Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
ReklamaAparaty słuchowe? Sprawdź u nas bezpłatnie jakie będą najlepsze dla Ciebie! Badanie słuchu? u nas są wszystkie badania dzieci i dorosłych - Gorlice, ul. 11 Listopada 27/1.9, tel. 510 500 802
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż "Osiedle Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
Reklama Znajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110
Reklama Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu - rekrutacja od 8 czerwca - WYBIERZ DOBRY KIERUNEK STUDIUJ W NOWYM SĄCZU

Uhonorowano Józefa Pruchniewicza. Bieczanin został zamordowany za pomoc Żydom

Podziel się
Oceń

Wczoraj (23 marca) w Bieczu odbyły się uroczystości upamiętniające Józefa Pruchniewicza, który został zamordowany za pomoc okazaną żydowskiej rodzinie podczas okupacji niemieckiej. Instytut Pileckiego uhonorował bieczanina w ramach projektu „Zawołani po imieniu”.
Uhonorowano Józefa Pruchniewicza. Bieczanin został zamordowany za pomoc Żydom

Autor: Fot. materiały prasowe/własne

 

Wołamy po imieniu tych bohaterów, którzy ocalili lub próbowali ocalić swoich żydowskich braci, ale zdarza się niekiedy, że trudno jest ustalić, ile dokładnie takich osób było, a już bardzo rzadko poznajemy ich pełną tożsamość. W przypadku Biecza nie dość, że wiemy, ile osób doświadczyło pomocy Józefa Pruchniewicza, to znamy ich wszystkich z imienia i nazwiska – mówi Marcin Panecki, historyk Instytutu Pileckiego.

Józef i Maria Pruchniewiczowie prowadzili gospodarstwo na przedmieściach Biecza. Mieli dwie córki, Jadwigę i Helenę. Józef pracował jako furman i często był zatrudniany przez żydowskich kupców. Tak poznał rodzinę Blumów, która prowadziła sklep bławatny na bieckim rynku.

Gdy rankiem 14 sierpnia 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwidację getta w mieście, tylko nielicznym Żydom udało się ukryć i uniknąć pewnej śmieci w obozie zagłady w Bełżcu. Wśród uciekinierów byli Blumowie: Trana, Jehuda Leib, ich córka Reizel oraz mieszkający z nimi bratanek – Mosze Kuflik. Rodzina zwróciła się o pomoc do Józefa Pruchniewicza. Gospodarz postanowił ukryć Żydów na strychu stajni, w skrytce w sianie. Wiedział, że groził mu za to kara śmierci. Decyzja Pruchniewicza była tym bardziej ryzykowna, że gospodarstwo graniczyło z mostem kolejowym patrolowanym przez niemiecką policję kolejową.

Rodzina ukrywała i żywiła Żydów przez 16 miesięcy. W listopadzie 1943 roku Józef Pruchniewicz, obawiając się donosu, zdecydował się odprawić Blumów, którzy następnie znaleźli schronienie w gospodarstwie państwa Dylągów w pobliskim Strzeszynie.

Obawy Pruchniewicza okazały się słuszne. Rankiem 14 marca 1944 roku do jego domu przyszli funkcjonariusze niemieckiej policji. Na oczach żony i 10-letniej Helenki gestapowcy brutalnie przesłuchiwali Józefa, który nie przyznawał się do ukrywania Żydów. Gdy przerażona dziewczynka zaczęła głośno płakać, Niemcy przestali bić ojca i po rewizji zabrali go do siedziby Gestapo w Jaśle. Prawdopodobnie został rozstrzelany i pogrzebany na miejscu straceń w lesie w pobliskich Warzycach.

Kilka dni temu minęło 77 lat od tragicznego poranka, kiedy do domu Marii i Józefa Pruchniewiczów wtargnęło dwóch niemieckich żołnierzy i na oczach żony oraz 10-letniej córki Helenki brutalnie pobili i zabrali na gestapo do Jasła Józefa Pruchniewicza – bohatera dzisiejszej uroczystości – mówiła w czasie swojego wystąpienia Jadwiga Wędrychowicz, prawnuczka uhonorowanego bieczanina.

Przez wiele lat historia ta pozostawała rodzinną tajemnicą, skrywano ją ze względu na bezpieczeństwo rodziny i dla zapewnienia jej spokoju. Kiedy moje pokolenie dorastało, zaczęliśmy pytać o przodków. Niestety babcia Jadwiga już nie żyła, a jedyny świadek tamtych wydarzeń – nasza ukochana ciocia Helcia przez długi czas wszystko skrywała. Kiedy w latach 90. postanowiła podzielić się z nami swoją historią, okazało się, że jej wiedza jest niekompletna.

Wszystko zmieniło się, kiedy do naszego domu zawitał Mosze Kuflik, ocalały z zagłady Żyd z Biecza, który się u nas ukrywał. To od niego dowiedzieliśmy się o roli moich pradziadków i babci Jadwigi w ocaleniu żydowskiej rodziny.

Jehuda Leib Blum z córką Reizel i Mosze Kuflikiem przeżyli wojnę i wyjechali do Izraela. W 2008 roku Józefa i Marię Pruchniewiczów uhonorowano medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Projekt „Zawołani po imieniu” poświęcony jest osobom polskiej narodowości zamordowanym za niesienie pomocy Żydom w czasie okupacji niemieckiej. Nazwa przedsięwzięcia nawiązuje do wiersza Zbigniewa Herberta „Pan Cogito o potrzebie ścisłości”, w którym poeta wzywa do precyzyjnego oszacowania liczby ofiar „walki z władzą nieludzką”.

Projekt został zainicjowany przez Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Magdalenę Gawin, która przyjechała na wczorajszą uroczystość do Biecza, a realizowany jest przez Instytut Pileckiego.

 

Źródło info: materiały prasowe/ własne



Napisz komentarz

Komentarze

Obserwator 24.03.2021 19:37
Wczoraj juz o tym w tv publiczej mówili a wy tak blisko a tak daleko...troche za pozno...przed tym wydarzeniem powinniscie pisac panie redaktorze...?

MM 24.03.2021 18:46
Ogromny szacunek dla Marii i Józefa Pruchniewiczów... dzięki takim ludziom można odzyskać wiarę w ludzi, choć dzisiaj to bardzo niełatwe zadanie.. Ciekawe, czy wyjaśniono, kto Ich wydał okupantowi? Jakoś cicho na ten temat.. a może wiadomo i dlatego "Ciocia Helcia" przez tyle lat wszystko skrywała...?

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż, Osiedle "Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
ReklamaStylowe Wnętrza - Ropa 1275, tel. 733 920 260 - Oferujemy: wizualizacje 3D, fachowe doradztwo. U nas kupisz: płytki, ceramikę, kabiny, wanny, armaturę łazienkową, meble i wyposażenie łazienkowe. SPRAWDŹ OFERTĘ
AKTUALNOŚCI
Reklama
POPULARNE
Reklama Znajdujemy się w Jankowej k. młyna, w budynku stacji PKP. Z nami Wybudujesz ,Wykończysz, Wyremontujesz. Największy wybór materiałów budowlanych w regionie. Kontakt: 18 479 14 13 / 692 700 673
Reklama

Temperatura: 18°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 21 km/h

Reklama
OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Roverek Treść komentarza: Szkoda ze takie imprezy kazdorazowo wabią do Gorlic domorosłych "rajdowcow". To co sie dzieje w tym okresie na ulicach a nocami na osiedlach woła o pomste do nieba. Data dodania komentarza: 15.06.2026, 08:36 Źródło komentarza: Sebastian Stec zdominował Magurę Małastowską. Emocje, kraksy i zmienna pogoda podczas GSMP [FOTO] Autor komentarza: Podaj hasło, coś tam Jasło Treść komentarza: Tylko w Jaśle takie osoby dumnie noszące miano po glinianym wyrobie do przechowywania napojów 🤣 Data dodania komentarza: 14.06.2026, 19:17 Źródło komentarza: Przyjechał na policyjny dozór bez prawa jazdy i pod wpływem narkotyków Autor komentarza: Omair Treść komentarza: Smród, brud i hałas tyle w temacie. Dziwne jest, że miejsce nie jest rezerwatem, aby nie było akceptacji i zakazu do organizacji tego typu wydarzeń. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 13:15 Źródło komentarza: Deszcz, poślizgi i wielkie emocje. Trwa 13. Wyścig Górski Magura Małastowska [FOTO] Autor komentarza: Mitar Treść komentarza: Ze zdjęć wynika, że koparka nie stoi na poboczu drogi tylko na terenie plebanii. Jest tam budowane ogrodzenie. Kierujący motocyklem raczej nie mógł poruszać się drogą główną tylko jeździł po parkingu kościelnym. Z drogi głównej w to miejsce trzeba skręcić i pokonać ok. 20m. Więc to nie pobocze. Na parkingu często wiele osób "trenuje umiejętności". Nawet w nocy. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 09:58 Źródło komentarza: Zagórzany. Zderzenie motocyklisty z zaparkowaną minikoparką
Reklama