Podczas sprawdzania pojazdu strażnicy ujawnili tuszę zabitej łani. Ponieważ sytuacja wzbudziła podejrzenia, na miejsce wezwano gorlickich policjantów. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i rozpoczęły się dalsze czynności.
Ustalono wówczas, że nie posiadali pozwolenia na broń i nie byli członkami Polskiego Związku Łowieckiego.
Kula w tuszy
Zabezpieczona tusza została poddana oględzinom. Ze zwierzęcia wydobyto pocisk, który miał następnie zostać wykorzystany do badań balistycznych.
Według ustaleń poczynionych na początku postępowania łania została postrzelona w tylną część ciała. Rana doprowadziła do wykrwawienia zwierzęcia.
Śledczy próbowali wyjaśnić również, z jakiej broni padł strzał i kto się nią posługiwał.
Wnyki podczas przeszukania
Postępowanie objęło również miejsca zamieszkania zatrzymanych. W domu Jana R. policjanci odnaleźli metalowe wnyki, czyli narzędzia wykorzystywane do niedozwolonego chwytania zwierzyny.
Sprawa Filipa M. miała dodatkowo wcześniejszy kontekst. Mężczyzna był już wcześniej skazany w związku z kłusownictwem.
W 2019 roku podczas prowadzonych wówczas czynności zabezpieczono w jego miejscu zamieszkania około 50 kg dziczyzny niewiadomego pochodzenia, broń i amunicję oraz 18 głów koziołków. Sąd wymierzył mu wówczas karę dwóch lat pozbawienia wolności. Został także usunięty z Polskiego Związku Łowieckiego i utracił uprawnienia związane z posiadaniem broni. Karę odbywał później w systemie dozoru elektronicznego.
Wyrok dla Filipa M.
Sprawa zatrzymania w Bartnem została rozpoznana przez Sąd Rejonowy w Gorlicach. Z informacji przekazanych przez sędziego Bogdana Kijaka, rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Nowym Sączu do spraw karnych, wynika, że Filip M. został uznany za winnego czynu z art. 53 pkt 4 Prawa łowieckiego oraz art. 278 § 1 Kodeksu karnego.
Sąd wymierzył mu karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności. W tym czasie ma wykonywać po 20 godzin miesięcznie kontrolowanej, nieodpłatnej pracy na cele społeczne.
Na poczet orzeczonej kary zaliczono okres wcześniejszego zatrzymania. Sąd zdecydował także o przepadku kamery termowizyjnej, którą uznano za przedmiot służący do popełnienia przestępstwa.
Wyrok nie jest prawomocny. Filip M. złożył apelację, dlatego sprawą zajmie się jeszcze Sąd Okręgowy w Nowym Sączu.
Jan R. bez apelacji
Inaczej zakończyło się postępowanie wobec Jana R. Za czyn związany ze sprawą łani oraz posiadanie wnyków Sąd Rejonowy w Gorlicach wymierzył mu 2 200 zł grzywny.
W jego przypadku orzeczenie jest już prawomocne.
Zwierzęta znalezione wcześniej
Zatrzymanie w Bartnem nastąpiło w okresie, gdy służby zajmowały się także innym przypadkiem podejrzewanego kłusownictwa na terenie gminy Sękowa.
Jesienią 2023 roku policja otrzymała anonimową informację dotyczącą szczątków dzikich zwierząt znajdujących się w lesie w rejonie Wapiennego. Podczas sprawdzania wskazanego miejsca funkcjonariusze odnaleźli w zagłębieniu terenu szczątki 10 zwierząt.
Były one pozbawione głów i części mięsa oraz znajdowały się w stanie znacznego rozkładu. Jedną z analizowanych wówczas wersji było działanie osoby zainteresowanej zdobyciem trofeów w postaci poroża.
Po tych odkryciach policja i służby leśne zwiększyły aktywność w tym rejonie. Kilka tygodni później doszło do nocnego zatrzymania samochodu w Bartnem.
Sprawa jeszcze trwa
Sądowe rozstrzygnięcie zamyka postępowanie wobec Jana R., ale nie kończy całej sprawy. Wobec Filipa M. wyrok Sądu Rejonowego w Gorlicach pozostaje nieprawomocny, a o jego dalszym losie zdecyduje postępowanie odwoławcze przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu.
Dopiero prawomocne rozstrzygnięcie pozwoli ostatecznie zakończyć tę część postępowania.
Źródło info: Gazeta Gorlicka/Sąd Okręgowy w Nowym Sączu/materiały archiwalne



Napisz komentarz
Komentarze