To efekt współpracy Fundacji Dziki Projekt, Lasów Państwowych oraz Fundacji Totalizatora Sportowego. Realizacja tego przedsięwzięcia jest częścią szeroko zakrojonego projektu ochroniarskiego „Skrzydlaci łowcy. Ptaki drapieżne w trosce o ich ochronę w Beskidzie Niskim”, którego celem jest wzmocnienie populacji rzadkich gatunków drapieżników oraz poprawa warunków ich bytowania w regionie.
Fundacja Dziki Projekt od miesięcy prowadzi działania terenowe mające poprawić szanse lęgowe orlika krzykliwego – jednego z najbardziej charakterystycznych ptaków drapieżnych południowej Polski. Jak podkreśla Wojciech Wójcik z Fundacji, wybór odpowiedniej lokalizacji nie był przypadkowy. Radocyna oferuje idealne warunki: rozległe łąki jako baza żerowa oraz otaczający je dojrzały drzewostan. Właśnie tu, w cieniu dorodnych buków, zainstalowano specjalnie przygotowaną platformę, która ma zachęcić ptaki do założenia gniazda.
Platforma jest solidną konstrukcją z drewna robinii lub topoli, a jej montaż wymagał nie tylko wiedzy ornitologicznej, lecz także umiejętności arborystycznych. Arborysta i ornitolog Marcin Dziedzic przez kilka godzin analizował drzewa pod kątem stabilności i odpowiedniej struktury konarów – kluczowych elementów dla bezpieczeństwa piskląt i komfortu dorosłych ptaków. Ostatecznie wskazał potężnego buka, który jego zdaniem „każdy orlik uznałby za idealne miejsce”.
Praca w terenie rozpoczęła się od zamocowania liny dostępowej i wejścia na ponadczasowe drzewo, by ocenić jego kondycję i przygotować miejsce pod instalację. Dopiero następnie wciągnięto elementy konstrukcji przypominającej naturalne gniazdo orlika. Jak podkreśla Dziedzic, platformy nie zastępują miejsc naturalnych, lecz pomagają tam, gdzie ich brakuje. W okolicy Radocyny jest dużo żerowisk, ale mniej dorodnych, stabilnych drzew o odpowiedniej strukturze, dlatego wsparcie orlików w taki sposób jest szczególnie istotne.
Projekt „Skrzydlaci łowcy” obejmuje znacznie więcej niż tylko instalację platform. Fundacja prowadzi szeroko zakrojone działania edukacyjne. Zrealizowano już ponad 15 prelekcji dla dzieci i młodzieży, a także serię specjalistycznych webinarów „Rehab Raptor”, skierowanych do lekarzy weterynarii, techników oraz pracowników ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt.
Wiedza o tym, jak pomagać rannym drapieżnikom, jest niezbędna, bo jednym z elementów projektu będzie także budowa dużej woliery rozlotowej – aż 14 na 20 metrów. To w niej ptaki po kontuzjach będą mogły stopniowo uczyć się latania przed powrotem do natury.
W działania aktywnie włączyło się Nadleśnictwo Gorlice. Nadleśniczy Konrad Barczyk przyznaje, że inicjatywa Fundacji Dziki Projekt została entuzjastycznie przyjęta. Leśnicy wskazali teren, który najlepiej odpowiada potrzebom orlika krzykliwego. W samym nadleśnictwie istnieje obecnie 13 wyznaczonych stref ochronnych dla tego gatunku, a także strefy dla bociana czarnego.
Mimo to, jak podkreśla Nadleśniczy Barczyk, największym zagrożeniem dla ptaków nie są miejsca lęgowe, lecz zanik otwartych terenów – łąk, na których drapieżniki polują. W Beskidzie Niskim postępuje sukcesja, a nieużytkowane tereny zarastają. Dlatego każda inicjatywa, która wspiera ptaki w ich naturalnym środowisku, ma ogromne znaczenie.
Dzięki platformie powstałej w Radocynie orliki krzykliwe zyskają dodatkową szansę na bezpieczne zakładanie gniazd po powrocie z Afryki. Jeśli z jakichś powodów miejsce nie spodoba się temu gatunkowi, mogą skorzystać inne drapieżniki, m.in. myszołowy. Mimo że przyszłe zasiedlenie zależy wyłącznie od ptaków, eksperci są dobrej myśli – teren oferuje idealne połączenie bogatej bazy pokarmowej i odpowiedniej struktury starego lasu.






Napisz komentarz
Komentarze