Był to wieczór, który trudno opisać jednym zdaniem. Najprościej można powiedzieć: genialny. Wspaniałe kostiumy, aktorstwo, świetne wykonanie wokalne i muzyczne oraz swoboda sceniczna artystów sprawiły, że spektakl od pierwszych minut miał znakomite tempo.
Opera pod gwiazdami
„Zemsta nietoperza” w Regietowie zabrzmiała lekko, elegancko i z dużą dawką humoru. Artyści nie ograniczyli się wyłącznie do klasycznej formy. W teksty i sceniczne dialogi spontanicznie wplatali odniesienia do Stadniny Koni Huculskich, Beskidu Niskiego oraz gminy Uście Gorlickie. Za każdym razem publiczność reagowała śmiechem, brawami i żywym aplauzem.
To właśnie te lokalne akcenty sprawiły, że widzowie mogli poczuć, że spektakl został zagrany nie tylko dla nich, ale także z myślą o miejscu, w którym się odbywał. Regietów, konie huculskie i beskidzki krajobraz stały się częścią tego teatralnego wieczoru.
Publiczność była zachwycona
Choć wieczorna temperatura niewiele przekraczała 10 stopni, chłód nie był w stanie odebrać energii temu wydarzeniu. Ze sceny biło ciepło, humor i rytm, które skutecznie rozgrzewały publiczność. Widzowie szczelnie wypełnili plac przed sceną i z ogromnym zaangażowaniem śledzili kolejne sceny operetki.
Finał potwierdził, że artyści Opery Krakowskiej trafili w gusta publiczności. Spektakl zakończył się owacjami na stojąco.
Historia pełna intryg
„Zemsta nietoperza” Johanna Straussa syna to jedna z najpopularniejszych operetek świata. Jej akcja opiera się na komedii pomyłek, przebraniach, salonowych intrygach i zabawnych nieporozumieniach. Głównym bohaterem jest Gabriel von Eisenstein, który ma trafić do aresztu, ale zanim odbędzie karę, daje się namówić na udział w balu u księcia Orlofsky’ego.
Nie wie jednak, że zaproszenie jest częścią sprytnego planu doktora Falke. To właśnie on przygotowuje tytułową zemstę za dawny żart, po którym został wystawiony na pośmiewisko w przebraniu nietoperza. Na balu pojawiają się kolejne postaci, również w przebraniach. Są żona Eisensteina, pokojówka Adela i inni bohaterowie, którzy wikłają się w serię komicznych sytuacji.
Wszystko rozgrywa się w rytmie walców, polek, arii i błyskotliwych dialogów. Fabuła prowadzi widza od domowych nieporozumień, przez balową zabawę, aż po finałowe wyjaśnienie całej intrygi. Jak przystało na operetkę, chaos okazuje się źródłem śmiechu, a całość kończy się lekko, efektownie i z muzycznym rozmachem.
Był humor, była elegancja, była świetna muzyka i była publiczność, która odpowiedziała artystom dokładnie tak, jak odpowiada się na spektakl wyjątkowo, owacjami na stojąco.
Więcej zdjęć w galerii pod artykułem.









Napisz komentarz
Komentarze