25 dni ogromnego wysiłku
Od 1 października Artur Grądalski przemierza Szlak św. Jakuba, prowadzący z Faro w Portugalii do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Na wyprawę poświęcił niemal cały miesiąc, codziennie pokonując dziesiątki kilometrów, często w bardzo wymagających warunkach.
W niedzielę, 25 października, ponownie połączyliśmy się z nim na żywo. Tym razem Artur był już po hiszpańskiej stronie granicy. Rozmawialiśmy bezpośrednio po zakończeniu trudnego etapu, kiedy był jeszcze spocony, przemoczony i wyraźnie zmęczony.
Podczas naszej poprzedniej rozmowy miał za sobą 782 kilometry. Teraz jest jeszcze bliżej Santiago de Compostela. Najważniejszy pozostaje cel jego poświęcenia – pomoc Poli Betkier i Nikoli Woźniak, dziewczynkom wymagającym specjalistycznego leczenia oraz rehabilitacji.
Trudne podejścia i deszcz
Ostatnie dwa dni przyniosły Arturowi kolejne wyzwania. Po noclegu w Ponte de Lima ruszył w kierunku Rubiães. Początkowo zakładał, że około 20-kilometrowy etap będzie stosunkowo łatwy.
Szybko okazało się jednak, że trasa prowadzi przez strome, górskie podejścia. Niektóre fragmenty porównał do szlaków prowadzących na Kasprowy Wierch czy Giewont.
Dzięki doświadczeniu w turystyce górskiej poradził sobie z trudnościami i dotarł do schroniska wystarczająco wcześnie, aby zrobić pranie i odpocząć.
Następnego dnia pogoda znacznie się pogorszyła. Przelotne opady towarzyszyły mu przez sporą część marszu. Podczas naszej rozmowy Artur przyznał, że był całkowicie przemoczony i dopiero zamierzał sprawdzić, czy zawartość plecaka pozostała sucha.
Niezwykłe spotkanie na szlaku
Jednym z najważniejszych wydarzeń niedzielnego etapu było niespodziewane spotkanie z dwójką pielgrzymów z Łotwy. Artur poznał 75-letniego mieszkańca Rygi oraz jego córkę, którzy po raz czwarty przemierzali Camino de Santiago. Rozmowa potoczył się na temat charytatywnej wyprawy i historii Nikoli.
Starszy z pielgrzymów okazał się emerytowanym inżynierem lotnictwa i prywatnym blogerem. Kiedy dowiedział się, dlaczego Artur pokonuje tak ogromny dystans, zaproponował przeprowadzenie rozmowy na żywo dla swoich odbiorców.
W środku lasu zorganizowali krótką transmisję, podczas której gorliczanin opowiedział o wyprawie i zbiórce. Łotysz poprosił również o kod QR oraz dane umożliwiające wsparcie akcji, aby przekazać je swoim widzom.
To ważny moment całego przedsięwzięcia. Historia Poli i Nikoli zaczyna docierać do odbiorców poza Polską, a właśnie na takim zainteresowaniu szczególnie zależy Arturowi.
Tysiąc kilometrów w 29 dni?
Największa niespodzianka pojawiła się jednak w drugiej części naszej rozmowy. Artur zdradził, że rozważa zwiększenie planowanego dystansu z około 950 do 1 000 kilometrów, a jednocześnie skrócenie czasu wyprawy z 32 do 29 dni.
Gorliczanin przyznał, że zainteresował się wynikami innych osób, które pokonywały podobne odległości. Według jego własnych ustaleń w Polsce odnotowano przypadki przejścia takiego dystansu w 29 i 35 dni. Nie są to jednak niezależnie zweryfikowane rekordy.
Artur zaznaczył, że nie zależy mu na rywalizacji czy oficjalnych osiągnięciach sportowych. Chciałby wykorzystać ambitniejszy cel do jeszcze skuteczniejszego promowania zbiórki.
Pokonanie 1 000 kilometrów w 29 dni byłoby ogromnym wyzwaniem, szczególnie po ponad trzech tygodniach codziennego marszu. Na razie pozostaje to zamierzeniem, uzależnionym od stanu zdrowia, samopoczucia i warunków na trasie.
Każdy kilometr kosztuje wysiłek
Podczas naszej rozmowy Artur wyjaśnił, jak duża jest różnica między spokojnym przejściem kilkunastu kilometrów a codziennym pokonywaniem dystansów przekraczających 30 kilometrów. Jego zdaniem właśnie po przekroczeniu tej granicy coraz częściej pojawiają się bolesne otarcia, odciski i trudności z regeneracją.
Wyprawa Artura znacząco odbiega od spokojnego tempa wielu pielgrzymów. Gorliczanin świadomie podejmuje duży wysiłek, aby zwrócić uwagę na potrzeby dziewczynek. Jednocześnie tak intensywna wędrówka wiąże się z ryzykiem przeciążenia organizmu. Dlatego w ostatnich dniach wielokrotnie przypominaliśmy mu o konieczności odpoczynku i rozsądnego planowania kolejnych etapów.
Zbiórka potrzebuje rozgłosu
Najważniejsza misja Artura pozostaje niezmienna. Wyprawa ma zainteresować jak największą liczbę osób losem Poli Betkier i Nikoli Woźniak, które chorują na zespół Retta. To rzadka choroba genetyczna, powodująca poważne zaburzenia rozwoju i funkcjonowania układu nerwowego. Dziewczynki potrzebują specjalistycznej opieki oraz rehabilitacji.
Podczas niedzielnej transmisji poinformowaliśmy, że w akcję zaangażowało się już 157 darczyńców. Artur chce, aby informacja o jego wysiłku trafiła do największych mediów, znanych osób, przedsiębiorców i organizacji społecznych. Właśnie dlatego regularnie zachęcamy do udostępniania relacji i informowania o zbiórce. Każdy nowy odbiorca może stać się kolejną osobą gotową pomóc dziewczynkom.
Kolejne osoby zaproszone do pomocy
Podczas niedzielnej rozmowy Artur skierował również apel do Adama Nowaka licząc na jego zainteresowanie inicjatywą. Pozdrowił także kolegów z dwunastoosobowej grupy, z którą wcześniej zdobywał Kilimandżaro, oraz Rafała Bargiela, życząc mu szybkiego powrotu do zdrowia.
W trakcie rozmowy ponownie podkreśliliśmy znaczenie zaangażowania mediów ogólnopolskich i regionalnych. Chcielibyśmy, aby historia charytatywnej wyprawy Artura dotarła również do odbiorców TVP, TVN oraz innych dużych redakcji. Wszystkie te prośby pozostają apelami o zainteresowanie się zbiórką.
Finał coraz bliżej
Artur Grądalski ma już za sobą 25 dni marszu. Przeszedł niemal całą Portugalię, przekroczył granicę Hiszpanii i zbliża się do Santiago de Compostela.
Teraz rozważa jeszcze ambitniejszy finał – 1 000 kilometrów w 29 dni. Niezależnie od ostatecznego dystansu, jego wyprawa spełnia już ważną rolę. Dzięki codziennemu poświęceniu gorliczanina coraz więcej osób dowiaduje się o Poli i Nikoli oraz o potrzebach dzieci chorujących na zespół Retta.
Zachęcamy wszystkich Czytelników do udostępniania informacji o akcji, przekazywania jej znajomym oraz wspierania zbiórki. Szczególnie prosimy o pomoc lokalne firmy, samorządy, media i organizacje społeczne.
Artur pokonuje setki kilometrów, aby historia dwóch dziewczynek dotarła jak najdalej. Teraz od naszego wspólnego zaangażowania zależy, jak wiele osób odpowie na ten apel.
Pomóżmy Poli i Nikoli
Skarbonka Camino dla Poli i Nikoli prowadzona jest w serwisie Siepomaga. >>>Wesprzyj charytatywną zbiórkę dla Poli Betkier i Nikoli Woźniak (SiePomaga.pl)



Napisz komentarz
Komentarze