z transakcji przeprowadzonych na Vinted.pl.

 

Jak dodatkowo zaznaczono w regulaminie serwisu, wypłata pieniędzy z e-portfela na konto bankowe użytkowników miała być możliwa w każdej chwili. Tak się jednak nie działo, stąd bardzo liczne skargi użytkowników. Dodatkowo UOKiK podkreślił, że informacja o konieczności weryfikacji tożsamości przekazywana była użytkownikom za późno, tzn. już po przeprowadzeniu transakcji. Co więcej, brakowało szczegółowych i informacji na temat tego, w jakiej formie powinny być przekazane dokumenty wymagane do weryfikacji dokumenty. Odrzucano np. skany, na których użytkownicy zaczerniali w celu ochrony niektóre dane wrażliwe, na weryfikację nie pozwalano również wtedy gdy na wyciągu z konta bankowego nie było logo banku. Użytkownicy zaskoczeni blokadą środków już po zakończonej transakcji zgłaszali, że nie byli informowali regulaminem o tym, że w celu wypłacenia środków będą musieli udostępnić np. zdjęcie dowodu osobistego. Deklarowali, że gdyby posiadali takie informacje wcześniej, nie wyrażaliby zgody na sprzedaż za pośrednictwem automatycznego systemu udostępnianego przez platformę.

 

Właśnie to wzbudzało kluczowe wątpliwości prezesa UOKiK:

Niedopuszczalne jest, że konsumenci w momencie gdy decydowali się na sprzedaż na platformie Vinted.pl i zakładali e-portfel nie mieli jasnej, pełnej i rzetelnej informacji na temat konieczności i szczegółów weryfikacji tożsamości. Gdyby wiedzieli, że odmowa udostępnienia żądanych dokumentów, zawierających wiele szczegółowych i wrażliwych informacji, spowoduje utratę zarobionych pieniędzy, to mogliby poszukać innej możliwości sprzedaży ubrań.

 

Chociaż urząd nie kwestionuje możliwości weryfikowania danych konsumentów, to informacja o tym powinna być przekazana użytkownikom odpowiednio wcześnie, by jako konsumenci mogli podjąć w pełni świadomą decyzję o tym, czy chcą przekazać informacje i dokumenty dotyczące tożsamości podmiotowi obsługującemu płatność czy też nie.

Kara została obniżona

Od kwietnia 2022 roku Vinted nie stosuje już zakwestionowanej praktyki, dlatego też UOKiK zgodził się obniżyć karę. Obowiązki związane z weryfikacją tożsamości zostały spełnione, informacja znajduje się już w regulaminie i jest przekazywana w czasie rejestracji w serwisie, oraz na etapie zakładania e-portfela.  Dodatkowo spółka zaktualizowała odpowiednie dane zawarte w Centrum Pomocy, rozpoczęła się też dodatkowa akcja informacyjna związana z procedurą weryfikacji tożsamości użytkowników. Konsumenci są też już lepiej informowani o tym, jakie warunki muszą koniecznie spełniać dokumenty przekazywane w celu dokonania wspomnianej weryfikacji.

 

Sytuacja kupujących także bywała problematyczna

Stosowany obecnie przez coraz więcej platform jest system, w którym to nie sprzedawca, ale kupujący bierze na siebie dodatkowy koszt, pod którym kryje się możliwość chronienia swoich interesów, np. na wypadek próby oszustwa i przesłania przez innego użytkownika towaru niezgodnego z zamówieniem bądź niewysłania jakiegokolwiek przedmiotu.

Vinted jest jedną z platform, które taki system „Ochrony Kupującego” także posiada. UOKiK zakwestionował jednak w tym przypadku fakt, że użytkownicy nie byli odpowiednio informowani o tym, że mogą nawiązywać za pośrednictwem platformy kontakt z kupującymi, ale kupować przedmioty bez ochrony, a więc i bez ponoszenia dodatkowych kosztów z tym związanych. Użytkownicy zgłaszali, że ponoszą opłatę za ochronę wbrew ich woli, które są narzucane przez portal bez możliwości zrezygnowania z tego. Jak czytamy w komunikacie:

Choć spółka dopuszcza transakcje bez „Ochrony Kupującego”, to nigdzie nie jest opisane, jak skorzystać z takiego trybu. Kupujący musi się sam domyślić, żeby kliknąć w przycisk „Zapytaj o przedmiot” i w trakcie rozmowy ze sprzedającym uzgodnić sposób przekazania kupionych rzeczy i zapłaty za nie. Natomiast kliknięcie w przycisk „Kup teraz” automatycznie wiąże się z naliczeniem opłaty za „Ochronę Kupującego”, która wynosi 2,9 zł plus 5 proc. ceny.

 

Problem ten wiązał się więc np. z koniecznością wykupienia dodatkowej ochrony nawet wtedy, gdy kupujący i sprzedający już wcześniej się ze sobą kontaktowali, a transakcja nie budziła zastrzeżeń kupującego, a więc nie czuł on potrzeby dopłacania do zakupu. Problemem nie był fakt, że sama dodatkowa opłata się pojawiła, ale to, że przedsiębiorca przewidział możliwość dokonywania zakupu bez ponoszenia dodatkowych opłat, ale nie informował dostatecznie dobrze o tej możliwości. UOKiK podkreślił jednak, że sytuacja Vinted nie oznacza w tym przypadku, że nie jest możliwe prowadzenie podobnej platformy, na której płatność za ochronę byłaby obowiązkowa i niemożliwa do uniknięcia. Skoro jednak istniała możliwość uniknięcia opłaty, należało rzetelnie o tym poinformować.

Tu UOKiK wyjaśniał szczegółowo:

Jeśli natomiast zakup z „Ochroną Kupującego” byłby jedyną możliwością, opłata za tę usługę powinna być uwzględniona w prezentowanej cenie produktów, a tak nie jest – jest doliczana na ostatnim etapie. Spółka – mimo trwającego postępowania – nie zrezygnowała z kwestionowanej praktyki, dlatego Prezes UOKiK nakazał w decyzji jej zaniechanie.

 

Łączne kary finansowe nałożone na spółkę wynoszą ponad 5,3 mln zł (5 360 447 zł), a spółka ma teraz obowiązek poinformowania swoich konsumentów o wydanej decyzji i zakwestionowanych praktykach zarówno w serwisie Vinted.pl i na Facebooku.

To jednak nie koniec tej sprawy, ponieważ wątpliwości związane z żądaniem od konsumentów skanów dowodów osobistych Prezes UOKiK przekazał Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

 

Źródło info: UOKiK

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe