Zmiany już od 15 września
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 24 sierpnia 2026 roku zacznie obowiązywać 15 września. Do katalogu wykroczeń, za które strażnicy miejscy i gminni mogą nakładać mandaty, dopisano między innymi art. 65a oraz art. 97a Kodeksu wykroczeń.
Dla kierowców szczególnie ważny będzie art. 97a dotyczący zachowania na przejazdach kolejowych.
Surowiej przy przejazdach kolejowych
Strażnicy będą mogli karać za objeżdżanie opuszczonych zapór lub półzapór, wjazd na przejazd podczas ich opuszczania, przejazd przy czerwonym sygnale oraz wjazd na tory, gdy po drugiej stronie nie ma miejsca do kontynuowania jazdy.
Za takie wykroczenia grzywna wynosi co najmniej 2 tys. zł. Przepisy pokazują więc, jak poważnie traktowane są zachowania mogące doprowadzić do tragedii na torach.
Wypadki pokazują problem
Znaczenie nowych kompetencji szczególnie mocno wybrzmiewa po tragicznych zdarzeniach na przejazdach kolejowych. 9 września w Sokolnikach Suchych na Mazowszu samochód ciężarowy znalazł się na przejeździe, gdzie doszło do zderzenia z pociągiem PKP Intercity. Jedna z pasażerek zmarła, a kilka osób zostało rannych.
Nie można jednak twierdzić, że nowe przepisy są bezpośrednią reakcją na ten konkretny wypadek. Rozporządzenie zostało podpisane jeszcze przed tragedią. Ostatnie zdarzenie pokazuje natomiast, dlaczego egzekwowanie zasad bezpieczeństwa na przejazdach jest tak istotne.
Mandat za „dyskusję”?
Więcej wątpliwości budzi art. 65a Kodeksu wykroczeń. W niektórych publikacjach pojawia się sugestia, że od 15 września strażnik będzie mógł wystawić 500 zł mandatu za „dyskusję” albo „kłótnię”.
Przepis dotyczy osoby, która nie stosuje się do zgodnego z prawem polecenia funkcjonariusza i w ten sposób umyślnie uniemożliwia lub istotnie utrudnia wykonanie czynności służbowej. Sama rozmowa, zadawanie pytań czy niezgadzanie się ze strażnikiem nie oznacza więc automatycznie wykroczenia.
Granica może być sporna
Problem może pojawić się przy ocenie, kiedy zachowanie obywatela jest jeszcze rozmową, a kiedy zaczyna „istotnie utrudniać” interwencję.
Każdy człowiek inaczej odbiera ton rozmowy, emocje czy sposób wyrażania sprzeciwu. Strażnik również jest człowiekiem i jego ocena sytuacji może być subiektywna. Dlatego stosowanie tego przepisu powinno opierać się na konkretnych zachowaniach, a nie na tym, że komuś nie spodobał się sposób prowadzenia rozmowy.
Duże znaczenie może mieć dokumentowanie interwencji, np. za pomocą kamer nasobnych. Nagranie pozwala później ustalić, czy ktoś rzeczywiście utrudniał czynności, czy jedynie przedstawiał swoje argumenty.
Mandatu można odmówić
Strażnik nie jest ostatecznym arbitrem. Osoba, która uważa, że nie popełniła wykroczenia, może odmówić przyjęcia mandatu. Wtedy sprawa może trafić do sądu, który oceni zgromadzone dowody.
To ważne, ponieważ nowe przepisy nie oznaczają, że każda bardziej stanowcza rozmowa ze strażnikiem będzie kosztowała 500 zł. Jednocześnie kierowca musi pamiętać, że zgodne z prawem polecenia funkcjonariusza podczas interwencji należy wykonywać.
Potrzebna jasna praktyka
Rozszerzenie uprawnień dotyczących przejazdów kolejowych ma jasny cel – zwiększenie bezpieczeństwa. Wjazd na czerwonym świetle czy omijanie zapór może zagrozić życiu wielu osób.
Znacznie większej ostrożności wymaga art. 65a. Funkcjonariusz powinien mieć możliwość reagowania, gdy ktoś faktycznie uniemożliwia mu wykonywanie obowiązków. Nie powinno to jednak prowadzić do sytuacji, w której mandat staje się odpowiedzią na niewygodną rozmowę, krytykę czy sprzeciw obywatela.
Granica powinna przebiegać przy konkretnym zachowaniu utrudniającym czynność, a nie przy samym fakcie, że rozmowa była trudna.
Źródło info: SpidersWeb



Napisz komentarz
Komentarze