Grzybiarze opanowali Beskid Niski
Okolice Dukli, Rymanowa i Nowego Żmigrodu to tereny Beskidu Niskiego, dobrze znane również mieszkańcom powiatu gorlickiego. Od Gorlic do Nowego Żmigrodu jest około 29 kilometrów, a do Dukli około 42 kilometrów. Właśnie w tej części regionu odnotowano wzmożoną aktywność zorganizowanych grup zbieraczy z Rumunii.
Według Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie samochody na rumuńskich tablicach rejestracyjnych dowożą zbieraczy do lasów wczesnym rankiem. Grupy, liczące niekiedy kilkadziesiąt osób, przemieszczają się tyralierą, systematycznie przeszukując kolejne fragmenty lasu.
Po południu grzyby są czyszczone, segregowane i pakowane do skrzynek. Następnie trafiają do transportu, którym wywożone są poza granice Polski. Część zbieraczy nocuje na leśnych parkingach i polach biwakowych.
Z Rumunii po grzyby
Dlaczego obywatele Rumunii wybierają właśnie Beskid Niski? Duże znaczenie może mieć położenie geograficzne. Przez pobliską Duklę przebiega droga krajowa nr 19, będąca częścią międzynarodowego szlaku E371. Prowadzi ona przez przejście w Barwinku na Słowację, skąd można kontynuować podróż przez Węgry do Rumunii.
Dojazd z zachodniej części Rumunii wymaga pokonania kilkuset kilometrów. To znaczący koszt, szczególnie gdy samochody przewożą wieloosobowe grupy zbieraczy. Jednak przy kilkudniowym pobycie i odpowiednio dużych zbiorach wydatek na paliwo można rozłożyć na wiele osób.
Ile warte są grzyby?
W październiku 2026 roku ceny grzybów zależą od gatunku, jakości i sposobu sprzedaży. Kilogram świeżych borowików na targowiskach może kosztować od około 30 do 90 zł. W skupach ceny są niższe, a za podgrzybki można uzyskać orientacyjnie 20–25 zł za kilogram.
Przyjmijmy przykładowo, że 20-osobowa grupa zbierze w ciągu jednego dnia po 5 kilogramów grzybów na osobę. Łącznie daje to 100 kilogramów. Przy cenie 20 zł za kilogram ich wartość wynosi 2 000 zł dziennie.
W ciągu dziesięciu dni byłoby to już 20 tys. zł przychodu brutto, przed odliczeniem kosztów transportu, wyżywienia, noclegów i ewentualnych strat podczas przechowywania.
Co traci Polska?
Największe emocje budzi fakt, że grzyby pochodzące z polskich lasów trafiają za granicę. W przypadku zbiorów na dużą skalę oznacza to, że surowiec o realnej wartości handlowej opuszcza nasz kraj, a ewentualny zysk z jego dalszej sprzedaży może powstawać już poza Polską.
Trudno jednak oszacować rzeczywistą wartość wywożonych grzybów. Nie wiadomo, ile ton zbierają zagraniczne grupy, po jakich cenach sprzedają zbiory ani jaka część trafia do polskich odbiorców.
Problemem pozostają również koszty sprzątania zaśmieconych miejsc biwakowych oraz nielegalne wjazdy samochodów na drogi leśne.
Służby kontrolują zbieraczy
Sytuacja zmobilizowała policję, Straż Graniczną, Straż Leśną oraz Służbę Celno-Skarbową. W czwartek 22 października w rejonie Dukli przeprowadzono szeroko zakrojone kontrole, w których uczestniczyło blisko 50 policjantów oraz funkcjonariusze pozostałych formacji.
Wcześniej strażnicy leśni z nadleśnictw Dukla i Rymanów nałożyli osiem mandatów za nieuprawniony wjazd samochodami do lasu.
Samo zbieranie grzybów w udostępnionych lasach jest jednak legalne i obywatele Rumunii mają do niego takie samo prawo jak Polacy. Leśnicy nie potwierdzają również doniesień o zastraszaniu miejscowych grzybiarzy.
Czy problem dotyczy Gorlic?
Lasy w okolicach Sękowej, Uścia Gorlickiego i południowej części powiatu gorlickiego należą do tego samego pasma górskiego. Warunki przyrodnicze sprzyjają tu występowaniu cenionych gatunków grzybów, w tym borowików i rydzów.
Nie mamy jednak potwierdzonych informacji, że zorganizowane grupy rumuńskich zbieraczy działają obecnie w powiecie gorlickim na podobną skalę jak w rejonie Dukli i Rymanowa.
Dopóki polskie przepisy nie ograniczają legalnego zbioru grzybów, służby mogą reagować przede wszystkim na konkretne naruszenia prawa.
Ile kosztuje podróż?
Przykładowo z rumuńskiego Satu Mare, przez Węgry i słowackie Koszyce, do polskiego Barwinka trzeba przejechać około 300 kilometrów. Do rejonu Dukli dochodzi kolejnych kilkanaście kilometrów. To około 320 kilometrów w jedną stronę i 640 kilometrów w obie strony.
Przy założeniu, że samochód dostawczy spala 8 litrów oleju napędowego na 100 kilometrów, a litr kosztuje około 7,82 zł, paliwo na przejazd w obie strony wyniesie około 400 zł. Przy pięciu pasażerach daje to zaledwie 80 zł na osobę.
W praktyce rachunek będzie wyższy o codzienne dojazdy do lasów, a także koszty eksploatacji samochodu. Mimo to przy kilkudniowych zbiorach taka wyprawa może się opłacić.
O skali tego procederu pisaliśmy już w 2023 roku.
Źródło info: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie/Komenda Miejska Policji w Krośnie/Nadleśnictwo Dukla/Nadleśnictwo Rymanów/o2.pl




Napisz komentarz
Komentarze