Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ReklamaZnajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110
ReklamaDom Weselny GALICJA, Klęczany 213, tel. 696 255 088 - restauracja, ruszamy z dowozami od listopada! Zorganizuj z nami wesele, chrzciny, komunię, wigilię firmową, inne imprezy okolicznościowe

Po piachu i kamieniach przemierzają kolejne setki kilometrów pustyni

Podziel się
Oceń

Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński cały czas jadą trasą legendarnego Rajdu Dakar 2026.
zdjęcie przedstawia dwóch mężczyzn w kaskach w samochodzie rajdowym
Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński na trasie Rajdu Dakar 2026 Classic.

Autor: Facebook 4x4flatearth

 

Są niewyspani, cali w piachu, z głową pełną decyzji, a mimo to konsekwentni. Po dotychczasowych etapach utrzymują 7. miejsce w klasyfikacji generalnej Dakar Classic, a przed nimi wciąż kolejne dni rywalizacji i tysiące kilometrów po Arabii Saudyjskiej. 

To wynik, który nie bierze się z jednego dobrego dnia, tylko z powtarzalności: dojeżdżania, trzymania nawigacji w ryzach i unikania kosztownych pomyłek.

Naszym krajanom w końcu dało im się przespać kilka godzin z rzędu, więc można mówić o lekkim ładowaniu akumulatorów. Każdy dzień wygląda podobnie, najpierw dojazdówka, w głowie szybkie liczenie kilometrów, a na horyzoncie odcinki specjalne, w tym te bardziej nawigacyjne, gdzie łatwo zgubić rytm. I ten klasyczny dylemat, wracający jak bumerang, jakie zastosować ciśnienie powietrza w kołach, ile go upuścić, żeby opona przeżyła piach, ale nie dostała na kamieniach.

Kamil Jabłoński, jako pilot wykorzystuje każdą chwilę na notatki i przygotowania pod odcinki, bo tu nie wystarcza cisnąć – trzeba jeszcze trafić, gdzie trzeba i przede wszystkim kiedy trzeba. Dakar Classic nagradza chłodną głowę, a karze nerwowe skróty, które na mapie wyglądają świetnie, a w realu kończą się błądzeniem i stratami.

Widać po chłopakach, że organizm upomina się o swoje. Po kilku dniach ścigania załoga mówi o długich godzinach bez snu i ogromnym dystansie do pokonania. Na Dakarze takie momenty potrafią ustawić rywalizację, koncentracja spada, a wystarczy chwila, by złapać kapcia albo przywalić w coś na trasie. Ten „pustynny rachunek” zwykle przychodzi bez ostrzeżenia.

Dzień przerwy nie był urlopem, tylko serwisowym sprintem. Pietrzycki i Jabłoński wykorzystali rest day na ogarnięcie drobnych usterek i przegląd samochodu, bo w tej grze detale potrafią zjeść wynik. Wymiany eksploatacyjne, poprawki mocowań, kontrola luzów – rzeczy małe, ale na Dakarze często kluczowe. W podsumowaniach podkreślano, że przygotowanie auta przed startem zaprocentowało, bo większych dramatów technicznych długo nie było widać.

Po 7. etapie załoga kończyła dzień na 19. miejscu etapowym, a jednocześnie awansowała na 7. lokatę w klasyfikacji generalnej Dakar Classic. To dobry obraz tego, jak działa ten rajd: nie trzeba wygrywać każdego dnia, żeby piąć się w górę. Czasem wystarczy po prostu pojechać swoje, dowieźć wynik i nie narobić strat, kiedy inni łapią kary albo gubią punkty. 

W tle cały czas pracuje Toyota Land Cruiser (startująca w Dakar Classic), czyli sprzęt, który z definicji ma wytrzymać długo i w trudnych warunkach, w ich relacjach przewija się cały czas temat kamieni, „wypiaskowanych” elementów i świadomość, że pustynia nie niszczy jednym ciosem, tylko tysiącem drobnych uderzeń. Ten rajd nie pyta, czy masz czas na naprawy – on sprawdza, czy zdążyłeś je zrobić wcześniej.

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
AKTUALNOŚCI
Reklama
POPULARNE
drzwi sali sądowej Niepokojące nagranie nastolatki z gminy Łużna postawiło policję na równe nogi. Została zatrzymana Niepokojące materiały dotyczące jednej ze szkół podstawowych w gminie Łużna pojawiły się w mediach społecznościowych. Sprawa została zgłoszona gorlickiej policji, a funkcjonariusze z Bobowej ustalili osobę odpowiedzialną za publikację. Okazała się nią 11-letnia uczennica. Zebrane materiały mają trafić do sądu rodzinnego. Data dodania artykułu: 22.10.2026 16:23Liczba komentarzy artykułu: 3Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 5 Brutalny atak w powiecie gorlickim. 26-latek wtargnął przez okno i pobił 62-latka Brutalny atak w powiecie gorlickim. 26-latek wtargnął przez okno i pobił 62-latka Prokuratura Rejonowa w Gorlicach ujawniła szczegóły brutalnego ataku, do którego doszło 21 października 2026 roku na terenie powiatu gorlickiego. Według ustaleń śledczych 26-letni mężczyzna dostał się do domu 62-latka przez otwarte okno, a następnie zaatakował gospodarza. Pokrzywdzony odniósł obrażenia zagrażające życiu. Podejrzany usłyszał trzy zarzuty i decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu. Data dodania artykułu: 28.10.2026 20:16Liczba komentarzy artykułu: 3Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 4 ludzie stojący przy samochodzie w środku lasu Rumuńscy grzybiarze masowo wywożą grzyby z Beskidu Niskiego. Komu taki interes się opłaca? Zorganizowane grupy grzybiarzy z Rumunii ponownie pojawiły się w lasach Beskidu Niskiego, niedaleko Gorlic. Przyjeżdżają samochodami, przeczesują całe połacie lasów, a zebrane grzyby pakują do skrzynek i wywożą za granicę. Skala zjawiska zaniepokoiła mieszkańców i zmobilizowała służby do działania. Sprawdzamy, dlaczego obcokrajowcom opłaca się pokonywać setki kilometrów po polskie grzyby i co na tym traci nasz region. Data dodania artykułu: 25.10.2026 11:36Liczba komentarzy artykułu: 5Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 4
Reklama

Temperatura: 8°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1026 hPa
Wiatr: 5 km/h

Reklama
Reklama