W niedzielę na torach kolejowych Mazowsza zginął 16-letni chłopak, a kilka godzin później z dachu pociągu spadła 18-latka. Policja wyjaśnia okoliczności obu spraw, jednak coraz częściej pojawiają się pytania, czy młodzież nie ulega modzie na skrajnie niebezpieczne wyczyny nagrywane dla popularności w sieci.
Do pierwszego zdarzenia doszło około godziny 18 na stacji Warszawa Ursus Niedźwiadek. Między torami znaleziono nieprzytomnego 16-latka. Świadkowie oraz drużyna pociągu SKM podjęli dramatyczną walkę o jego życie. Wykorzystano nawet defibrylator znajdujący się w składzie pociągu. Reanimacja trwała blisko godzinę, jednak nastolatka nie udało się uratować.
Jak przekazała policja, obrażenia nie wskazywały na potrącenie przez pociąg. Nieoficjalnie mówi się, że chłopak mógł spaść z dachu wagonu podczas wykonywania niebezpiecznego wyczynu (trainsurfing challenge).
Kilka godzin później służby zostały wezwane do Parzniewa pod Pruszkowem. Zgłoszenie dotyczyło osoby znajdującej się na dachu pociągu. Chwilę później pojawiła się informacja, że nastolatka spadła na torowisko. 18-latka trafiła do szpitala. Funkcjonariusze wyczuli od niej alkohol. Śledczy sprawdzają, w jaki sposób znalazła się na dachu składu i czy była tam sama.
Coraz częściej mówi się o zjawisku tzw. trainsurfingu, czyli jazdy na dachach pociągów lub trzymania się zewnętrznych elementów wagonów. To skrajnie niebezpieczna „zabawa”, która może zakończyć się śmiercią w kilka sekund. Wystarczy chwila nieuwagi, kontakt z siecią trakcyjną lub utrata równowagi.
Psycholog dr Mateusz Grzesiak zwraca uwagę, że młodzi ludzie coraz częściej podejmują ryzyko dla zasięgów, uznania i akceptacji w mediach społecznościowych.
Algorytmy nagradzają skrajność. Im bardziej niebezpieczny materiał, tym większe zainteresowanie. Dla młodego człowieka może to być sposób na zdobycie popularności czy pozycji w grupie.
To kolejny moment, by powiedzieć jasno: żaden filmik, lajki czy chwilowa popularność nie są warte życia. Dach pociągu nie jest miejscem do zabawy ani nagrywania materiałów do internetu. Tego typu „challenge’e” mogą skończyć się tragedią nie tylko dla uczestników, ale również dla ich rodzin i przyjaciół.
Apelujemy do młodzieży: nie dajcie się wciągnąć w niebezpieczne internetowe mody. Presja grupy, chęć imponowania znajomym czy zdobycia popularności mogą mieć tragiczne konsekwencje. Jeden nierozważny krok może odebrać całe życie.
To także ważny sygnał dla rodziców i opiekunów. Warto rozmawiać z dziećmi o zagrożeniach w sieci, interesować się tym, jakie treści oglądają i jakie „challenge’e” krążą obecnie w mediach społecznościowych. Czasem jedna szczera rozmowa może zapobiec tragedii.






Napisz komentarz
Komentarze