Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ReklamaZnajdź swój wymarzony rower w IwoBike
Reklama Zapraszamy na zakupy do Delikatesów Szubryt w Gorlicach przy ul. Kościuszki
ReklamaHydrotech - skład budowlany, stacja diagnostyczna, mechanika pojazdowa, wulkanizacja - Siedliska 116, tel. 513 184 054 | Kwiaciarnia Gabi - dekoracje kościołów, dekoracje samochodów ślubnych, dekoracje sal weselnych, bukiety ślubne i okolicznościowe - ul. Węgierska 5, Bobowa, tel. 510 199 110

1004 kilometry w 29 dni! Artur Grądalski dokonał tego dla Poli i Nikoli. „Poznałem granicę swoich możliwości”

Podziel się
Oceń

Planował przejść 950 kilometrów, ale postanowił zrobić jeszcze więcej. 64-letni Artur Grądalski z Gorlic osiągnął swój wymarzony cel, pokonując pieszo 1004 kilometry w ciągu 29 dni! Ostatnie etapy wyprawy Camino okazały się jednak niezwykle wyczerpujące. Jeden z nich zakończył się poważnym osłabieniem i wyziębieniem organizmu. Mimo ogromnego bólu stóp gorliczanin nie zrezygnował. Dzisiaj może powiedzieć, że dotrzymał obietnicy danej sobie i dwóm dziewczynkom, dla których wyruszył w tę niezwykłą podróż.

 

Tysiąc kilometrów dla dzieci

To moment, na który czekaliśmy od początku października. Artur Grądalski, 64-letni mieszkaniec Gorlic, przekroczył symboliczną granicę tysiąca kilometrów pieszej wędrówki z Portugalii do Hiszpanii. W najnowszej relacji przekazanej naszej redakcji potwierdził, że jego licznik zatrzymał się na 1004 kilometrach.

Wystartował 1 października z portugalskiego Faro. Początkowo zamierzał pokonać około 950 kilometrów w ciągu 32 dni, jednak w trakcie wyprawy postawił sobie jeszcze ambitniejsze zadanie. Chciał przejść co najmniej tysiąc kilometrów, poświęcając swój wysiłek Nikoli Woźniak i Poli Betkier, dziewczynkom chorującym na zespół Retta.

Udało się. Według jego relacji dokonał tego w 29 dni, a więc szybciej, niż przewidywał pierwotny harmonogram.

– „Tak jak obiecałem, tak zrobiłem” – powiedział w nagraniu przesłanym do naszej redakcji.

Za tym krótkim zdaniem kryje się jednak wysiłek, który w ostatnich dniach doprowadził go do granic fizycznej wytrzymałości.

55 kilometrów jednego dnia

Przedostatni etap miał liczyć około 48 kilometrów. Ostatecznie trasa wydłużyła się do 55 kilometrów. Dla organizmu zmęczonego niemal miesiącem codziennego marszu okazało się to ogromnym wyzwaniem.

Chyba poznałem granicę swoich możliwości – przyznaje Artur.

Najtrudniejsze były ostatnie dwa kilometry. Gorliczanin pokonywał je przez ponad godzinę, mając coraz większe problemy z poruszaniem się i dotarciem do miejsca noclegowego.

Po zakończeniu marszu jego stan, jak sam relacjonuje, był bardzo niepokojący. Był silnie wychłodzony i przez dłuższy czas nie mógł odzyskać komfortu cieplnego.

Wyziębiony byłem tak potwornie, że leżałem w łóżku przykryty dwoma kocami i próbowałem się jakoś zregenerować – opowiada.

Był to jeden z najtrudniejszych momentów całej wyprawy. Artur nie ukrywa, że wielodniowe obciążenie organizmu i ostatni, wyjątkowo długi etap mocno odbiły się na jego kondycji.

Pomimo tych problemów następnego dnia zdecydował się pokonać kolejne kilometry, które pozwoliły mu zrealizować postawiony cel.

Stopy odmówiły posłuszeństwa

Ostatni odcinek był szczególnie wymagający dla stóp gorliczanina. Ich stan nie pozwalał mu już komfortowo poruszać się po kamienistych fragmentach Drogi Świętego Jakuba.

Dlatego podjął decyzję o zmianie trasy i wybrał drogę asfaltową.

Nie byłem w stanie wejść na szlak świętego Jakuba. Tę trasę zrobiłem tylko i wyłącznie asfaltem, bo nie pozwalały stopy – relacjonuje.

Każde nadepnięcie na nierówne podłoże sprawiało mu ogromny ból. Mimo tego kontynuował marsz, aż licznik pokazał upragnioną liczbę.

1004 kilometry w 29 dni oznaczają średnio około 34,6 kilometra dziennie. To wynik obrazujący skalę wysiłku, jaki gorliczanin podejmował przez niemal cały październik.

Dotarł na koniec świata

Podczas ostatnich etapów Artur odwiedził również Fisterrę, nazywaną Finisterre. To miejscowość na atlantyckim wybrzeżu Galicji, kojarzona z symbolicznym końcem świata.

Właśnie tam docierają niektórzy pielgrzymi, którzy po osiągnięciu Santiago de Compostela decydują się kontynuować wędrówkę w kierunku oceanu.

Gorliczanin nie kryje zachwytu tym miejscem.

Miejsce jest niesamowite, po prostu tam trzeba być – mówi.

W jego pamięci pozostaną malownicze zatoki, spokojne miejscowości, kamienne zabudowania i wąskie uliczki. Duże wrażenie zrobiła na nim również miejscowa kuchnia. Szczególnie zapamiętał danie z owoców morza, podawane na rozgrzanej patelni.

Zauważył także, że pod koniec października w galicyjskich miejscowościach nadal można zobaczyć owoce na krzewach i drzewach, między innymi winogrona oraz cytrusy.

Mimo ogromnego zmęczenia znalazł więc jeszcze czas, aby docenić miejsca odwiedzane podczas ostatnich dni wyprawy.

Ani jednego kilometra żalu

W najnowszej relacji Artur wypowiedział słowa, które najlepiej oddają sens jego przedsięwzięcia.

Jeżeli by mi ktoś powiedział, że zrób to jeszcze raz, to zrobiłbym to jeszcze raz – zapewnia.

To szczególnie wymowna deklaracja w kontekście niedawnego wyczerpania i trudności z ukończeniem ostatnich etapów.

Gorliczanin podkreśla jednak, że wszystkie te wyrzeczenia miały konkretny cel.

Nie żałuję ani jednego kilometra, którego przeszedłem dla tych dwóch dzieci, bo dla mnie to jest priorytet, żeby po prostu w jakiś sposób im pomóc – mówi wzruszająco.

Nikola Woźniak i Pola Betkier zmagają się z zespołem Retta, rzadką chorobą genetyczną, która poważnie wpływa na rozwój i codzienne funkcjonowanie dzieci. Ich rodziny potrzebują wsparcia w finansowaniu leczenia, rehabilitacji oraz specjalistycznej opieki.

Właśnie dlatego Artur zdecydował się zamienić swoje sportowe wyzwanie w akcję charytatywną.

Wyprawa zakończona, pomoc trwa

Choć wyznaczony cel kilometrowy został osiągnięty, Artur Grądalski nie chce, aby wraz z końcem marszu zakończyła się akcja pomagania dziewczynkom.

W rozmowie z naszą redakcją zaapelował o dalsze nagłaśnianie zbiórki i zachęcanie mieszkańców do wpłat.

Mam nadzieję, że nie skończymy tej akcji już momentalnie jutro, tylko spróbujemy jeszcze wydusić, co się da, i zaapelować do wszystkich możliwych osób o jakieś wsparcie – podkreśla.

Jak relacjonuje, zainteresowanie wyprawą zaczyna wykraczać poza lokalne środowisko. Skontaktowała się z nim przedstawicielka Radia Kraków, która zadeklarowała próbę szerszego nagłośnienia akcji.

To ważna wiadomość, ponieważ od początku celem gorliczanina było dotarcie z historią Nikoli i Poli do jak największej liczby ludzi.

Zbiórkę można wesprzeć za pośrednictwem serwisu Siepomaga – Camino dla Poli i Nikoli.

Jeszcze jeden symboliczny krok

Artur zapowiada również krótkie, około czterokilometrowe przejście w kierunku katedry w Santiago de Compostela, które chciałby połączyć z ostatnią relacją dla mieszkańców Gorlic.

Po 29 dniach marszu i przekroczeniu granicy tysiąca kilometrów będzie to symboliczne zwieńczenie jego charytatywnego przedsięwzięcia.

Dziś najważniejszy jest jednak wynik i obietnica, której dotrzymał. 1004 kilometry, niemal miesiąc codziennych wyrzeczeń, deszcz, zmęczenie i ból. Wszystko po to, aby pomóc dwóm dziewczynkom.

Artur swoją część zadania wykonał. Teraz liczy na to, że jego wysiłek przełoży się na dalsze wsparcie dla Nikoli i Poli.

1004 kilometry pieszo z Portugalii. Autor foto: Artur Grądalski

 

1004 kilometry pieszo z Portugalii. Autor foto: Artur Grądalski

 

1004 kilometry pieszo z Portugalii. Autor foto: Artur Grądalski

 


Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaAQUAPLAST - rynny, pokrycia dachowe
Reklama Nowe mieszkania na sprzedaż, Osiedle "Szklane Tarasy" - Gorlice, ul. Kapuścińskiego
AKTUALNOŚCI
Posłowie trzymający mapę Klimkówka przed wielkimi zmianami? Wody Polskie ujawniły plany. Padły konkretne terminy i kwoty [FOTO/VIDEO] Dzisiaj (29 października) nad zalewem Klimkówka odbyła się konferencja prasowa, a następnie w Urzędzie Gminy Ropa zorganizowano spotkanie poświęcone przyszłości zbiornika. Przedstawiciele Wód Polskich, parlamentarzyści, samorządowcy i reprezentanci instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną oraz ochronę środowiska rozmawiali o dwóch problemach, które od miesięcy budzą zainteresowanie mieszkańców powiatu gorlickiego. Chodzi o rekordowo niski poziom wody w Klimkówce oraz plan budowy trasy pieszo-rowerowej wokół zalewu. Podczas spotkania przedstawiono nowe informacje dotyczące ekspertyzy hydrologicznej, możliwości zmiany zasad gospodarowania wodą, udostępnienia korony zapory i przeszkód, które od lat utrudniają realizację inwestycji turystycznej. Data dodania artykułu: 29.10.2026 16:10 Policja wskazała kolejne miejsca w gminie Bobowa. Co się tam dzieje? Policja wskazała kolejne miejsca w gminie Bobowa. Co się tam dzieje? Dzielnicowi z Komisariatu Policji w Bobowej prowadzą działania mające poprawić bezpieczeństwo mieszkańców. Funkcjonariusze wskazali problemy występujące w wybranych miejscach na terenie gminy Bobowa. Chodzi między innymi o spożywanie alkoholu, zaśmiecanie otoczenia, używanie wulgaryzmów oraz naruszanie przepisów ruchu drogowego. Z policyjnych ustaleń wynika, że niektóre zachowania nasilają się w określonych godzinach, szczególnie podczas weekendów. Data dodania artykułu: 29.10.2026 15:34
Reklama
POPULARNE
drzwi sali sądowej Niepokojące nagranie nastolatki z gminy Łużna postawiło policję na równe nogi. Została zatrzymana Niepokojące materiały dotyczące jednej ze szkół podstawowych w gminie Łużna pojawiły się w mediach społecznościowych. Sprawa została zgłoszona gorlickiej policji, a funkcjonariusze z Bobowej ustalili osobę odpowiedzialną za publikację. Okazała się nią 11-letnia uczennica. Zebrane materiały mają trafić do sądu rodzinnego. Data dodania artykułu: 22.10.2026 16:23Liczba komentarzy artykułu: 3Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 5 ludzie stojący przy samochodzie w środku lasu Rumuńscy grzybiarze masowo wywożą grzyby z Beskidu Niskiego. Komu taki interes się opłaca? Zorganizowane grupy grzybiarzy z Rumunii ponownie pojawiły się w lasach Beskidu Niskiego, niedaleko Gorlic. Przyjeżdżają samochodami, przeczesują całe połacie lasów, a zebrane grzyby pakują do skrzynek i wywożą za granicę. Skala zjawiska zaniepokoiła mieszkańców i zmobilizowała służby do działania. Sprawdzamy, dlaczego obcokrajowcom opłaca się pokonywać setki kilometrów po polskie grzyby i co na tym traci nasz region. Data dodania artykułu: 25.10.2026 11:36Liczba komentarzy artykułu: 5Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 4 Policyjny radiowóz 16-latka zatrzymana za opublikowanie filmu w sieci. Przestroga także dla uczniów z Gorlic Jedno nagranie opublikowane w mediach społecznościowych może wywołać poważne konsekwencje. Przekonała się o tym 16-letnia mieszkanka powiatu krakowskiego, która zamieściła w sieci materiał sugerujący zagrożenie dla uczniów jednej ze szkół. Data dodania artykułu: 16.10.2026 10:40Liczba pozytywnych reakcji użytkowników do artykułu: 4
Reklama

Temperatura: 9°C Miasto: Gorlice

Ciśnienie: 1028 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama
OSTATNIE KOMENTARZE
Reklama