Temat dworca wraca jak bumerang
Temat pojawił się podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Gorlice. Radny Ryszard Szarowicz zwrócił się do burmistrza z wnioskiem o przeanalizowanie możliwości wykupu nieruchomości przy ul. Bardiowskiej 3 wspólnie ze Starostwem Powiatowym. Argumentował, że teren w centrum miasta może mieć znacznie większe znaczenie niż wynikałoby z samej wartości gruntu. Zwrócił również uwagę, że przejęcie nieruchomości przez prywatnego inwestora i ewentualna realizacja dużego obiektu handlowego mogłyby zwiększyć ruch samochodowy i pogłębić problem z parkowaniem w tej części Gorlic. Był to jednak scenariusz przedstawiony przez radnego, a nie potwierdzony plan przyszłego właściciela.
Burmistrz Sebastian Puchajda potwierdził, że miasto posiada informacje o wystawieniu nieruchomości byłego dworca PKS na sprzedaż. Ratusz zwrócił się już do Starostwa Powiatowego w Gorlicach z pytaniem, czy powiat byłby zainteresowany przywróceniem temu miejscu funkcji związanej z obsługą komunikacji regionalnej. To istotne, bo władze Gorlic wskazują na podział kompetencji, miasto odpowiada przede wszystkim za transport lokalny, natomiast pełnowymiarowy dworzec obsługujący połączenia regionalne oznacza szerszy zakres działalności.
Bobowa już to zrobiła. W Gorlicach dworzec czy zajezdnia?
W tym miejscu pojawia się przykład Bobowej, na który zwrócił uwagę także burmistrz Puchajda. Formalnie nie powstał tam klasyczny dworzec autobusowy. Samorząd wybudował zajezdnię z niewielkim budynkiem obsługi podróżnych. Tyle że z perspektywy pasażera różnica w nazewnictwie ma drugorzędne znaczenie. Przy ul. Węgierskiej powstała zamknięta poczekalnia i toaleta, czyli właśnie te elementy, których potrzebę wskazują również władze Gorlic. Sama przebudowa bobowskiej zajezdni kosztowała 849 tys. zł, a inwestycja jest częścią większego projektu transportowego, na który gmina pozyskała ponad 4 mln zł z zewnętrznego dofinansowania.
Jeszcze wiosną w Bobowej stała stara, wysłużona wiata. Roboty rozpoczęły się 11 maja, a na początku września nowa zajezdnia była już gotowa. Nie powstał rozbudowany terminal z kasami, wielką halą czy kosztownym zapleczem administracyjnym. Powstało miejsce odpowiadające współczesnym potrzebom niewielkiego miasta, poczekalnia, toaleta i uporządkowana przestrzeń dla pasażerów. To właśnie dlatego porównanie Gorlic z Bobową jest interesujące – pokazuje, że pomiędzy przystankiem pod chmurką a kosztownym dworcem istnieją również rozwiązania pośrednie.
Gorlice mają swój plan na ten obiekt
Nie można jednak powiedzieć, że Miasto Gorlice nie planuje żadnej infrastruktury dla podróżnych. Miasto przygotowuje w ramach ZIT projekt Park&Ride przy ul. Bardiowskiej. W miejskich dokumentach zapowiedziano również miejsce obsługi pasażerów, które ma wypełnić lukę powstałą po likwidacji dawnego dworca. Podczas sesji burmistrz mówił o niewielkim, modułowym budynku umożliwiającym oczekiwanie na autobus i skorzystanie z toalety. Ratusz wskazuje przy tym, że projekt jest elementem większego pakietu przedsięwzięć ZIT i rezygnacja z niego mogłaby wpłynąć także na projekty realizowane z innymi gminami.
Spór nie powinien więc sprowadzać się do pytania, „dworzec czy Park&Ride?”. Znacznie ważniejsze jest to, czy pojawienie się na rynku nieruchomości w miejscu historycznie związanym z komunikacją autobusową nie tworzy okazji, której za kilka lat zwyczajnie już nie będzie. Jeśli teren zostanie sprzedany prywatnemu inwestorowi i trwale zagospodarowany w innym celu, możliwość odtworzenia w tym miejscu funkcji publicznych może zostać ograniczona na wiele lat. To ryzyko powinno znaleźć się w analizie tak samo jak cena zakupu, odsetki od kredytu czy późniejsze koszty utrzymania obiektu.
Argumenty finansowe przedstawione przez burmistrza są konkretne. Gorlice nie dysponują obecnie wolną pulą pieniędzy, którą można po prostu przeznaczyć na zakup nieruchomości. Jeżeli transakcja wymagałaby kredytu, rzeczywisty koszt trzeba byłoby powiększyć o wieloletnie koszty finansowania. Miasto podkreśla również, że samorząd powinien kupować nieruchomości z myślą o konkretnym zadaniu publicznym, a takiego gotowego programu dla całego terenu przy ul. Bardiowskiej obecnie nie ma. Burmistrz jednocześnie nie wykluczył wspólnego działania ze starostwem i zapowiedział dalsze analizy.
Cena to jeden rachunek, a drugi?
W samorządzie istnieje jednak również drugi rachunek – znacznie trudniejszy do zapisania w tabeli. To wartość strategiczna gruntu. Działka położona w ważnej części miasta może przez dziesięciolecia służyć mieszkańcom. Dlatego analiza biznesowa nie musi oznaczać wyłącznie odpowiedzi na pytanie, czy zakup „zarobi na siebie”. Można sprawdzić możliwość połączenia kilku funkcji, obsługi pasażerów komunikacji regionalnej, parkingu, informacji turystycznej, powierzchni usługowej wynajmowanej przedsiębiorcom czy potrzeb administracyjnych miasta i powiatu. Dopiero koszt takiego wariantu należałoby porównać z wartością nieruchomości i możliwościami pozyskania finansowania zewnętrznego.
Właśnie dlatego propozycja współpracy miasta ze Starostwem Powiatowym wydaje się warta szczegółowego policzenia. Miasto posiada własny transport i plan Park&Ride, powiat patrzy na komunikację w szerszej skali, a wspólny obiekt mógłby ograniczyć ryzyko dublowania inwestycji. Podczas sesji pojawiła się również sugestia dotycząca potrzeb lokalowych starostwa, ale nie przedstawiono w tej sprawie konkretnych deklaracji. Na obecnym etapie powinno być to traktowane jako jeden z wariantów do sprawdzenia, a nie gotowy plan.
Turystyka potrzebuje zaplecza
Dyskusja o ul. Bardiowskiej nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście planów utworzenia w Gorlicach Muzeum Frontu Wschodniego I Wojny Światowej. W kwietniu przedstawiono koncepcję placówki o międzynarodowym charakterze, która ma wykorzystywać historyczne znaczenie operacji gorlickiej i zwiększać rangę miasta na turystycznej mapie regionu. Również Powiat Gorlicki wskazywał, że muzeum może stać się impulsem dla turystyki i lokalnej gospodarki.
Jeżeli te założenia się spełnią, powstaje proste pytanie, jak ma wyglądać pierwsze zetknięcie turysty z Gorlicami? Można inwestować w muzeum, zabytki, rynek, wydarzenia i promocję, ale transport publiczny pozostaje częścią wizytówki miasta. Dla osoby przyjeżdżającej autobusem poczekalnia, toaleta, czytelna informacja, możliwość przesiadki i godne otoczenie nie są luksusem. Są podstawową infrastrukturą miasta, które chce zwiększać ruch turystyczny.
Historia dawnego dworca przy ul. Bardiowskiej ma także wymiar wizerunkowy. Archiwalne materiały pokazują obiekt funkcjonujący w tym miejscu już kilkadziesiąt lat temu. Ewentualne zaangażowanie samorządów nie musiałoby oznaczać odtwarzania dawnego budynku w jego historycznym kształcie. Znacznie ważniejsze byłoby odzyskanie funkcji, miejsca, które ponownie służy przyjeżdżającym i wyjeżdżającym z Gorlic. Mogłaby to być jedna z pierwszych widocznych prób przywracania miastu funkcji i symboli, które z czasem zniknęły z jego przestrzeni.
Ostrożność czy okazja?
Miasto ma rację, kiedy mówi o konieczności liczenia kosztów. Sam fakt, że nieruchomość jest na sprzedaż, nie oznacza jeszcze, że samorząd powinien ją kupić za każdą cenę. Nie znamy publicznie pełnych danych potrzebnych do takiej oceny, warunków sprzedaży, całkowitych kosztów adaptacji ani najbardziej opłacalnego sposobu wykorzystania terenu. Ale równie ryzykowne byłoby ograniczenie analizy do pytania, czy zakup opłaca się w perspektywie najbliższego budżetu.
Decyzja na dekady
Bobowa nie jest dowodem na to, że Gorlice powinny skopiować jej rozwiązanie jeden do jednego. Jest jednak dowodem, że mały samorząd potrafił określić potrzebę, znaleźć finansowanie i w ciągu kilku miesięcy poprawić standard obsługi podróżnych. Gorlice znajdują się dziś w innym miejscu, mają własny projekt Park&Ride, znacznie większy ruch komunikacyjny i ambicje związane z rozwojem turystyki. Dlatego oferta sprzedaży dawnego dworca powinna być potraktowana jako decyzja strategiczna. Za kilka miesięcy nieruchomość może należeć do kogoś innego. Wtedy pytanie o odzyskanie tego miejsca przez miasto może wrócić dopiero za kilkanaście albo kilkadziesiąt lat.



Napisz komentarz
Komentarze