Procedury kontra ubytek wody
Podczas sesji Rady Powiatu Gorlickiego radny Witold Kochan mówił już wprost o problemie przyszłej dostępności wody pitnej dla mieszkańców. Zwracał uwagę, że na terenie powiatu są gospodarstwa mające ograniczony dostęp do wody, a problem może narastać wraz ze spadkiem zasobów Ropy i innych cieków oraz obniżaniem poziomu wód gruntowych.
Starosta Mirosław Waląg zapewniał natomiast, że Powiat podjął działania i będzie uczestniczył w dalszych pracach dotyczących gospodarowania wodą.
Problem polega na różnicy tempa. Zmiana zasad gospodarowania zbiornikiem wymaga ekspertyz, procedur i nowych decyzji. Woda tymczasem nadal ubywa. Przy obecnym dopływie około 0,14 m³/s natura oddaje Klimkówce zaledwie niewielką część tego, co odpływa ze zbiornika.
Nie oznacza to, że można dziś zapowiedzieć brak wody w gorlickich kranach. Takiego wniosku dostępne dane nie uzasadniają. Pokazują jednak, że pytanie o bezpieczeństwo wodne Gorlic i całego powiatu przestaje być rozważaniem dotyczącym odległej przyszłości.
Jeżeli jesień nie przyniesie wystarczających opadów, coraz ważniejsze będzie pytanie nie o to, jak wygląda Klimkówka, lecz ile wody można bezpiecznie z niej wykorzystać, jaki minimalny odpływ musi zostać zachowany i jakie alternatywne źródła są przygotowane dla mieszkańców.
Przy 4,14 mln m³ w zbiorniku, dopływie 0,14 m³/s i odpływie 1 m³/s odpowiedzi na te pytania powinny pojawiać się równie szybko, jak kolejne rekordowo niskie odczyty.
Rekord znów pobity
Sytuacja zmienia się praktycznie z dnia na dzień. Dziś Zbiornik Klimkówka ponownie pogłębił niechlubny rekord. Według najnowszych danych znajduje się w nim już tylko około 4,14 mln m³ wody.
Jeszcze 21 września było to około 4,19 mln m³. Pod koniec lipca zasób wynosił około 9,65 mln m³.
Oznacza to, że w niespełna dwa miesiące Klimkówka straciła około 5,5 mln m³ wody, czyli około 57 proc. zasobu, który znajdował się w niej pod koniec lipca.
Dopływa prawie siedem razy mniej niż wypływa
Jeszcze bardziej wymowne są aktualne przepływy.
Dopływ do Klimkówki wynosi obecnie około 0,14 m³/s, podczas gdy odpływ utrzymywany jest na poziomie 1 m³/s. Oznacza to, że ze zbiornika wypływa ponad siedem razy więcej wody, niż do niego wpływa.
Przy niezmiennych parametrach różnica wynosząca 0,86 m³/s odpowiadałaby ubytkowi około 74 tys. m³ w ciągu jednej doby. Jest to jedynie przeliczenie aktualnych wartości, a nie prognoza dalszego spadku, ponieważ zarówno dopływ, jak i odpływ mogą się zmieniać.
Sytuacja hydrologiczna rzeczywiście jest trudna. Państwowa Służba Geologiczna prognozuje we wrześniu występowanie niżówki hydrogeologicznej o zasięgu regionalnym również w Małopolsce. W wielu częściach kraju poziom płytkich wód podziemnych obniżył się, a lokalnie spadł poniżej wartości notowanych wcześniej w wieloleciu.
Inne zbiorniki ograniczają odpływ
Na szczególną uwagę zasługuje porównanie sposobu gospodarowania wodą w innych zbiornikach. Według aktualnych danych podawanych przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie na zbiornikach Tresna i Porąbka wstrzymano odpływ, natomiast w Besku został on ograniczony do około 0,6 m³/s.
Tego zestawienia nie należy jednak interpretować jako prostego dowodu, że identyczną decyzję można podjąć w Klimkówce. Każdy ze zbiorników pracuje w innych warunkach hydrologicznych i zgodnie z własną instrukcją gospodarowania wodą. Istotne są również wymagania dotyczące przepływu w rzece poniżej zapory.
Porównanie rodzi jednak zasadne pytanie, jakie możliwości dalszego ograniczenia odpływu istnieją w przypadku Klimkówki, skoro dopływ spadł już do około 0,14 m³/s?
Susza staje się faktem
Problem nie sprowadza się już do odsłoniętych brzegów Klimkówki czy strat dla turystyki.
Państwowa Służba Geologiczna wskazuje, że we wrześniu 2026 roku niżówka hydrogeologiczna może występować na znacznym obszarze kraju, w tym w Małopolsce. Przy utrzymującym się deficycie opadów zjawisko może zwiększać swój zasięg.
Jeszcze w lipcu oficjalne dane Wód Polskich pokazywały, że Klimkówka miała 11,42 mln m³ wody przy dopływie 0,73 m³/s i odpływie 2 m³/s. Dziś mówimy już o około 4,14 mln m³.
To właśnie tempo zmian powinno być jednym z głównych punktów dalszej dyskusji o zbiorniku.
Jeżeli jesień nie przyniesie wystarczających opadów, coraz ważniejsze będzie pytanie nie o to, jak wygląda Klimkówka, lecz ile wody można bezpiecznie z niej wykorzystywać, jaki minimalny odpływ musi zostać zachowany i jakie alternatywne źródła są przygotowane dla mieszkańców.




Napisz komentarz
Komentarze