Od samego rana zawodnicy musieli mierzyć się z deszczem i śliską nawierzchnią. Już podczas pierwszego podjazdu treningowego doszło do kilku niebezpiecznych sytuacji. Udział w zawodach przedwcześnie zakończył Mateusz Adamski jadący Oplem Astrą, który po kontakcie z barierą ochronną nie był w stanie kontynuować rywalizacji. Niedługo później z dalszych startów wycofał się również Piotr Kuriata w Hondzie CRX.
W wymagających warunkach najlepiej poradził sobie Maciej Kornaś za kierownicą Toyoty GR Yaris, uzyskując najlepszy czas pierwszego treningu. Problemy nie ominęły także lidera klasyfikacji generalnej Sebastiana Steca. Kierowca Forda Fiesty uszkodził samochód po kontakcie z barierą tuż przed metą pierwszego podjazdu treningowego. W jego zespole rozpoczął się wyścig z czasem, by przygotować auto do dalszej jazdy.
Słońce zmieniło warunki
Podczas drugiego podjazdu treningowego sytuacja na trasie zaczęła się zmieniać. Deszcz ustąpił miejsca słońcu, a nawierzchnia stopniowo przesychała. Kierowcy mogli przyspieszyć, jednak różnice w przyczepności pomiędzy nasłonecznionymi odcinkami a fragmentami przebiegającymi przez las nadal sprawiały wiele problemów.
Nie obyło się bez kolejnych przygód. Krystian Kubaty w Renault Clio CT zaliczył kontakt z barierą ochronną. Tym razem najszybszy okazał się Roman Baran w Mitsubishi Lancerze, który przez cały dzień prezentował bardzo wysokie tempo.
Naprawa zakończona sukcesem
Pierwszy podjazd wyścigowy rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem. Mimo trudnych warunków zawodnicy sprawnie pokonywali trasę, a rywalizacja przebiegała bez poważniejszych zakłóceń.
Duże uznanie zdobył zespół Sebastiana Steca, który w krótkim czasie zdołał naprawić uszkodzonego Forda Fiestę. Efekt pracy mechaników był imponujący, ponieważ Stec okazał się najszybszy w pierwszym podjeździe wyścigowym.
Ulewa ponownie namieszała w stawce
Największe emocje przyniósł jednak drugi podjazd wyścigowy. Nad Magurę Małastowską ponownie nadciągnęły intensywne opady deszczu, które diametralnie zmieniły warunki jazdy.
Jan Kościuszko w BMW 2002 mimo kontaktu z barierą uzyskał bardzo dobry rezultat. Problemy z utrzymaniem właściwego toru jazdy mieli także Andrzej Kaczmarczyk w Hondzie Civic V oraz Aleksandra Gorczyca w Alfie Romeo MiTo QV. Oboje zdołali jednak bezpiecznie ukończyć swoje przejazdy. Część zawodników musiała dodatkowo powtórzyć podjazdy po wcześniejszych zatrzymaniach na trasie.
Sebastian Stec triumfuje
Zwycięzcą 5. rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski został Sebastian Stec, który osiągnął łączny czas 3:39,035. Drugą lokatę wywalczył Jakub Kozioł w Lamborghini Huracán ST Evo 2, tracąc do zwycięzcy niespełna cztery sekundy. Na najniższym stopniu podium stanął Maciej Kornaś w Toyocie GR Yaris.
Tuż za czołową trójką sklasyfikowany został Roman Baran, który przez cały dzień utrzymywał bardzo szybkie tempo. Pierwszą piątkę zamknął Bartłomiej Madziara, również startujący Lamborghini Huracán ST Evo 2.
Niedziela zapowiada kolejne emocje
Przed zawodnikami jeszcze niedzielna rywalizacja, która wyłoni zwycięzcę 6. rundy GSMP. Jeśli pogoda ponownie okaże się tak nieprzewidywalna jak w sobotę, kibice mogą spodziewać się kolejnych emocjonujących pojedynków, niespodzianek i walki o każdą setną sekundy na wymagającej trasie Magury Małastowskiej.





Napisz komentarz
Komentarze