Czarna dama wśród zapylaczy. Niezwykle rzadka, niebezpieczna piękność w Gorlicach

  • 17.05.2022, 11:49
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Zadrzechnia na kwitnących kwiatach wiśni w Stróżówce Fot. Dorota Róż
Na naszą facebookową skrzynkę przyszła wczoraj niezwykła wiadomość. Pani Dorocie udało się uchwycić na zdjęciach kolejnego, niezwykłego owada, który odwiedził nasz region. To niebezpieczna piękność, która zasługuje na szczególną uwagę.

 

Pszczoły, pszczółki, pszczółeczki

O tym, jak ważne są pszczoły chyba nie musimy nikogo przekonywać. Ich rola w zapylaniu roślin jest nieoceniona, a bez pszczół rozmnażanie wielu roślin byłoby zwyczajnie niemożliwe. Jeśli pamiętacie kampanię Adoptuj pszczołę na rzecz ochrony pszczół pod hasłem:

Jeśli znikniemy, to zabierzemy Was ze sobą

 

Dobrze zrozumiecie sens ochrony pszczół. O tym, jak powinniśmy faktycznie rozumieć to hasło opowiemy Wam jednak przy nieco innej okazji, a dziś wstęp do tematów okołopszczelich.

 

Czarna dama wśród zapylaczy

Na naszą redakcyjną skrzynkę przesłano piękne zdjęcia tajemniczego owada na kwiatach wisterii. Zadrzechnia, bo o niej mowa to rzadki i dość mało znany gatunek błonówki. Ta konkretna, to prawdopodobnie zadrzechnia czarnoroga (Xylocopa valga), która wyróżnia się wśród innych pszczołowatych niesamowitym wyglądem. Właśnie jej wygląd powoduje, że opisywana jest często jako czarna pszczoła.

Są bardzo charakterystyczne, chociaż niełatwo je wypatrzeć. Są dość duże (osiągają nawet  3,5 cm długości) i mają bardzo ciemny kolor. Ciała tych owadów są skąpo owłosione, zazwyczaj w kolorze ciemnym, w odcieniach brunatnego i fioletowego.

Gody tych owadów odbywają się w sierpniu. Potem samice zimują w gniazdach i składają jaja na wiosnę kolejnego roku.

 

Krytycznie zagrożona

Zadrzechnia występuje jako zadrzechnia czarnoroga (Xylocopa valga) i zadrzechnia fioletowa (Xylocopa violacea). Obydwa te gatunki są wskazane w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt jako krytycznie zagrożone, niedawno z resztą żyliśmy w przekonaniu, że odmiana fioletowa wymarła na terenie Polski. Kolejne odnotowane wizyty pszczół tego gatunku pozwoliły jednak uznać tę ostatnią informację za nieprawdziwą.

Ochrona tego gatunku i aktywne włączenie się w działania na rzecz jej zachowania okazały się na tyle ważne, że na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska pojawiła się konkretna instrukcja dla osób, które spotkają czarną pszczołę w swoim ogrodzie.

 

Oto kilka porad:

  • spróchniałe lub suche drewno dla zadrzechni – jeśli mamy taką możliwość, to właśnie takie elementy, jak i usychające pnie drzew możemy pozostawić z nadzieją, że właśnie w nich zadrzechnie wygryzą korytarze, w których bezpiecznie będą mogły złożyć jaja; można je ułożyć w ciepłych miejscach, na nasłonecznionych skrajach lasów, w wąwozach, lasostepach, w dolinach rzecznych; owady te poczują się dobrze w winnicach, przydomowych sadach i ogrodach, swoje miejsce znajdą też w miastach: na skraju osiedli mieszkaniowych i na terenach zielonych;
  • hotelik dla zadrzechni – inną metodą zaproszenia zadrzechni do naszego ogrodu jest stworzenie dla niej małego hoteliku; wystarczy przygotować drewniane klocki z drewna wierzbowego (Salix caprea); drewienko należy nawiercić otworami o średnicy 10, 15, 20 mm i długości 10, 15 i 20 cm. Mogą spełnić podobną rolę jak wspomniane wcześniej spróchniałe drewno. W czasie przygotowania takiego gotowego hoteliku nie wolno oczywiście stosować żadnych substancji konserwujących lub powlekających. Gotowe drewienko powinno zostać zamontowane w osłoniętym miejscu na wysokości ok. 3 metrów nad ziemią.
  • baza pokarmowa, czyli co lubi zadrzechnia – ulubionymi roślinami zadrzechni są: komonica zwyczajna, kozibród łąkowy, świerzbnica polna, orlik pospolity, cieciorka pstra, żmijowiec zwyczajny, lebiodka pospolita, mierznica czarna, koniczyny, a z drzew i krzewów: szczodrzeniec, śliwa, głóg czy kruszyna.
  • święty spokój – jeśli w przygotowanym przez nas miejscu rzeczywiście pojawi się zadrzechnia, pamiętajmy: podziwiajmy tę piękność z daleka; niepokojone zadrzechnie nie będą się wahały i zaatakują: chcą aktywnie bronić miejsca swojego gniazdowania, a ich użądlenie może być bardzo bolesne. Atakują jednak tylko wtedy, gdy naprawdę czują bezpośrednie zagrożenie. Co więcej, jeśli będziemy wchodzić im w drogę, po prostu się wyprowadzą. A szkoda, bo ten niezwykle unikatowy owad może być czarną perłą w skarbnicy naszego ogrodu!

 

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć zadrzechni, zapraszamy na >>>facebookowy profili Pani Doroty, która opowiedziała nam o tym niezwykłym spotkaniu.

 

Serdecznie dziękujemy za nadesłane zdjęcia.

 

Źródło info: www.gov.pl

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe