Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
ReklamaAparaty słuchowe? Sprawdź u nas bezpłatnie jakie będą najlepsze dla Ciebie! Badanie słuchu? u nas są wszystkie badania dzieci i dorosłych - Gorlice, ul. 11 Listopada 27/1.9, tel. 510 500 802
Reklama SANTANDER PARTNER - placówka partnerska nr 1 | Kredyty: gotówkowe, konsolidacyjne, hipoteczne, dla firm, leasing | GORLICE, ul. Legionów 12
ReklamaZnajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110
Reklama Podaruj dzieciom dom! Zostań rodziną zastępczą - Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, ul. Słoneczna 7, Gorlice, tel. 18 352 53 80

Powiatowy Konkurs Czytleniczo-Literacki: Rudger i przyjaciel z parku

Podziel się
Oceń

Jak obiecywaliśmy, tak też robimy – dzisiaj publikujemy pierwsze z trzech nagrodzonych opowiadań w Powiatowym Konkursie Czytelniczo-Literackim „Przeczytaj, zainspiruj się i napisz opowiadanie ilustrujące dalsze losy bohaterów”. Miejsce III zajęło opowiadanie „Rudger i przyjaciel z parku” napisane przez Kacpra Firlita ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Bieczu.
Powiatowy Konkurs Czytleniczo-Literacki: Rudger i przyjaciel z parku

Autor: Fot. haloGorlice/Kacper Firlit odbierający nagrodę

 

Było późne jesienne popołudnie. Rudger otworzył oczy, nie wiedział, jak długo spał i dlaczego znajduje się w parku. Zaczął intensywnie mrugać powiekami i rozglądać się dookoła w poszukiwaniu kogoś lub czegoś. Nagle wróciła do niego ta sama przygnębiająca myśl, że Amanda, jego ukochana przyjaciółka już nigdy nie wróci. Park stawał się gasnąć w zachodzącym powoli słońcu i on sam również zdawało się, że gaśnie razem z nim. Nagle usłyszał to samo ciche wołanie, które sprawiło, że się obudził.

– Halo, widzę cię.

Teraz Rudger był pewien, że to mu się nie przyśniło, tylko ktoś go obserwuje.

– Tu jestem – usłyszał.

Rudger wstał i wtedy go zobaczył. Na ścieżce wysypanej drobnym, kolorowym żwirkiem stał rudy, piegowaty chłopiec, lat może około 13, z lekką nadwagą i wielkimi okularami na nosie. Rudger zebrał się w sobie i zapytał:

– Do mnie mówisz?

– Tak, a widzisz tu kogoś innego – rzekł rudzielec.

– No nie. Jestem Rudger, a ty jak masz na imię?

– Ernest Makówka, tylko się ze mnie nie śmiej – powiedział chłopak.

– Dlaczego miałbym się śmiać? – odparł Rudger.

– No wszyscy się ze mnie śmieją, nie dosyć, że jestem rudy, to jeszcze mam kretyńskie nazwisko Makówka.

– No, Makówka nie brzmi może najlepiej, ale przynajmniej jest prawdziwe, a nie tak jak ja wymyślone – powiedział Rudger i spojrzał na swoje dłonie, które jakby nagle zrobiły się trochę wyraźniejsze. – Ale to ja chcę mieć przyjaciela i dla mnie jesteś najprawdziwszy z prawdziwych – odparł chłopiec i się zarumienił.

Rudger podszedł do niego i podał mu dłoń.

– Teraz już masz przyjaciela – rzekł Rudger patrząc Ernestowi głęboko w oczy.

Chłopcy bez słowa i pośpiechu zaczęli iść w stronę furtki parkowej, gdyż robiło się już późno i w każdej chwili park mógł zostać zamknięty, a oni w nim. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, co ich czeka i z jakimi trudnościami będą musieli się zmierzyć, aby pokonać zło, które miało powrócić w postaci Pana Trznadla.

Dni mijały im beztrosko, mimo że Ernest musiał uważać, aby nikt z dorosłych nie zauważył, że mówi do siebie, gdyż Rudger był widoczny tylko dla niego. Pewnej wrześniowej soboty rodzice Ernesta wybierali się na bal. Mama martwiła się trochę o to, że ich jedynak będzie musiał spędzić samotnie wieczór, a nawet noc. Ernest był jednak przeszczęśliwy, że w końcu będą mogli robić z Rudgerem to, na co mają ochotę. Przekonał rodziców, aby nie dzwonili po babcię Lusię i że on da sobie świetnie radę. Kiedy za rodzicami zamknęły się drzwi, Ernest zaczął śpiewać.

– Ale super! Będzie się działo, będzie zabawa – wrzeszczał na całe gardło chłopiec.

Nie mógł przewidzieć, że ta sobota długo zapadnie mu w pamięci, ale o tym miał się dopiero przekonać. Chłopcy postanowili urządzić sobie wieczór filmów grozy, zamówili też pizzę, zestaw nuggetsów z frytkami i dwie duże cole. Kiedy zabawa rozkręcała się w najlepsze, a oni pochłaniali kolejny kawałek pizzy, rozległo się pukanie do drzwi. Ernest trochę się zdziwił, ale nie podejrzewając niczego złego, postanowił otworzyć i zobaczyć, kto tam przyszedł o tej porze, aby ich odwiedzić.

– To pewnie nasza sąsiadka przyszła, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Mama na pewno jej kazała – rzekł Ernest i z ociąganiem poszedł do korytarza, wycierając w rękaw umorusaną ketchupem buzię.

Ernest popełnił błąd, nie popatrzył przez szybkę, kto stoi po drugiej stronie drzwi, tylko przekręcił klucz i jego oczom ukazał się dziwny, niski mężczyzna ubrany w kolorową, hawajską koszulę.

– Kim Pan jest? – zapytał Ernest.

– Przyjacielem rodziny mój chłopcze – rzekł nieznajomy.

W tym właśnie momencie do korytarza wszedł Rudger i zamarł.

Ernest już wiedział, że postąpił źle, otwierając bez zastanowienia drzwi, ale było już za późno. Mężczyzna popchnął chłopca i wszedł do środka.

– Witaj Rudgerze, mój mały przyjacielu. Jak miło, że znów możemy się spotkać – odezwał się nieznajomy.

– Poznajesz mnie? – zapytał, nie odrywając oczu od chłopca.

Rudger stał jak sparaliżowany. Ernest patrzył to w jedną, to w drugą stronę, nie wiedząc, co ma zrobić. Za oknem zapadał zmrok.

– Rudgerze, przyszedłem tu po ciebie. Jeżeli będziesz grzeczny i udasz się ze mną do krainy zapomnienia, twojemu przyjacielowi nic się nie stanie, a jeżeli nie, to będzie on musiał opuścić ziemię, tak jak uczyniła to twoja poprzednia przyjaciółka Amanda – rzekł mężczyzna i zamknął za sobą drzwi.

Rudgera jakby poraził prąd, skoczył do przodu i zaczął krzyczeć.

– Ty wstrętny bandyto, niszczysz wszystko na swojej drodze, bo sam nigdy nie miałeś przyjaciela, nigdy nikt cię nie kochał – krzyczał Rudger.

– Może masz rację, a może nie, taki już jestem, żeby istnieć, muszę żywić się tymi, którzy się przyjaźnią, czyli wami, wymyślonymi bohaterami, dziwolągami – powiedział mężczyzna i zaczął się śmiać.

– Nigdy nie pozwolę zabrać ci Rudgera, odejdzie wtedy, kiedy będzie chciał – powiedział bardzo spokojnie, ale głośno Ernest.

Chłopiec po raz pierwszy w życiu odkrył w sobie ogromną odwagę i siłę dzięki wielkiej przyjaźni, jaka połączyła tych dwóch chłopców, którzy teraz musieli wykorzystać potęgę swojej wyobraźni, by wygrać tę jakże trudną i ważną bitwę, mającą ocalić innych, podobnych do nich małych bohaterów, a czasem też dorosłych.

– Ha, a co zamierzacie zrobić kozie bobki? – zapytał Pan Trznadel.

– Zaraz zobaczysz mięczaku! – krzyknął Ernest i pociągnął za rękę Rudgera.

– Chodu na górę – szepnął i razem pobiegli na piętro.

Pan Trznadel zaklął pod nosem i zaczął wspinać się po schodach. Był niezadowolony, że znowu musi tracić energię na czary i przez to staje się słabszy, a jeszcze nie udało mu się w pełni zregenerować po ostatniej potyczce, którą stoczył z tym przebrzydłym Rudgerkiem, jak miał go w zwyczaju nazywać.

– Gdzie jesteście patałachy! – krzyknął, pokonując ostatni schodek.

Nagle całe piętro zaczęło się wypełniać mgłą, a ze ścian wyrastały małe rośliny, które z każdą chwilą zaczęły pęcznieć i rosnąć. Rozpoczęła się walka dwóch różnych światów, dobra i zła, walka potężnej wyobraźni. Chłopcy ukryci w olbrzymiej jaskini, która poprzednio była wielką szafą, naradzali się, jak przechytrzyć swojego wroga i sprawić, by powrócił do krainy nicości już na zawsze. Nagle do ich uszu dobiegł odgłos przypominający dziwne brzęczenie. To muchy zwiadowcze wysłane przez Pana Trznadla wpadły na ich trop i leciały z wiadomością do swojego Pana. Nie było chwili do stracenia. Chłopcy zaczęli uciekać. Kluczyli wąskimi tunelami, musieli bowiem znaleźć niezwykłą komnatę, w której czary Pana Trznadla nie mogły wyrządzić im już żadnej krzywdy, a on sam mógł zostać unicestwiony na zawsze. Biegnąc tak, tracili oddech oraz wiarę w to, że może im się udać. Słyszeli za sobą stukot butów swojego wroga. Trznadel był już za nimi, czuli jego oddech na swoich plecach, a w uszach dźwięczał im jego przeraźliwy śmiech. Nagle pod nogami wyczuli wodę. Po paru krokach znaleźli się nad dużą przepaścią, byli w pułapce. Na ułamek sekundy zrobiło się ciemno, a oni sami zobaczyli, że siedzą w łodzi podwodnej, a dookoła nich pływają kolorowe ryby oraz wielkie rekiny i olbrzymie manty. Chłopcy płynęli przed siebie, podziwiając piękno podwodnego świata, który otaczał ich szklaną kapsułę. I właśnie w chwili kiedy podziwiali ogromnego długoszpara coś szarpnęło ich łodzią, a wszystkie guziki zaczęły świecić na czerwono, zawyły alarmy i silniki przestały działać. To Trznadel storpedował ich łódź, musieli się ewakuować. W pośpiechu nakładali skafandry i otwierali właz wyjścia ewakuacyjnego. Byli teraz w ogromnym niebezpieczeństwie. Dookoła nich pływały niebezpieczne żarłacze białe, jeden z rekinów zaczął płynąć prosto w ich kierunku. Miał otwartą paszczę, w której tkwiły trzy rzędy śmiercionośnych, ostrych jak brzytwy zębów. Zbliżał się z ogromną szybkością i kiedy wydawało się, że zostaną pożarci, znów zrobiło się całkowicie ciemno, a chłopcy poczuli, że nagle spadają gdzieś w dół. Próbowali krzyczeć, ale nie mogli wydobyć głosu. Nagle jeden po drugim upadli na coś miękkiego i pachnącego. Chłopcy zaczęli rozglądać się na boki. To, na czym wylądowali, okazało się olbrzymią lilią. Nie byli jeszcze pewni, czy to oni są tacy mali, czy też ogród, w którym się znaleźli jest gigantycznych rozmiarów, ale na zastanawianie nie było już czasu, musieli znaleźć się na ziemi i ukryć gdzieś przed Trznadlem, który w każdej chwili mógł im zagrozić.

Kiedy już zdołali zsunąć się po gigantycznej łodydze w dół, ich oczom ukazał się niebywały widok. Trawa wyglądała bowiem jak pradawne paprocie, zaś kamyki były wielkości Mount Everestu. Nagle ziemia zaczęła drżeć, trawy zaczęły się poruszać, coś dużego szło w ich kierunku. Nie minęła chwila, a ich oczom ukazał się olbrzymi chrząszcz Rohatyniec nosorożec, który na swoim grzbiecie niósł Trznadla we własnej osobie. Chłopcy znieruchomieli, byli tak zdumieni tym niecodziennym widokiem, że zapomnieli o ucieczce. Nagle z boku usłyszeli czyjś szept.

­– Chodźcie powoli za mną, spróbuję wam pomóc – powiedział miły kobiecy głos. Chłopcy nie pytali o nic, gdyż wiedzieli, że są w ogromnym niebezpieczeństwie. Kiedy zaczęli wycofywać się w kierunku, z którego dobiegał ich szept przekonali się, że istota, która zaoferowała im pomoc, jest biedronką. Z jej pomocą udało się im po raz kolejny uciec przed podstępnym i złym Trznadlem. Biedronka zdradziła im wielką tajemnicę dotyczącą zaczarowanej komnaty, w której mogli sprawić, że Pan Trznadel zostanie zabrany do krainy nicości i już nigdy nikomu nie będzie zagrażać.

Chłopcy wiedzieli, gdzie jej szukać, gdyż wejście do niej znajdowało się pod korzeniami pradawnej akacji rosnącej w ogrodzie, w którym się znaleźli. Musieli się jednak spieszyć, gdyż magiczne przejście otwierało się tylko podczas pełni księżyca, co miało miejsce właśnie tej nocy dokładnie o północy. Musieli jednak zdążyć przed wschodem słońca, bo wtedy czary przestawały działać i mogli zostać uwięzieni w komnacie na kolejne sto lat.

 

Kacper Firlit


Napisz komentarz

Komentarze

Jadwiga 26.09.2021 13:57
Gratuluję! Świetny tekst! :))))

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
ReklamaNowe mieszkania na sprzedaż, Osiedle "Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
ReklamaZapraszamy na zakupy do Galerii Gorlickiej przy ul. Legionów w Gorlicach, Galeria Gorlicka - Twoje Miejsce na Zakupy
AKTUALNOŚCI
Reklama
Reklama
POPULARNE
zdjęcie przedstawia chłopca Matematyczny talent z Biecza. Antek pokonał rywali z całego świata [FOTO] Kolejna edycja Międzynarodowej Olimpiady Online Arytmetyki Mentalnej już za nami, a wśród młodych talentów, które wyraźnie zaznaczyły swoją obecność, znalazł się Antoni Jonatowski. Prywatnie to uczeń Szkoły Podstawowej nr 2 w Bieczu, a w rywalizacji pokazał klasę, która robi wrażenie nawet na tle międzynarodowej stawki.Data dodania artykułu: 17.02.2026 14:14Liczba komentarzy artykułu: 6Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 19zdjęcie przedstawia drogę i szyld przy drodze mcdonalds Komu potrzebny jest McDonalds w Gorlicach? W ostatnich dniach zapadł formalny krok, który w praktyce przesądza, że temat budowy restauracji McDonald’s przestaje być plotką, a zaczyna być inwestycją na konkretnym etapie procedur. Administracyjna decyzja wydana na poziomie powiatowym otworzyła drogę do realizacji obiektu gastronomii szybkiej obsługi. Od tej chwili dyskusja nie dotyczy już wyłącznie tego, czy sieć wejdzie do miasta, ale raczej jak mocno odczuje to rynek i gdzie dokładnie rozłożą się zyski oraz koszty społeczne.Data dodania artykułu: 07.02.2026 10:40Liczba komentarzy artykułu: 34Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 6zdjęcie przedstawia uczestników biorących udział w jubileuszu 75 lecia KGW w Bystrej Gmina Gorlice. Koło Gospodyń Wiejskich obchodzi 75-lecie istnienia [FOTO] Obecny rok jest wyjątkowym czasem dla Koła Gospodyń Wiejskich w Bystrej, które obchodzi jubileusz 75-lecia swojej działalności.Data dodania artykułu: 07.02.2026 19:55Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 5
ReklamaStand-up Grzegorz Dolniak - Kino Farys w Bieczu - 29 marca 2026
Reklama
słabe opady śniegu

Temperatura: 0°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 9 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: kiciaTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 19.02.2026, 22:05Źródło komentarza: Matematyczny talent z Biecza. Antek pokonał rywali z całego świata [FOTO]Autor komentarza: Joanna BubakTreść komentarza: Wyświetlacz prędkości jest dobrze widoczny i informuje o ograniczeniu prędkości przed feralnym łukiem do 50 km/h.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 21:38Źródło komentarza: Po Sikorskiego „siedemdziesiątką”, czy może jednak „pięćdziesiątką”?Autor komentarza: JoannaTreść komentarza: Wyświetlacz prędkości jest dobrze widoczny i informuje o ograniczeniu prędkości przed feralnym łukiem do 50 km/h.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 21:33Źródło komentarza: Po Sikorskiego „siedemdziesiątką”, czy może jednak „pięćdziesiątką”?Autor komentarza: Młoda mamaTreść komentarza: Rodziłam w szpitalu w Gorlicach w 2025 roku i bylam bardzo zadowolona z opieki. Zarówno lekarze jak i pielęgniarki stają na wysokości zadania i bardzo się starają. Jak dla mnie zamknięcie tak dobrego oddziału to jedynie zniechęcenie kobiet do zachodzenia w ciążę... Jeśli chcemy więcej dzieci dajmy rodzicom poczucie bezpieczeństwa, że w razie czego maja w pobliżu szpital z prosperującą porodówką. Należy nam się opieką medyczna. Oddział nie ma zarabiać, ale być w stałej gotowości dla ludzi, którzy opłacają przecież składki cale zycie. Jeśli mamy tnac koszty, to w innych nieco mniej ważnych niż zycie i zdrowie dziedzinach.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 15:19Źródło komentarza: Czy porodówka w Gorlicach jest zagrożona? Powiat o finansach i demografii
Reklama