Spór o nowy budynek starostwa
Miała być przede wszystkim zmiana Wieloletniej Prognozy Finansowej Powiatu Gorlickiego, ale jeden z punktów nadzwyczajnej sesji przerodził się w ostrą wymianę zdań między starostą Mirosławem Walągiem a częścią radnych. W centrum dyskusji ponownie znalazł się plan rozbudowy starostwa, sposób jego finansowania oraz przyszłość obecnej siedziby urzędu.
Padły zarzuty o wprowadzanie mieszkańców w błąd, odpowiedzi o „chwytach retorycznych”, a chwilami dyskusja zdecydowanie odchodziła od spokojnej wymiany argumentów. Ostatecznie zmiany w WPF zostały przyjęte bardzo niewielką przewagą – 12 radnych zagłosowało za, a 10 przeciw.
Prognoza dzieli radnych
Co istotne, chwilę wcześniej zmiany w tegorocznym budżecie powiatu poparło jednogłośnie wszystkich 22 obecnych radnych. Podział pojawił się dopiero przy Wieloletniej Prognozie Finansowej. Stanisław Kaszyk tłumaczył, że problemem nie są inne inwestycje powiatu, ale pozostawienie w dokumencie planowanej rozbudowy Starostwa Powiatowego. Określił ją jako „balast” i zapowiedział, że właśnie z tego powodu część radnych nie poprze WPF.
Kredyt tylko „techniczny”
Najważniejszym elementem dyskusji było finansowanie rozbudowy. Skarbnik powiatu wyjaśniła, że ponieważ dla inwestycji nie ma obecnie innego wskazanego źródła finansowania, w Wieloletniej Prognozie Finansowej został zaplanowany kredyt pokrywający koszty zadania.
Jednocześnie zaznaczyła, że samo wpisanie takiego zobowiązania do WPF nie oznacza jeszcze jego zaciągnięcia. Do faktycznego uruchomienia kredytu potrzebna byłaby kolejna decyzja i odpowiednie upoważnienie dla zarządu.
Starosta. Kredytu nie będzie
Starosta Mirosław Waląg wielokrotnie i bardzo stanowczo zapewniał, że powiat nie zamierza zaciągać około 30 mln zł kredytu na rozbudowę siedziby. Według jego wyjaśnień kwota pojawia się w dokumentach z przyczyn związanych z konstrukcją finansową przedsięwzięcia.
Powiat nie zna jeszcze wartości ewentualnej sprzedaży obecnego budynku ani wysokości możliwego dofinansowania zewnętrznego, dlatego w WPF trzeba było wykazać finansowanie całej inwestycji. Starosta podkreślał, że prac nie będzie bez wcześniejszej sprzedaży obecnej nieruchomości i znalezienia dodatkowych pieniędzy z zewnątrz.
Padły mocne słowa
Problemem stała się jednak forma, w jakiej starosta odpowiadał na wątpliwości radnych. W trakcie dyskusji mówił między innymi, że wyjaśnia sprawę kolejny raz, użył sformułowania sugerującego, że być może tym razem jego tłumaczenie „dotrze” do oponentów, a następnie zarzucił im okłamywanie swoich wyborców i mieszkańców poprzez powtarzanie informacji o planowanym 30-milionowym kredycie. Jednemu z radnych odpowiedział również, że jeżeli nie ma innego sposobu, aby „zaistnieć” w tym punkcie obrad, nie jest to już jego problem.
Radni protestowali
Taki sposób prowadzenia dyskusji spotkał się z reakcją radnych. Stanisław Kaszyk zwrócił uwagę, że w swojej pierwszej wypowiedzi w ogóle nie mówił o zaciągnięciu kredytu, lecz o samym obciążeniu WPF planem rozbudowy.
Wojciech Stępień protestował przeciw przypisywaniu mu autorstwa tak zwanego „planu B” i zarzucał staroście wkładanie w jego usta słów, których nie wypowiedział. Z kolei Witold Kochan wprost poprosił starostę, aby nie stosował wobec radnych „tanich chwytów retorycznych”.
Rozmowa czy konfrontacja?
I właśnie ten fragment sesji może pozostawić mieszkańców z pytaniem wykraczającym daleko poza samą rozbudowę budynku: dlaczego rozmowa pomiędzy organem wykonawczym powiatu a radnymi musi przybierać tak konfrontacyjny charakter? Radni mają prawo pytać o wielomilionowe przedsięwzięcie znajdujące się w oficjalnym dokumencie finansowym powiatu.
Starosta ma z kolei prawo bronić decyzji zarządu i prostować informacje, które uważa za nieprawdziwe. Problem zaczyna się wtedy, gdy argument dotyczący inwestycji ustępuje miejsca ocenie intencji rozmówcy – tego, czy chce „zaistnieć”, czy kogoś „okłamuje”, albo czy wreszcie zrozumiał wcześniejsze wyjaśnienia.
Pozycja siły?
Sposób odpowiadania Mirosława Waląga podczas tej sesji mógł sprawiać wrażenie mało nastawionego na dialog z radnymi.. Szczególnie że krytyczne stanowisko prezentował nie jeden pojedynczy radny – w głosowaniu przeciw zmianom WPF opowiedziało się 10 z 22 obecnych członków rady. Przy tak niewielkiej przewadze większości głosy przeciwne trudno traktować jako marginalne.
Z całej dyskusji wynika natomiast jasno, że przyszłość inwestycji została mocno związana z gminą Gorlice. Według przedstawionych podczas sesji informacji warunkiem rozpoczęcia dalszych działań ma być sprzedaż obecnie użytkowanej nieruchomości powiatu. To właśnie gmina Gorlice jest wskazywana jako potencjalny nabywca. Radny Witold Kochan zaproponował więc, aby na kolejną sesję zaprosić wójta gminy Gorlice lub przewodniczącego Rady Gminy Gorlice i bezpośrednio zapytać, na jakim etapie znajduje się sprawa oraz czy samorząd rzeczywiście jest zainteresowany zakupem. Starosta zadeklarował, że takie zaproszenie zostanie wystosowane.
Nie chodzi o niewiarę
Także przy tym wątku doszło do kolejnego spięcia. Starosta zasugerował, że radni chcą spotkania z przedstawicielami gminy, ponieważ nie dowierzają jego informacjom o braku decyzji dotyczącej zakupu.
Witold Kochan zdecydowanie temu zaprzeczył. Tłumaczył, że nie chodzi o podważanie wiarygodności starosty, lecz o możliwość bezpośredniego poznania stanowiska drugiej strony negocjacji. To właśnie wtedy poprosił, aby starosta nie sięgał po „tanie chwyty retoryczne”.
Remont zamiast rozbudowy
Część radnych przedstawia przy tym alternatywną koncepcję. Ich zdaniem zamiast planować rozbudowę siedziby należałoby skoncentrować się na dostosowaniu i modernizacji już wykorzystywanych budynków, między innymi poprzez poprawę ich dostępności i budowę wind. Stanisław Kaszyk przekonywał, że właśnie takie zadanie powinno zastąpić rozbudowę w WPF.
Wojciech Stępień również jasno zadeklarował, że sprzeciwia się kupowaniu czy rozbudowywaniu kolejnej siedziby i opowiada się za remontem obiektów, którymi powiat już dysponuje.
Jest ważna deklaracja
Najważniejsza informacja padła jednak już po zakończeniu głosowania. Po krótkiej naradzie zarządu starosta poinformował radnych, że jeżeli do następnej sesji gmina Gorlice nie wyrazi zgody lub zainteresowania zakupem nieruchomości, zarząd sam wystąpi z propozycją usunięcia planowanej rozbudowy z Wieloletniej Prognozy Finansowej.
Stanisław Kaszyk przyjął tę deklarację z aprobatą. Tym samym kolejna sesja może okazać się rozstrzygająca dla inwestycji, która od kilku miesięcy wywołuje coraz większe emocje w Radzie Powiatu Gorlickiego.



Napisz komentarz
Komentarze