Do zdarzenia doszło 23 marca po godz. 17 w trudno dostępnym terenie leśnym. Na miejscu pracowały liczne służby ratunkowe – straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego, policja oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
O wypadku pisaliśmy w osobnym artykule.
Jak ustalono, podczas prac w lesie doszło do przewrócenia ciągnika rolniczego. Początkowo zgłoszenie wskazywało, że pod pojazdem może znajdować się osoba poszkodowana. Po dotarciu służb okazało się, że nikt nie był uwięziony pod maszyną, jednak w zdarzeniu poważnie ucierpiało dziecko i jego ojciec.
Z ustaleń wynika, że ojciec przewoził ciągnikiem swojego kilkuletniego syna. Doszło do wypadku. Ze względu na ciężki stan dziecka zdecydowano o wezwaniu śmigłowca LPR. Poszkodowany został przetransportowany do szpitala w Rzeszowie.
Stan chłopca od początku był bardzo poważny. Lekarze stwierdzili pęknięcie przepony z przemieszczeniem narządów do klatki piersiowej oraz odmę opłucnową z krwawieniem. Konieczna była natychmiastowa operacja.
Dodatkowo u dziecka wystąpiły krwiaki na wątrobie, śledzionie oraz w obrębie klatki piersiowej. Leczenie obejmowało m.in. pobyt na oddziale chirurgii dziecięcej, drenaż jamy opłucnowej, antybiotykoterapię oraz żywienie pozajelitowe. To uraz wielonarządowy, który będzie wymagał długiej i wymagającej rehabilitacji.
W wypadku poważnie ucierpiał także ojciec chłopca. Doznał złamania kręgosłupa w odcinku krzyżowym, złamania kości strzałkowej, licznych obrażeń nóg, krwiaka na płucach, złamanych żeber oraz uszkodzenia miednicy.
Jego stan również wymaga specjalistycznego leczenia i długotrwałej rehabilitacji, co dodatkowo komplikuje sytuację całej rodziny.
Jakby tego było mało, młodszy syn trafił do szpitala z powodu świeżo zdiagnozowanej cukrzycy typu 1. W krótkim czasie rodzina musiała zmierzyć się z kolejnym poważnym wyzwaniem zdrowotnym.
Strach, niepewność i ogromne obciążenie psychiczne stały się ich codziennością.
Mama chłopców, Katarzyna, na co dzień pracuje w przedszkolu i znana jest z ogromnego zaangażowania oraz pomocy innym. Dziś sama stoi przed najtrudniejszym zadaniem – walką o zdrowie swoich najbliższych.
Przed rodziną kosztowne leczenie, rehabilitacja, częste dojazdy do specjalistów oraz długotrwała opieka nad poszkodowanymi. Bliscy apelują o wsparcie. Każda pomoc ma znaczenie i może realnie wpłynąć na powrót tej rodziny do normalnego życia.
W takich chwilach lokalna społeczność wielokrotnie pokazywała swoją siłę i solidarność. Dziś znów jest moment, by okazać wsparcie tym, którzy wcześniej sami pomagali innym. Każda wpłata i każde udostępnienie informacji może pomóc tej rodzinie stanąć na nogi po dramatycznych wydarzeniach.
Aby pomóc kliknij poniżej.






Napisz komentarz
Komentarze