24 lata temu na Górze Cmentarnej stanęły dwuipółmetrowe rzeźby

  • 04.08.2021, 08:16
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

24 lata temu na Górze Cmentarnej stanęły dwuipółmetrowe rzeźby Fot. haloGorlice
Przez sześć tygodni artysta pracował na drewnie z lipowych drzew. Rzeźbił postaci, które miały symbolizować wszystkich jego przodków, a potem zabrał je w podróż...

 

To niezwykła historia, o której przeczytaliśmy w albumie ze zdjęciami, który przypadkiem wpadł w nasze ręce. Zachowany przez lata na jednym ze strychów, skrywał ciekawą historię, którą warto ponownie opowiedzieć. Potem okazało się, że materiałów jest więcej, a internet pozwolił odtworzyć historię, która rozpoczęła się ćwierć wieku temu w Dominikowicach.

 

„Postanowiłem przywołać do siebie dusze moich zmarłych przodków”

Robert Koenig to artysta-rzeźbiarz urodzony w Manchesterze, ale korzeniami związany z naszym regionem: matka artysty pochodziła z Dominikowic. Polskie korzenie bardzo mocno wpłynęły na prace autora. Pracę artysty, którą rozpoczął w 1996 roku, utrwalono w albumie pt. Dziady. Rzeźba – sculpture, którą w 1997 roku opublikowała ówczesna Galeria Sztuki BWA „Dwór Karwacjanów” Gorlice.

Czytamy w niej o pracy nad niezwykłymi rzeźbami:

W listopadzie 1996 roku postanowiłem przywołać do siebie dusze moich zmarłych przodków (...) Zaplanowałem wyrzeźbić grupę wysokich (2,5 m) szczupłych mężczyzn. Na ten cel wybrałem szesnaście lip rosnących niedaleko miejsca urodzenia mojej matki. Korzenie tych drzew wrosły w ziemię, w której i ja mam swoje korzenie. (...) Rzeźbiłem intensywnie i szybko (...)

 

Gotowe rzeźby były jednak tylko początkiem niezwykłej drogi. Po zakończeniu prac nad pierwszymi siedmioma rzeźbami w Dominikowicach Robert Koenig powrócił do Anglii, gdzie wyrzeźbił kolejne trzy figury, przesłane następnie do Polski. W lipcu i sierpniu 1997 roku w Polsce powstały kolejne postaci, które stworzyły ostatecznie komplet 16 rzeźb. Jak wyjaśniał artysta:

druga część projektu obejmowała fotografowanie „Dziadów” w miejscach szczególnie związanych z historią mojej rodziny. Ten tłum niemych, głuchych i nieruchomych dusz przodków stanął ponownie na tej ziemi.

 

Były Dziady jest Odyseja

Projekt żył jednak dalej. Do grupy mężczyzn dołączyły grupy kobiet, a ich podróże nadal trwają. Dziś projekt znany jest międzynarodowej publiczności pod nazwą Odyseja. Zmiana nazwy miała ułatwić rozpoznanie projektu przez szerszą publiczność, chociaż jej geneza pozostaje niezmienna i opis polskich inspiracji jest wyraźnie sygnalizowany. Kolejne postaci dołączają do grupy, ustawiane są w różnym szyku, różnych miejscach w przestrzeni publicznej. Kolorowe rzeźby są ogromne, a ich statyczny, monumentalny wygląd budzi emocje. Instalacje wzbudzają ogromne zainteresowanie.

Nabożeństwo Dziadów, którymi cała praca rzeźbiarza jest inspirowana odciska bardzo głębokie piętno na sposobie odczytania sztuki. My doskonale znamy mroczne historie, z którymi możemy powiązać te postaci. Anonimowe twarze przodków nie są groźne, ale budzą respekt. Możemy wchodzić z nimi w interakcje, ale one pozostają niewzruszone. Są milczącymi obserwatorami naszych poczynań.

Od ćwierć wieku Robert Koenig pokazuje swoje prace publiczności, głównie na terenie Wielkiej Brytanii i Niemiec. Odyseja trwa jako szeroki proces artystyczny.

My zachwycamy się zaś projektem, który miał swój początek na gorlickiej ziemi, i dzisiaj także mógłby zachwycić gorliczan.

Monika Kulka-Smołkowicz

Zdjęcia (3)


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Przyrodnik
Przyrodnik 04.08.2021, 18:11
SZKODA DRZEW.

Pozostałe