Na tym metrze kwadratowym odnosiliśmy towarzyskie sukcesy i porażki. Pamiętacie?

  • 23.08.2021, 07:36
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Na tym metrze kwadratowym odnosiliśmy towarzyskie sukcesy i porażki. Pamiętacie? Fot. haloGorlice
Telefony komórkowe są dziś obecne wszędzie. A przecież jeszcze nie tak dawno trzeba było wystać się w kolejce, by o umówionej godzinie mieć szansę na chwilę rozmowy z ukochaną. Co więcej, tą rozmowę w kluczowym momencie mógł przerwać brak impulsu na karcie.

 

Czy wiecie co to za miejsce?

Przez lata właśnie na tym skrawku ziemi wielu przeżywało swoje wielkie sukcesy i dramaty. Dla najmłodszych to zagadkowe miejsce (tak jak i cała opowieść o oczekiwaniu, impulsach i temu podobnych) może być niezrozumiałym ewenementem: po co tu przychodzono? Po co wystawano długie godziny w kolejce, żeby porozmawiać? Jakie znaczenie w tym wszystkim miały pierwsze, nowoczesne, plastikowe karty, które pojawiły się, zanim jeszcze ktokolwiek w Polsce dostał pierwszy plastikowy dowód osobisty?

Najmłodsi nie pamiętają, ale pokolenie dzisiejszych 30-latków doskonale wie, jak dużą wartość mogła mieć budka telefoniczna.

To stąd można było zadzwonić do ukochanej mieszkającej w odległej miejscowości. To tu dowiadywano się o zdrowiu najbliższych osób z innych krańców Polski. To tu, w atmosferze prywatności, za zamkniętymi drzwiami, można było spokojnie porozmawiać.

Rozmowa w miejscu publicznym, ale taka, której treści nikt nie musiał poznać.

Ograniczała nas tylko liczba impulsów, które mieliśmy wykupione w specjalnych żetonach, a później na magnetycznych, nowoczesnych kartach, które szybko stały się cennym towarem kolekcjonerskim

 

Czy budki telefoniczne powinny wrócić do łask?

Rozmawiamy w pracy, w biurze, w samochodzie... Rozmawiamy w kolejce na poczcie, przekrzykujemy przechodniów, spacerując deptakiem, nie możemy oderwać się od rozmowy w czasie podróży autobusem. Biorąc pod uwagę to, ilu rzeczy codziennie dowiadujemy się z mediów, mimowolne uzyskiwanie informacji od osób, które nieustannie i bardzo głośno rozmawiają przez telefon w miejscach publicznych, wydaje się zbędne.

Wydaje się, że w Polsce nieformalne reguły zachowania w miejscach publicznych jeszcze nie obejmują kwestii rozmów telefonicznych, a może już powinny?

Większym nietaktem wydaje się zwrócenie uwagi osobie, która rozmawia głośno przez telefon, np. w sklepie, w przychodni bądź w kolejce na poczcie, niż właśnie zachowanie tej osoby.

Chociaż tu i ówdzie pojawiają się znaki zakazujące korzystania z telefonów, zakazy te wydają się martwe.

Czy słusznie nie przejmujemy się tym, kto słucha naszych prywatnych rozmów? A może zapominamy, że być może nie wszyscy chcą przysłuchiwać się fascynującym kolejom naszego życia?

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Seba
Seba 23.08.2021, 12:03
Do kobiety się dzwonili na mrozie he piękne czasy he kolejki
wrzuć monete
wrzuć monete 23.08.2021, 08:39
.. a w obecnych czasach wyłączyć na dłuższą chwilę internet i połowa społeczeństwa wpadnie w depresje bo nie bedzie wiedziec kto co jadł kto sie w co ubrał itp.brak fb to było by gorsze niz jaka kolwiek zaraza ,większość bezradna ,bez telefonu młodzi to do sklepu nawet nie trafią

Pozostałe