Jakich obchodów 1 listopada chcielibyśmy?

  • 15.10.2020, 08:38
  • Monika Kulka-Smołkowicz

Podziel się:

Oceń:

Jakich obchodów 1 listopada chcielibyśmy? fot. haloGorlice
Dzisiaj spodziewany jest kolejny najwyższy wynik zakażeń odnotowywanych w związku z koronawirusem. Prawdopodobnie już niebawem dowiemy się o tym, jak będzie wyglądał przełom października i listopada.

 

Branża usługowa, hotelarska, gastronomiczna, eventowa - to tylko niektóre sektory, których działanie zatrzymano i nie mogą utrzymywać swoich pracowników. Sezonowe imprezy są odwoływane, czas urlopowy nie przyniósł spodziewanych dochodów. Kolejne zwolnienia, problemy z wywiązywaniem się i zawieraniem nowych umów. Najbliższe godziny lub dni zadecydują o tym, jak w czasie pandemii obroni się sektor producentów kwiatów przygotowywanych z myślą o 1 listopada i producentów zniczy, którzy właśnie w tym czasie oczekują największych zysków.

Pomimo corocznych kradzieży i cen windowanych w ostatnich tygodniach października nie zniechęca to do sporych wydatków na wystrój cmentarzy.

Spróbujmy więc policzyć, ile pieniędzy przeznaczamy średnio na wystrój grobów najbliższych z okazji 1 listopada.

Zakładamy wersję umiarkowaną:

- 1 duży znicz na środek,

- 10 mniejszych, stylistyką odpowiadających dużemu,

- jedna wiązanka sztucznych kwiatów na zielonym podkładzie, która będzie ustawiona w centralnym miejscu grobowca.

Ceny dużych zniczy szklanych są różne: wahają się od ok 35zł (okazyjnie...) do ok. 70-80zł za znicze artystyczne. Jak zawsze można znaleźć także dużo droższe, załóżmy jednak, że w tym przypadku mieścimy się w 50zł.

Mniejsze znicze są tańsze, ale kupujemy ich zwykle dużo więcej. Średniej wielkości znicz to wydatek ok. 5-15zł. Zakładając i w tym przypadku, że kupujemy umiarkowanie drogie produkty, to na 10 zniczy wydamy ok. 100zł.

Wiązanki kwiatów to kolejny temat, w którym górny pułap wydatków nie istnieje. Średniej wielkości wiązanka to ok. 50zł. Duża, z większą liczbą ozdób może kosztować 100-150zł.

Łączny wydatek na pełen wystrój jednego grobowca oznacza więc wydatek ok. 250zł. A przecież zawsze odwiedzamy przynajmniej kilka grobów znajomych, gdzie chcemy zapalić chociaż symboliczny, mały znicz, czy zostawić małą wiązankę przy zapomnianym od lat grobowcu, którym się opiekujemy.

Oczywiście da się taniej

Wielu z nas wykorzystuje stare szklane znicze, do których z okazji Dnia Wszystkich Świętych wkładamy tylko nowe wkłady. Także samodzielne stworzenie wiązanki znacząco ogranicza nasze wydatki.

Z naszych obserwacji wynika, że zamówienie wiązanki czy stroika ze świeżych kwiatów jest już prawie niemożliwe. Możliwość złożenia zamówienia na stroik z kwiatów sztucznych jest większa, ale i w tym przypadku, już niedługo będzie można liczyć tylko na zakup gotowych produktów, nie układanych zgodnie z naszą instrukcją. Cieszą się kwiaciarze, cieszą się sprzedawcy.

Czy taka troska o miejsce wiecznego spoczynku naszych najbliższych będzie tak właśnie praktykowana, jeśli 1 i 2 listopada będziemy mieli znacząco ograniczone możliwości przemieszczania się?

W obecnym stanie prawa na odwiedziny grobów najbliższych będziemy mieć całą sobotę 31 października i 1 listopada przypadający w niedzielę. To może spowodować, że potrzeba odwiedzenia grobów najbliższych popchnie miliony osób do decyzji o bardzo intensywnych, szybkich podróży. Tłumów nie unikniemy. Możliwie maksymalne rozłożenie w czasie listopadowych wizyt na cmentarzach, ale także odwiedzin u dawno nie widzianych członków rodziny może być mieczem obosiecznym. Z jednej strony nastąpić może ograniczenie zakażeń, do których będzie dochodziło w przestrzeni publicznej. Istotnie jednak zwiększy się liczba zakażeń wewnątrz rodziny.

Nakłanianie do dobrowolnego ograniczenia się w tym zakresie i symbolicznego wspomnienia bliskich zmarłych wydaje się być złotym środkiem. Jednocześnie taka kampania wydaje się mieć najmniejszą szansę powodzenia. Tymczasem producenci i usługodawcy nastawieni na zyski płynące z listopadowych wydatków czekają i liczą: ile stracą? ile zyskają? Czy mogą liczyć na podobne zainteresowanie swoimi produktami jak miało to miejsce w latach poprzednich?

Coraz więcej jest jednak osób, które w obecnej sytuacji epidemiologicznej nie widzą sensu samoograniczania się i wychodząc z założenia, że pytanie nie brzmi „czy", ale „kiedy" zakażenie dosięgnie i ich samych.

Całkowite zamknięcie cmentarzy, a może fizyczne ograniczenie możliwości przebywania na nekropoliach większej liczby osób? Nie ma idealnego rozwiązania.

Wczoraj pojawiła się koncepcja, zgodnie z którą bezpieczeństwo obchodów miałoby zostać oparte na wprowadzeniu dodatkowych dni wolnych od pracy. Czy jednak rzeczywiście stać nas na takie właśnie rozwiązanie?

Monika Kulka-Smołkowicz

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe