Z wulkanu na szlak
Czytelnikom halogorlice.info Artura Grądalskiego przedstawiać właściwie nie trzeba. W listopadzie 2025 roku odwiedził naszą redakcję i opowiadał o planie wyprawy na Ojos del Salado – mierzący 6893 m n.p.m. najwyższy wulkan świata, położony na granicy Chile i Argentyny. Już wtedy cel sportowy połączył z pomocą Nikoli Woźniak.
Wyprawa doszła do skutku. Artur wszedł na Nevado San Francisco, przekroczył granicę 6 000 metrów, a podczas próby wejścia na Ojos del Salado dotarł w okolice 6250–6300 m n.p.m. Atak szczytowy przerwały ekstremalne warunki – temperatura odczuwalna dochodziła do około –35 stopni Celsjusza, a wiatr miał osiągać w porywach około 100 km/h. Artur zdecydował o odwrocie.
O wyprawie możecie przeczytać na naszym portalu w osobnym materiale.
Teraz około 1 tys. km na piechotę
Tym razem wyzwaniem stanie się dystans, wysiłek i wiele kolejnych dni spędzonych w drodze.
Na początku października Artur planuje dotrzeć do Faro na południu Portugalii. Stamtąd chce rozpocząć pieszą wędrówkę na północ, której metą będzie Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji.
Według jego obecnych założeń trasa ma liczyć około 1 000 kilometrów. Dokładny kilometraż będzie zależał od wybranego przebiegu. Portugalskie drogi prowadzące do Santiago tworzą wiele wariantów, a ich sieć obejmuje także odcinki rozpoczynające się na południu kraju. Dla porównania klasyczna trasa z Lizbony do Santiago ma około 600 km, natomiast z Porto około 260 km.
Najtrudniejsza będzie codzienność
Technicznie będzie to zupełnie inne przedsięwzięcie niż Andy. Nie będzie kilkutysięcznych wysokości, ale pojawi się wielodniowy marsz z bagażem, regeneracja po kolejnych etapach, dbanie o stopy, nawodnienie, jedzenie i sprzęt.
Dochodzi jeszcze element, którego zwykły pieszy uczestnik Camino nie musi traktować jako jednego z głównych zadań – regularne prowadzenie transmisji. Artur chce zabrać widzów w trasę za pośrednictwem YouTube. Właśnie relacje live mają stać się sercem całej akcji.
Artur będzie nadawał na cały świat
Podczas transmisji będzie można zobaczyć, gdzie aktualnie znajduje się Artur, posłuchać o przebytym odcinku, zmęczeniu, spotkanych ludziach czy problemach pojawiających się po drodze. Widzowie będą mogli również zadawać pytania i rozmawiać z nim na żywo na czacie.
Relacje planujemy udostępniać także naszym Czytelnikom. Dzięki temu wyprawa z Faro do Santiago będzie mogła być śledzona z powiatu gorlickiego niemal na bieżąco.
Ale kamera nie ma służyć wyłącznie pokazywaniu widoków Portugalii i Hiszpanii. Przy każdej okazji Artur chce przypominać o Nikoli i kierować odbiorców do jej zbiórki.
Aktualna zbiórka Fundacji Siepomaga dotyczy trzyletniego leczenia Nikoli, rehabilitacji oraz kosztów związanych z pobytem i podróżami do USA. Nikola ma cztery lata i pochodzi z Sękowej.
Dwie dziewczynki, jedna choroba
W tej historii pojawia się również Pola Betkier z Kluczborka w województwie opolskim. Dziewczynka także choruje na zespół Retta. Rodziny Nikoli i Poli nawiązują współpracę i chcą wspólnie zwiększać świadomość choroby oraz skalę działań pomocowych.
Fundacja działająca na rzecz Poli wskazuje, że zespół Retta jest rzadkim zaburzeniem neurologicznym, najczęściej dotykającym dziewczynki. Choroba wiąże się m.in. z utratą wcześniej zdobytych umiejętności, problemami z komunikacją i poruszaniem się.
Dla Artura właśnie połączenie sił rodzin jest kolejnym argumentem, aby sprawa wyszła znacznie poza Gorlice wiadomości i lokalną społeczność. Chce, żeby o dziewczynkach usłyszano w całym kraju, a także poza jego granicami.
Apel do 460 posłów
Pierwszy z dużych pomysłów dotyczy Sejmu. Artur zamierza skierować apel do wszystkich posłów z prośbą, aby każdy dobrowolnie przekazał 500 zł na pomoc dla Nikoli. Liczba posłów sejmu to 460 osób. Gdyby każda z tych osób odpowiedziała na propozycję wpłaty 500 zł, łączna suma wyniosłaby 230 tys. zł.
Apel do Episkopatu
Drugim adresatem ma być Konferencja Episkopatu Polski. Artur chce poprosić, aby informacja o walce dziewczynek z zespołem Retta mogła dotrzeć do parafii w całej Polsce.
Jego pomysł zakłada wyznaczenie konkretnej niedzieli, podczas której wierni usłyszeliby informację o zbiórce i możliwości pomocy. Czy taka ogólnopolska akcja będzie możliwa, będzie zależało od odpowiedzi kościelnych instytucji. Na razie również jest to propozycja, z którą Artur zamierza się zwrócić.
Dotrzeć do Łatwoganga
Trzeci kierunek może okazać się szczególnie ważny dla internetowego zasięgu akcji. Artur chce spróbować dotrzeć do Łatwoganga – twórcy internetowego, którego dziewięciodniowy stream w kwietniu 2026 roku zamienił się w ogromną ogólnopolską zbiórkę.
Akcja związana z Łatwogangiem i Bedoesem przyniosła Fundacji Cancer Fighters ponad 250 mln zł. Fundacja DKMS potwierdza również, że w związku z internetową akcją do bazy potencjalnych dawców szpiku zgłosiło się ponad 50 tys. nowych osób.
Artur nie zakłada, że uda się powtórzyć podobną skalę. Chce jednak zainteresować twórcę historią Nikoli i Poli i pokazać, że mechanizm transmisji na żywo może zostać wykorzystany również do nagłośnienia ich zbiórek.
Grosz razy tysiące
W pomyśle Artura powtarza się jedna zasada, nie trzeba czekać na jednego darczyńcę, który rozwiąże cały problem. Jeśli bardzo mała kwota zostanie wpłacona przez tysiące albo dziesiątki tysięcy osób, jej znaczenie zaczyna być zupełnie inne.
Dlatego podczas wyprawy nie zamierza ograniczać się do jednego apelu na starcie i drugiego na mecie. Pomoc ma być tematem całej trasy. Każdy kilometr, każdy live i każde kolejne udostępnienie ma przypominać, po co idzie.
Będziemy śledzić całą wyprawę i wspierać medialnie Artura. Jeśli plan zostanie zrealizowany zgodnie z założeniami, początkiem października zamiast informacji o przygotowaniach pojawią się już pierwsze obrazy prosto ze szlaku.
Dlaczego znowu podejmujesz tak duże wyzwanie?
Tym razem będzie to 1 000 kilometrów do przejścia.Artur Grądalski: Bo skoro mogę swoją aktywnością zwrócić uwagę na Nikolę i jej leczenie, chcę to robić. Wyprawa na wulkan pokazała mi, że ludzie interesują się takimi wyzwaniami. Jeżeli za tym zainteresowaniem pójdzie pomoc, to właśnie o to chodzi.
Dlaczego transmisje live są dla Ciebie tak ważne?To zupełnie inne wyzwanie. Tutaj kluczowa będzie regularność. Trzeba każdego dnia wstać, ruszyć dalej i zrobić swoje kilometry. Jednocześnie chcę rozmawiać z ludźmi i prowadzić transmisje, żeby Nikola cały czas była w centrum tej wyprawy.
Chcesz również pisać do najważniejszych państwowym instytucji. To bardzo szeroko zakrojony plan.Bo wtedy kontakt jest bezpośredni. Ludzie mogą napisać, zadać pytanie, zobaczyć, jak naprawdę wygląda droga. A ja mogę im przypomnieć: skoro oglądasz tę transmisję, możesz zrobić coś dobrego. Nie musi to być wielka kwota.
A Twój najważniejszy cel?Chcę próbować wszędzie. Jeśli napiszę i nie będzie odpowiedzi, przynajmniej będę wiedział, że spróbowałem. A jeżeli jedna osoba przekaże informację dalej, potem następna i następna, może powstać z tego naprawdę duża akcja.
Żeby pieniądze trafiły tam, gdzie są potrzebne, i żeby o tych dziewczynkach dowiedziało się jak najwięcej osób. Jeden człowiek nie musi zrobić wszystkiego. Ale bardzo wielu ludzi może zrobić po trochu.
Październik będzie początkiem
Wyprawa ma rozpocząć się na początku października. Zbiega się to z Miesiącem Świadomości Zespołu Retta, obchodzonym właśnie w październiku.
Przed Arturem długa droga z południa Portugalii do Galicji. Dla niego licznik kilometrów będzie jednak tylko jedną z liczb. Znacznie ważniejszy ma być drugi licznik – ten pokazujący, ilu ludzi uda się przekonać, by zatrzymali się na chwilę przy historii Nikoli i Poli.



Napisz komentarz
Komentarze