Spotkanie w temacie przekazania umowy na przygotowanie wielowariantowej koncepcji nowej trasy Zachodniego Obejścia Gorlic, odbyło się 16 marca w Szymbarku.
Pisaliśmy o tym w osobnym materiale.
W centrum debaty znalazł się sposób organizacji wydarzenia oraz lista zaproszonych gości. Spór pomiędzy radnym Piotrem Koszykiem a starostą Mirosławem Walągiem szybko przerodził się w wymian zdań o zabarwieniu politycznym.
Radny Piotr Koszyk rozpoczął swoją wypowiedź od konkretnego pytania dotyczącego forum współpracy samorządów, które odbyło się 16 marca w Szymbarku. Zwrócił uwagę na informacje opublikowane na stronie powiatu, z których wynikało, że w wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz województwa oraz parlamentarzyści zaproszeni przez starostę. W tym kontekście radny postawił kluczowe pytanie – według jakich zasad dobierano uczestników. Jak podkreślał, w jego ocenie na spotkaniu pojawili się przedstawiciele tylko jednego ugrupowania politycznego, a inni parlamentarzyści z okręgu nie zostali zaproszeni.
Starosta Mirosław Waląg w odpowiedzi podkreślił, że forum miało charakter roboczy i dotyczyło istotnych problemów powiatu, takich jak wykluczenie komunikacyjne czy potrzeba lepszych połączeń drogowych powiatu gorlickiego, w tym z autostradą A4. Odnosząc się do samej kwestii zaproszeń, wskazał, że spotkanie było powiązane z wcześniejszą konferencją prasową organizowaną przez samorząd województwa. To właśnie tam pojawili się parlamentarzyści, którzy następnie zostali zaproszeni do udziału w dalszej części wydarzenia.
Starosta zaznaczył, że nie prowadził selekcji uczestników ani nie wysyłał formalnych zaproszeń, a obecność gości była w dużej mierze konsekwencją ich wcześniejszej obecności w Szymbarku.
Piotr Koszyk. Z wydarzenia samorządowego robi się wydarzenie partyjne
Radny Koszyk nie uznał tych wyjaśnień za wystarczające. Ponownie odwołał się do komunikatu opublikowanego przez powiat, w którym wskazano, że to starosta zapraszał uczestników forum. W jego ocenie sytuacja ta prowadzi do upolitycznienia wydarzenia, które powinno mieć charakter samorządowy.
W trakcie wymiany zdań padły mocne słowa. Radny wskazywał, że „z wydarzenia samorządowego robi się wydarzenie partyjne”, podkreślając, że to właśnie ten aspekt budzi największe wątpliwości.
Mirosław Waląg. Ma pan problem, w którym nie umiem panu pomóc
Odpowiedź starosty była zdecydowana i miała wyraźnie emocjonalny charakter. Mirosław Waląg podkreślał, że zaproszenia były kierowane do parlamentarzystów obecnych na miejscu i nie widzi w tym niczego niewłaściwego. W pewnym momencie zwrócił się bezpośrednio do radnego, sugerując, że problem, który podnosi, jest niezrozumiały i nieuzasadniony. Ta wypowiedź tylko zaostrzyła ton całej dyskusji.
Wobec narastających emocji głos zabrał przewodniczący Rady Powiatu, Krzysztof Zagórski. Zdecydował o zakończeniu dyskusji na forum sesji, proponując, aby ewentualne dalsze rozmowy odbyły się poza oficjalnym posiedzeniem.
Jednocześnie zasugerował, że w przyszłości warto zadbać o szersze informowanie parlamentarzystów o podobnych wydarzeniach, co może ograniczyć podobne kontrowersje.
Brak komunikacji o wydarzeniach
W tle całej sprawy pojawia się szerszy problem, który coraz częściej przewija się w przestrzeni publicznej, a chodzi o ograniczony dostęp do informacji o wydarzeniach organizowanych przez samorządy i instytucje często korzystające z publicznych środków.
Mieszkańcy oraz media często dowiadują się o takich spotkaniach dopiero po ich zakończeniu. Informacje publikowane są głównie na stronach urzędowych lub w mediach społecznościowych o niewielkim zasięgu, co znacząco ogranicza ich dostępność.
Brak wcześniejszej informacji o wydarzeniach rodzi pytania o transparentność. W przypadku inicjatyw finansowanych z pieniędzy publicznych naturalne staje się oczekiwanie, że będą one szeroko komunikowane i dostępne dla wszystkich zainteresowanych.
Problem w komunikacji prowadzi do jednego zasadniczego pytania – na ile wydarzenia finansowane z publicznych środków są rzeczywiście publiczne?





Napisz komentarz
Komentarze